<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303</id><updated>2012-02-14T07:08:07.760-08:00</updated><title type='text'>naszamucha</title><subtitle type='html'>o musze co co ją wywiewa i tam.. i tu..</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>32</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-9140862631392208636</id><published>2012-02-14T02:37:00.000-08:00</published><updated>2012-02-14T02:44:22.903-08:00</updated><title type='text'>Valladolid, 5 lutego</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-8hIjUObUo5c/Tzo5q1kjdWI/AAAAAAAASLU/nNgewY6NLZc/s1600/valladolid.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-8hIjUObUo5c/Tzo5q1kjdWI/AAAAAAAASLU/nNgewY6NLZc/s320/valladolid.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5708938885743211874" /&gt;&lt;/a&gt;Miasto niepozorne Valladolid częścią mej podróży cokolwiek intensywnej do Hiszpanii w lutym 2012.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Valladolid upląsowało się w rankingu podróży następująco:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Santander - 2 dni&lt;br /&gt;Bilbao - 1 dzień&lt;br /&gt;Burgos - 2 dni&lt;br /&gt;Valladolid - 1 dzień&lt;br /&gt;Salamanca - 2 dni&lt;br /&gt;Madryt - 2 dni&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uczestnicy: &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-vdLIp_NhVFk/TzfLvXE0jOI/AAAAAAAABEs/AKPOmVjauDU/s720/DSC07699.JPG"&gt;Olga&lt;/a&gt;,&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-N8cEJnvZyP0/TzfNVDzuKzI/AAAAAAAABPQ/66Tq_7sPnmE/s512/DSC07884.JPG"&gt; Ewa&lt;/a&gt;, &lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-wygvXPZvMrI/TzfNdZ72PaI/AAAAAAAABQg/16M6ZnBxFsE/s720/DSC08049.JPG"&gt;Łukasz&lt;/a&gt; &lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-oSuysY6-Sqk/TzfLtqjgouI/AAAAAAAABEc/HyzdNH_Xk5k/s512/DSC07689.JPG"&gt;ja.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skon on miał wiedzieć wtedy, że szczęścia zazna właśnie w Valladolid? Gdyby wiedział, pognałby tam na tydzień, rezygnując z kilku innych słabych miast.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo tak naprawdę mieliśmy setne szczęście poznać w Valladolid cudownego człowieka, a to za sprawą Couchsurfingu oczywiście. Nie bez kozery człowiek ten w każdej swojej referencji ma zdanie: "He made  this time amazing". Nim się obejrzałam, bez niczyich sugestyj, sama takowe zdanie wplotłam w swoją opinię na jego temat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-GS_sIqA6pvE/TzfLkKn6sTI/AAAAAAAABDM/hBGP1m7Xbqw/s720/DSC07604.JPG"&gt;Xoan.. &lt;/a&gt;tak mu na imię. Nie będę o nim się długo rozwodzić, nie można tak. Ale wiedzcie, że jak kiedyś będziecie w Valladolid i przypadkiem nie boicie sie CS, walcie do niego jak dym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O jednej tylko sytuacji napomknę, jak to &lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-IkQ6GakcH6Q/TzfLpRTb3zI/AAAAAAAABD0/jar2C_jaR_E/s720/DSC07631.JPG"&gt;Xoan&lt;/a&gt; zaprosił nas do miejsca pracy, a mianowicie do domu starców. W ramach nowego doświadczenia. Nie wiedzieliśmy wtedy na początku, że ma być w związku z tym zorganizowana jakakolwiek feta. A była i to w formie &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-b4Yv0y8RLhA/TzfNbmaX2sI/AAAAAAAABQU/orv4-qm6Yf4/s720/DSC08030.JPG"&gt;konferencji prasowej. &lt;/a&gt;Absurd, towarzyszący nam w tych czasach od świtu do świtu, prawie przerósł nas.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby nie Xoan, mogłabym zrozumieć tabuny Burgaleses (mieszkańców Burgos), którzy jak jeden mąż uznają, że w Valladolid NIC NIE MA! Uznając, że istnieje na świecie coś w deseń piękna absolutnego czy obiektywnego, nie powie nikt, że Valladolid przerasta Salamankę albo Toledo. Spornie byłoby gadać tymczasem, że ładniej jest niż w Burgos. Niemniej jednak, coś tchnęło mnie, żeby to właśnie na pierwszy ogień na mym zacnym blogu rzucić Valladolid, a nie legendarną Salamankę... porzucony niegdyś Wiedeń czy kilka innych miejsc w kolejce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest urokliwe Valladolid. Uroku dodaje mu element zdziwienia z naszej strony, że tam coś jest. Nie dość, że jest, to jeszcze coś się tam nawet dzialo, o!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- W 1506 w ubóstwie, osamotnieniu i rozgoryczeniu zmarł tutaj (znany Polak) Krzysztof &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-VWPXXnwGvoQ/TzfL0kN_fhI/AAAAAAAABFQ/zAEOQtGeQ10/s512/DSC07729.JPG"&gt;Kolumb.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;- Od 1469 do 1621 Valladolid to jedna z rezydencji królów Kastylii i zjednoczonej Hiszpanii oraz miejsce obrad Kortezów.&lt;br /&gt;- W 1469 odbył się tutaj ślub Izabeli Kastylijskiej z Ferdynandem Aragońskim.&lt;br /&gt;- W 1527 w &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-dRfiRXoBhhM/TzfL3rlf2AI/AAAAAAAABFo/CkteI9H_F_E/s720/DSC07800.JPG"&gt;Palacio de Pimentel&lt;/a&gt; urodził się przyszły król &lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-3mhzag9lMp4/TzfL81uwScI/AAAAAAAABGQ/X1Aioia1W-0/s512/DSC07814.JPG"&gt;Felipe II&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Valladolid jest związane również z postaciami takimi jak:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;- &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-nwopM4Ks5xY/TzfMNGO52aI/AAAAAAAABHg/jfTQRAywp0I/s512/DSC07784.JPG"&gt;Miguel de Cervantes, &lt;/a&gt;który mieszkał tu czas jakiś, napisał wtedy część Don Kichota.&lt;br /&gt;- &lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-7XMeG0OIgDg/TzfMTi48F0I/AAAAAAAABIQ/WdcyveCxIS8/s720/DSC07650.JPG"&gt;José Zorrilla, &lt;/a&gt;poeta romantyczny, urodził się tu i mieszkał. W mieście znajduję się jego dom, zrobione na muzeum. &lt;i&gt;(Imposible lo has dejado.. Para vos y para mi)&lt;/i&gt;&lt;br /&gt;- &lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-NfaZPgcZtZk/TzfMiZG3VWI/AAAAAAAABJo/bYLBr-FSSRU/s512/DSC07774.JPG"&gt;św. Piotr Regalado,&lt;/a&gt; patron Valladolid. Ten, z okazji takiej, że potrafił przebywać w dwóch miejscach jednocześnie, był brany pod uwagę przy wyborze patrona internetu".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Skupić w Valladolid można się też na architekturze. Wiele tutaj przykładów stylu herreriańskiego oraz &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-VQlrA10CKRI/TzfMDY_kGsI/AAAAAAAABGw/9hDw7W90HkM/s512/DSC07801.JPG"&gt;izabelińskiego&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Styl izabeliński, czyli hiszpańska odmiana gotyku, występuje często z charrakterystycznymi zdobieniami w &lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-9rGYXFgtbJU/TzfMExi9wVI/AAAAAAAABG4/hJ-WrCzTWBg/s720/DSC07810.JPG"&gt;stylu plateresco. &lt;/a&gt;Dobre przykłady to kościół św. Pawła i siedziba &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-UHuBDT_slxk/TzfMZq9PwSI/AAAAAAAABI4/N9HbLfWb70w/s512/DSC07821.JPG"&gt;Muzeum Rzeźby&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Styl Herreriański (od nazwiska architekta Juana de Herrera, tego samego od Escorialu) to renesans. Pozbawiony zdobień, stanowi niezły kontrast do platerescowanych budynków obok. W stylu &lt;i&gt;herrero&lt;/i&gt; są &lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-tMz4Fq1oQ2w/TzfMGMEEoBI/AAAAAAAABHA/9EqrP0eBH5c/s720/DSC07827.JPG"&gt;Zamek Królewski&lt;/a&gt; w Valladolid i &lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-tYOJ_hOdxn8/TzfMQehzMZI/AAAAAAAABH4/i7RlixrF3zk/s720/DSC07783.JPG"&gt;katedra.&lt;/a&gt; Mieszkańcom Valladolid nie do końca podoba się ten styl. Może dlatego, że w połowie budowy katedry, Herrero wybył w świat w celu 'budować Escorial'. Katedra do dziś jest nieskończona. Na cztery zaplanowane wieże, stoi jedna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwagę przykuwa też secesyjny &lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-a4zRLnmciBM/TzfM4lUIymI/AAAAAAAABMU/PlwgzqSz9yY/s512/DSC07588.JPG"&gt;Pasaje Gutiérrez, &lt;/a&gt;czyli ponad stuletnia galeria handlowa albo zacny &lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-RiSiN5a14XY/TzfNJCHkVQI/AAAAAAAABOA/TbS3kdk8KTk/s720/DSC07745.JPG"&gt;park Campo Grande.&lt;/a&gt; Tam czarne łabędzie, pawie i inne frykasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muszę też wspomnieć tu, że Valladolid i okolice to &lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-Xs77_S7P8Cw/TzfMOqjSnuI/AAAAAAAABHo/ofbS6q6Dvn8/s512/DSC07792.JPG"&gt;kolebka jezyka hiszpańskiego, &lt;/a&gt;jego najczystszej formy i entonación más pura. Z tej okazji uczyniona jest &lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-Buk84m1Bw44/TzfMPAlRMDI/AAAAAAAABHw/mAhnUpBTSIw/s720/DSC07789.JPG"&gt;ścieżka języka Hiszpańskiego, &lt;/a&gt;przystanek: Valladolid.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak tu nie kochać tego miasta oraz jego mieszkańca?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-yfqzed3h2i4/TzfLuR2an5I/AAAAAAAABEg/_TNnDr2E3Nk/s720/DSC07695.JPG"&gt;Pinchos.. mm... &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh3.googleusercontent.com/-VPcPvXx-e-I/TzfMRnp158I/AAAAAAAABIA/4Om8UpKfgRY/s720/DSC07793.JPG"&gt;Dawne gotyckie części katedry&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-_f8_DQmvfzw/TzfMSkyWIhI/AAAAAAAABII/LGdzeHC8jaE/s720/DSC07786.JPG"&gt;Uniwersytet. Nie wolno liczyć lwów!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh5.googleusercontent.com/-s73ofWJufW8/TzfMUmonMjI/AAAAAAAABIY/5ZVKZ4vQYwk/s512/DSC07764.JPG"&gt;Pomnik Zorrilli&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-3jBi7m7Lyk4/TzfMhTkHWRI/AAAAAAAABJg/CKqatwlgEh4/s720/DSC07773.JPG"&gt;Styl herreriański&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh4.googleusercontent.com/-ueSlJcEzt0Q/TzfMkq9O5VI/AAAAAAAABJ4/E0uHYrLi_AY/s720/DSC07581.JPG"&gt;Plaza de Espana&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://lh6.googleusercontent.com/-QKwuvG1yfsc/TzfMtTBl1gI/AAAAAAAABK0/jwtrG2FXbDg/s720/DSC07960.JPG"&gt;Zdjęcia w skoku na Plaza Mayor&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/6ae3LhCZyK" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh6.googleusercontent.com/-cMUsZpyWzrA/TzfLd6i02VE/AAAAAAAABQg/NXsZWyoFtXY/s160-c/Valladolid.jpg" /&gt;&lt;/a&gt; Zobacz galerię&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-9140862631392208636?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/9140862631392208636/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2012/02/valladolid-5-lutego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/9140862631392208636'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/9140862631392208636'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2012/02/valladolid-5-lutego.html' title='Valladolid, 5 lutego'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-8hIjUObUo5c/Tzo5q1kjdWI/AAAAAAAASLU/nNgewY6NLZc/s72-c/valladolid.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-927702267322308793</id><published>2011-12-26T09:25:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T09:40:05.513-08:00</updated><title type='text'>Sewilla, 2 lutego 2011</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-Vk1hWOEE4Gw/TviuvenpcyI/AAAAAAAASIo/EbBrj1QxKxc/s1600/sewilla.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-Vk1hWOEE4Gw/TviuvenpcyI/AAAAAAAASIo/EbBrj1QxKxc/s400/sewilla.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690490259879064354" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Och, jak dawno nie byłam w Hiszpanii! Będzie z rok czasu! Co za koszmar! Dlatego moje życie przestało mieć sens. Na szczęście wybieram się doń już za miesiąc. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tymczasem wytrzymać nie mogę i żyć nie mogę, nie wspominając o niej, a żeby uczynić to z impetem, opowiem o sercu Hiszpanii, Andaluzji, a dokładniej o sercu serc Hiszpanii czyli Sewilli.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sewilla, leżąca nad rzeką &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208745649967458"&gt;Guadalquivir,&lt;/a&gt; jest stolicą Andaluzji i stolicą &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208417814306210"&gt;Flamenco. &lt;/a&gt;Wielu powie, że to też serce piękna Andaluzji. To prawda. Jest git. Ale ja, uosobienie przekory i braku empatii, powiem, że, owszem, Sewilla, piękne miejsce, ale nie jest bardziej urokliwa od miast Jaenu, czyli &lt;b&gt;&lt;a href="http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/baeza-23-27-lutego-2010.html"&gt;Baezy&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; i &lt;b&gt;&lt;a href="http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/ubeda-23-lutego-2010.html"&gt;Ubedy,&lt;/a&gt;&lt;/b&gt; albo choćby leżącego obok Jerezu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Sewilli z pewnością mogłabym spędzić nie jeden dzień, ale rok cały. Właściwie to jeden dzień na Sewillę brzmi niepoważnie. Starczy to ledwie na pobieżny przegląd zabytków, tych moc, a gdzie miejsce na wchłanianie kultury Hiszpanii całym swoim ciałem i jestestwem? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Namiastka jednak była. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208493457646450"&gt;Churros&lt;/a&gt; na śniadanie, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570209248525346802"&gt;walka o tapas &lt;/a&gt;(bo o tapas się walczy), rytm flamenco, co będzie dźwięczęć w uszach przez cały rok (do czasu gdy ulegniemy i znowu kupimy bilet do Hiszpanii na ferie), niekończące się &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208868578300546"&gt;słońce,&lt;/a&gt; &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208345287090386"&gt;mandarynki z drzewa&lt;/a&gt; i marka człowieka "hiszpan", co zawsze (nawet po stu latach na ilsie) jest pewnego typu atrakcją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sewilla ma niezwykle długą historię. Zaczęło się wszystko od Turków w VIII wieku pne, potem byli Kartagińczycy, Rzymianie, w końcu w VII wieku ne przybyli muzułmanie. Po nich to wiele jest śladów, zresztą jak w całej Andaluzji. Do XVIII wieku Sewilla rozwijała się jako ważne miasto portowe, potem jednak główny port został przeniesiony do Kadyksu. Sewilla odżyła dopiero w XX wieku i aż do teraz Sewilla to nie przelewki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia pamięta Sewillę z czasów Kolumba i przez Kolumba. Było to ważne miejsce dla monarchii hiszpańskiej. W królewskim &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208327443902754"&gt;pałacu Alkazar&lt;/a&gt; z XI wieku (istniejącym do dziś zresztą) przebywali często królowie i tu właśnie został przyjęty Krzysztof Kolumb po podróży do Ameryki na audiencję u Izabeli Kastylijskiej i Fernanda Aragońskiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolumb zresztą został pochowany w Sewilli, w, wg niektórych, najpiękniejszym zabytku miasta, czyli w &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208307983857090"&gt;Katedrze de Santa María. &lt;/a&gt;Historia gotyckiej katedry sięga XVI wieku, a została wybudowana na miejscu dawnego meczetu. Dawny minaret (dzisiejsza wieża La Giralda) ma wysokość blisko 100m. i zmieniono go w dzwonnicę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mi jednak najśliczniej podobał się &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208931625602914"&gt;espaktakularny Plac Hiszpański (Plaza de Espana).&lt;/a&gt; znajduje się tam fantastyczny wielki pałac w stylu &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208966138399906"&gt;neo-mudejar &lt;/a&gt;z elementami art déco. Wszystko to dookoła wielkiego placu, a w środku fontanna. I jeszcze &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570209062998272930"&gt;azulejos&lt;/a&gt; (kafelki), a te kocham nad życie. Pałac pochodzi z XX wieku, wybudowany był z okazji wystawy Ibero-Amerykańskiej z 1929 roku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zobaczyliśmy też &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208837075346130"&gt;Arenę walk byków. &lt;/a&gt;Ta w Sewilli to jedna z największych i najstarszych w Hiszpanii. Nie trzeba chyba  przedstawiać &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208819842008706"&gt;Corridy.&lt;/a&gt; Można się oburzać, że zabijają biedne byczki. Co za brutale z tych Hiszpanów! Cały świat na nich najeżdża. Ale Corrida jest tak głęboko zakorzeniona w kulturze i umysłach hiszpańskich, że nie da rady im tego wyplewić. Zresztą, ja wcale nie chcę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przewodniki po Hiszpanii mówia jeszcze o &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208909848309602"&gt;Torre del Oro,&lt;/a&gt; czyli Złotej Wieży, będącej symbolem Sewilli. Budowla była częścią fortyfikacji Maurów z XIII wieku. Złota, bo jest opcja, że przechowywano tam złoto z Nowego Świata, albo też jest opcja, że pierwotnie pokryto ją złotymi azulejżami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec wspomnę o dzielnicy Santa Cruz, czyli dawnej dzielnicy żydowskiej. Cudownie tam. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208677476896770"&gt;Wąskie uliczki,&lt;/a&gt; opadające przez balkony zasłony.. Andaluzja, Andaluzja, Andaluzja.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208406796935794"&gt;Krew byka - dobra farba&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208467269747826"&gt;Flamenco, flamenco... &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208589218510274"&gt;Miasto motocykli&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208603173700002"&gt;Cień wąskich ulic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208659291998626"&gt;Radio patio&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208784736635138"&gt;Nad Guadalquivirem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570208982495576098"&gt;Wieże z Plaza de Espana mają przypominać La Giraldę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570209125272388194"&gt;Moja zwyczajowa mina w Hiszpanii&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570209281291432706"&gt;Dworzec w Sewilli&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570209304591934626"&gt;Jamón (czyli śmierdzące nogi)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/111888527728601019080/2011_02_02Sewilla#5570209341128918514"&gt;Gustavo i Sylwia, czyli gdzie człowiek spał&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-927702267322308793?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/927702267322308793/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2011/12/sewilla-2-lutego-2011.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/927702267322308793'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/927702267322308793'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2011/12/sewilla-2-lutego-2011.html' title='Sewilla, 2 lutego 2011'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-Vk1hWOEE4Gw/TviuvenpcyI/AAAAAAAASIo/EbBrj1QxKxc/s72-c/sewilla.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-977452005351117302</id><published>2011-12-26T02:33:00.000-08:00</published><updated>2011-12-26T03:49:31.106-08:00</updated><title type='text'>Szydłowiec, 19 listopada 2011</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-i6oTmS5fMZs/TvhPQO2LSAI/AAAAAAAASIc/TOKbmMBJb1M/s1600/szydl.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-i6oTmS5fMZs/TvhPQO2LSAI/AAAAAAAASIc/TOKbmMBJb1M/s400/szydl.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690385269464451074" /&gt;&lt;/a&gt;Witam wszystkich serdecznie! W ten świąteczny wieczór chciałabym się podzielić z Wami pewnym miastem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nietuzinkowym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim je ujrzałam, wiele razy mi chodziło po głowie. Głównie dlatego, że nie umiałam za chorobę zapamiętać, co się w nim znajduje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale w końcu się dowiedziałam i to w jaki sposób! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nietuzinkowy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szydłowiec kompletnie nie po łebkach, a bo &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800044442242706"&gt;z nie byle jakim przywódcą i nie byle jakim przyjacielem.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To niewielkie, acz malownicze, miasto leży niedaleko Radomia (stąd mój pobyt tam). Jeśli ktoś jest z Radomia, lub z okolic może być to pyszny całodniowy lub półdniowy wypad, jeśliby wliczyć piwo w piwnicach ratusza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800030516186722"&gt;ratusz&lt;/a&gt; ten właśnie będzie największą atrakcją. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/PHRnrhG7Bo" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh5.googleusercontent.com/-TP2eu_J5KFo/TsuZC6SejmI/AAAAAAAAFy4/4aUOzggxbBE/s512/DSC00335.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szybko zrozumie wprawiony architekt/pilot/przewodnik/historyk/fanatyk, że jest to renesans. Fest pikny zresztą. Świadczyć on będzie o tym, że czasy świetności miasta przypadają właśnie na okres renesansu, a dokładniej na pierwszą połowę XVII wieku. Wtedy miasto należało do rodu Radziwiłłów (drogą małżeństwa z rodem Szydłowieckich, ale o nich to zara). Radziwiłł otrzymał tytuł hrabiego na Szydłowcu i mimo, że nie przebywał na stale w mieście, dbał bardzo o jego rozwój. Ratusz stojący do dziś na szydłowieckim rynku świadczy o tym najlepiej. Miasto rozwijało się głównie dzięki jarmarkom miejskim, a tych w Szydłowcu było coraz więcej. Późnorenesansowy ratusz wybudowany został w 1529 roku. W czasach upadku miasta pełnił inne niż ratusz funkcje, dziś są one jednak przywrócone. Pysznie to, nie powiem, wygląda. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obok ratusza stoi &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800317949742546"&gt;kościół św. Zygmunta,&lt;/a&gt; erygowany w 1410 r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/U3r4gzlxrx" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh6.googleusercontent.com/-91uWr7r6aDM/TsuZUVyxl7I/AAAAAAAAF0U/EAoAD_HGa4o/s512/DSC09949.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma późnogotycką formę, wg. strony urzędu miasta, nierobiącą aż takiego wszak wrażenia co renesansowe wnętrze. Tego to nie wiem, bośmy nie weszli, ale ciekaw jestem zatem, jakie wrażenie zrobiłoby na mnie wnętrze, bo na zewnątrz oniemiałam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oniemiałam na materiał, z jakiego jest kościół zbudowany. Przedstawiam wam, moim mili, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800402905857554"&gt;piaskowiec szydłowiecki! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak sama nazwa wskazuje, w Szydłowcu może być go &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677799727834083538"&gt;pod dostatkiem. &lt;/a&gt;Wykorzystywano ten fakt od początków istnienia osady. Nie tylko kościół, ale też ratusz wspomniany, zamek, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800750923281970"&gt;domy&lt;/a&gt;, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800841342144354"&gt;mury&lt;/a&gt;.. wszystko tam to piaskowiec. To wszystko pchnęło mnie do twierdzenia: "Tu jest jak w Hiszpanii!!" (co stanowi największe z moich ust pochlebstwo).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kościół daty wcześniejszej powie nam, że coś się tu wcześniej przed Radziwiłłami dziać musiało. Dziali się tu właśnie Szydłowieccy. Ale to nie tak, że od nich się wzięła nazwa miasta. Było wręcz odwrotnie. Szydłowieccy, wywodzący się z rodu Odrowążów przyjęli nazwisko "Szydłowiecki" w ramach nabycia osady. A nazwa tej jest już w innych kategoriach rozkminiana. Mówi się o pochodnej nazwie od Szydłowa, albo, że niby coś z szyciem. Pierwszymi Odrowążami, używającymi nazwiska Szydłowiecki, byli najprawdopodobniej bracia Jakub i Sławko, a wzmianka o tym pochodzi z roku 1401 właśnie, kiedy erygowano kościół. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To nie koniec atrakcyj na Szydłowcu. Jest jescze zamek. &lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/fOHgk9bJ5Q" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh6.googleusercontent.com/-GHobP6rZXBg/TsuZ96q3cNI/AAAAAAAAF3Y/HrLTwzUzYVo/s512/DSC00047.JPG"&gt;&lt;/a&gt;&lt;/center&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zamek wbudowany w latach 1470-1530 był jedną z najświetniejszych rezydencji magnackich. Najpierw należał, co następuje, do rodu Szydłowieckich, następnie &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677801218618406674"&gt;Radziwiłłów.&lt;/a&gt; Dziś mieści się tu Szydłowieckie Centrum Kultury i jedyne w swoim rodzaju &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677801816953362866"&gt;Muzeum Instrumentów Ludowych. &lt;/a&gt;Posiada około 2000 eksponatów, a o jego najlepszości świadczy to, że to właśnie z Szydłowca się bierze instrumenty do najprzedniejszych historycznych produkcji filmowych w Polsce, "Ogniem i mieczem".. takie takie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Szydłowcu można też zobaczyć kirkut żydowski, co o historii ludności żydowskiej w tym miejscy wiele nam by powiedział, ale tam nasze nogi nie zaszły, zaszły za to na browar w podziemia ratuszu, gdzie &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677802078329711938"&gt;piaskowiec pięknie wyeksponowano, &lt;/a&gt;a i jakoś w środku człowiek napomknął, że to dawne więzienie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uroczy był to czas, a też &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800875619701890"&gt;miejsce jakże cudne!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800070941994210"&gt;Pręgierz przed ratuszem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800208726566482"&gt;Na rynku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800268831419682"&gt;Kościuszko na rynku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800502190185314"&gt;Zegar słoneczny na kościele&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800624048118082"&gt;Kościół ze strony piątej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800858271511298"&gt;Spokój tego miasta mnie zachwycił&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800922614583794"&gt;Dom wycieczkowy 'Pod Dębem', gdzie zawiesili działalność z powodu niskich temperatur&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677801116750277394"&gt;Kto zatrzymał się w zamku?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677801259770680210"&gt;Na dziedzińcu zamku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677801575192492834"&gt;Przed zamkiem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677801921540423298"&gt;Matejko!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677802189173515378"&gt;Szydłowiec nocą&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/SzydOwiecIOtoczka#5677800441175948002"&gt;Kaplica przy kościele, a tam pochowany Mikołaj Radziwiłł&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-977452005351117302?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/977452005351117302/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2011/12/szydowiec-19-listopada-2011.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/977452005351117302'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/977452005351117302'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2011/12/szydowiec-19-listopada-2011.html' title='Szydłowiec, 19 listopada 2011'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-i6oTmS5fMZs/TvhPQO2LSAI/AAAAAAAASIc/TOKbmMBJb1M/s72-c/szydl.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-2394053957822785333</id><published>2011-08-26T14:27:00.000-07:00</published><updated>2011-08-28T01:07:01.918-07:00</updated><title type='text'>Skandynawia, 3-14 sierpnia 2011</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2R17fSu_d7A/TlgRwJhQJUI/AAAAAAAASEA/hsrCAOGqcVE/s1600/blog%2Bskand.JPG" onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2R17fSu_d7A/TlgRwJhQJUI/AAAAAAAASEA/hsrCAOGqcVE/s400/blog%2Bskand.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5645281651795699010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podróż była przednia, nie powiem. Ale nie było człowieka na tym świecie, który nie wyznałby mi, życząc mi jak najlepiej zresztą, żem wariat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kto normalny wybiera się latem do &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641870426923135074"&gt;zimnej&lt;/a&gt; Skandynawii?&lt;br /&gt;Kto normalny wybiera się latem do &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281305330576290"&gt;drogiej&lt;/a&gt; Skandynawii?&lt;br /&gt;Kto normalny wybiera się latem &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278453013673090"&gt;stopem do Skandynawii&lt;/a&gt;, która nie wie, co to stop?&lt;br /&gt;Kto normalny wybiera się latem na łapanie stopa &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277906999447490"&gt;w 9 osób!? &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale też, kto normalny poświęca 80% czasu na przygotowanie do egzaminu przewodnickiego, gdy jest miesiąc przed obroną, a potem się szczerze dziwi, że "nie zdaaaaałem"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo też, kto normalny ogląda przez dwa tygodnie Dumę i Uprzedzenie na zmianę z Love actually, zwłaszcza, że wszystkie dialogi zna na pamięć, albo nawet ponad pamięć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie przeczę więc, ani nawet na mrugam, jak ktoś rzecze "wariat".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz, ku zdziwieniu prawom logiki, jakoś poszło! I nie głupio było.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277906999447490"&gt;9 osób&lt;/a&gt; + 9 karimat + 9 plecaków + 50 makreli w puszcze. Oprócz błękitnego nieba nic mi dzisiaj nie potrzeba. Z tą myślą, razu pewnego 9 zaznajomionych ze sobą osób, to z kursu przewodnickiego, to z innych perypetii życiowych, obmyśliło naraz, że można by gdzieś razem na wakacje, no bo przecież tak strasznie fajnie się lubimy i jesteśmy strasznie fajni i świat jest nasz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9 osób mówi:&lt;br /&gt;- Można by gdzieś na wakacje..&lt;br /&gt;- Ja myślałem o Gruzji..&lt;br /&gt;- Ja chciałam do Hiszpanii&lt;br /&gt;- Można by gdzieś dalej.. na Syberię, ja wiem...&lt;br /&gt;- Jedźmy do Brazylii! Do Brazylii, jedźmy!&lt;br /&gt;- Brazylia.. brzmi fajnie, możemy spać w namiotach gdziekolwiek, a przez miesiąc to w ogóle można nie jeść.&lt;br /&gt;- Brazylia! SUPER, Jedźmy! Ale na pewno?&lt;br /&gt;- Na bank! Słuchaj, NA BANK!&lt;br /&gt;- Na ile? Na miesiąc tak? Dłużej nie dam rady.&lt;br /&gt;- No ja też nie, ale błagam, tylko nie w lipcu, bo nie mogę.&lt;br /&gt;- A ja nie mogę w czerwcu.&lt;br /&gt;- Ja nie mogę w sierpniu&lt;br /&gt;- Dobra, to jakos się jeszcze zgadamy.&lt;br /&gt;- Ja to w ogóle nie mam za bardzo kasy, w sumie to nie wiem, czy pojadę.&lt;br /&gt;- Ale to wyjdzie tanio! Możemy załatwić noclegi na Couchsurfingu i Hospitality.&lt;br /&gt;- O, no można by.&lt;br /&gt;- Można.&lt;br /&gt;- Ej, to super! Weźmiemy jedzenie z Polski! Świetnie, nie potrzebujemy w takim razie żadnych pieniędzy!&lt;br /&gt;- Dobra, to jesteśmy umówieni.&lt;br /&gt;- Będziemy w kontakcie!&lt;br /&gt;- Jakoś się zgadamy!&lt;br /&gt;- Dobra, to zdzwonimy się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nieopatrznie, zostaliśmy namówieni przez dziesiątą osobę na kierunek północ: Skandynawia. Bo przecież tam jest tak super, a ludzie są STRASZNIE MILI, a w ogóle to się od razu łapie stopa i można wszędzie spać, a ludzie daja pieniądze, bo przecież są tacy bogaci i dobrzy i mądrzy. I jeszcze NA STO PROCENT dostaniemy dofinansowanie z ambasady szwedzkiej, bo oni rozdają pieniądze! I jeszcze zarobimy na tym wyjeździe i nic nie stracimy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co sie stało z dofinansowaniem? Albo z łapaniem stopa? Albo ze spaniem wszędzie? Albo, najodpowiedniejsze pytanie: Co się stało z 10-ą osobą? Która tak nas zapewniała o rajskości tego raju?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Good question, no answer!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Całe szczęścia dla niej i nas i tych wakacji, że było naprawdę cudownie, mimo, że człowiek musiał się upokarzać, żebrać, skakać na autostradzie i spać na ulicy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo jak miało nie być cudownie, skoro elita była najprzedniejsza. Nie zawsze wszystko wyszło, ale takie ładne 9 osób to złapie stopa, nawet jakby ich setka była.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To my:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/atpZce4EfQ" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh5.googleusercontent.com/-6bibpmztfGg/TknYfUMi6dI/AAAAAAAAD8E/5a0MZU_5Cu0/s512/DSC03377.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;czyli od lewej: Marian, Patrycja, Olga, Marysia&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;nad słoniem od lewej: Igła, Gosia, Karolek i Kamil&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;3 sierpnia: Warszawa -&amp;gt; Berlin&lt;br /&gt;4 sierpnia: Berlin&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/kQ5ULXpWi5" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh4.googleusercontent.com/-1hd-mRf9ggU/TknX4Ie-TTI/AAAAAAAAD5E/wywrUZO5i0Q/s512/DSC03183.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;Zaczęliśmy zacnie od przybycia transportem jeszcze publicznym do Berlina. Jeszcze był polski chleb, jeszcze był nocleg. Podzieliliśmy się wtedy nieco, ale większość udała się do mieszkania przykładnego obywatela Niemiec- Jensa, który uraczył nas najmiększą swoją podłogą. Dobry był to wieczór, jeden i drugi. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277235971389554"&gt;Zwiedziliśmy Berlin&lt;/a&gt;, niektórzy po raz wtóry, niektórzy po raz drugi (ja), ale pamiętając tyle, że jakoby po raz pierwszy, a nawet zerowy.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;Wszyscy się chętnie uśmiechali jeszcze i &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277490534018338"&gt;pozowali do zdjęć&lt;/a&gt;. NAWET rozmawiali i efektywnie sprawiali wrażenie, że &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278333869855410"&gt;się cieszą.&lt;/a&gt; Niebawem miały nastać ciężkie czasy....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;5 sierpnia: Berlin -&amp;gt; Kopenhaga (razem 456 km)&lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;/strong&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;strong&gt;Berlin -&amp;gt; Rostock (232 km)&lt;br /&gt;Rostock -&amp;gt; Gedser (&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278502930876130"&gt;promem: 15euro&lt;/a&gt;)&lt;br /&gt;Gedser -&amp;gt; Kopenhaga (173 km)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278604747241874"&gt;na stanowisku do stopa&lt;/a&gt; byliśmy o 8:30, w Kopenhadze o 23:30. Przynajmniej moja trójka. Moja najznamienitsza trójka, czyli ja, Karolek oraz Igła tworzyła najlepszą w te klocki partię, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280501637355586"&gt;Partię Muchy&lt;/a&gt;. Była też Partia Marianów i Partia Brzozowa. Choć początkowo, przyznaję bez bicia, że bylimy najwolniejsi w te klocki. Ale potem już przyspieszyliśmy w te klocki i dało radę, a innym nie dało.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im bardziej na północ, tym ze stopem gorzej, w Niemczech, mam dziś wrażenie, że każdy na stopa bierze. W Dani jako tako, w Szwecji so so, ale raczej crap, w końcu w Norwegii pożal się Boże. Ale jakoś dotarliśmy. Jak już ktoś brał tych żebraków, to byli to naprawdę złoci ludzie. Jak będę dorosła, napiszę wiersz na ich cześć. Tymczasem mam jeszcze jedną opowiastkę z Kopenhagi z tego dnia, wszak to był jeszcze ten sam dzień, 5 sierpnia. Odnaleźliśmy się w wielkim mieście, 2 osoby poszły na nocleg, 7 na lodzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie taki lód straszny, jak go diabeł maluje. Gdy upada się 3 cm nad poziom żula, nawet Skandynawowie zaczynają pomagać. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278651011952882"&gt;Siedzimy na bruku&lt;/a&gt;. Ja - nic. Nikt - nic też. Aż nagle.. nie, inaczej: Najbardziej w całym moim życiu urzekła mnie kobieta taka, mała, niepozorna, na wariatkę trochę z daleka wyglądała, jakby nie patrzeć oczywiście, i nam daje cóś, ja myślę, że to bomba, a na to Gosia, co bierze to, odważna dziewczyna (brawo!), mówi: "ciepłe to..  " , a to frytki. Nie umrzemy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypływie zatem optymizmu (albo desperacji) patrzę ja i Marian, że to akademik jest, przed czyim brukiem siedzimy. I się kręci jakaś mała młodzież. I my wtem do jednej młodzieży, żeśmy na bruku, ale że mamy namioty i czy się da rozbić gdzieś, GDZIEKOLWIEK! Na co oni nam, że "można w &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278677211260114"&gt;ogrodzie akademikowym&lt;/a&gt; i że będzie git, a w ogóle to jest impreza i wszyscy welcome".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No tośmy w domu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;6 sierpnia&lt;br /&gt;Kopenhaga&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzanie Kopenhagi na spokojnie, coś w końcu z tej wyprawi trzeba wynieść. I nie mam na myśli roweru.&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/Whg1bhEPxe" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh5.googleusercontent.com/-EO5Ox72twcQ/TknZ-1CAkJI/AAAAAAAAEDA/11N3VrVw19s/s512/DSC04009.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kopenhaga ze wszystkich klku miast, które zwiedziliśmy, podobała mi się najbardziej. Miało w sobie to samo 'coś', co mają w sobie domowe frytki, albo Colin Firth. Nie omieszkam napomknąć o &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278897462113602"&gt;Christianii,&lt;/a&gt; czyli wolnej dzielnicy pełnej hipisów, gdzie nie ma zakazów, oprócz jednego (NO PHOTOS), albo o Syrence, która z pewnością jest siostrą naszej warszawskiej, albo o 100-u &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279358977753954"&gt;pomnikach Andersena&lt;/a&gt;, bo przecież jeden to za mało, albo o cudownej &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279484631199698"&gt;katedrze kopenhaskiej&lt;/a&gt;, która nie oznacza nic dla zwykłego śmiertelnika, ale dla przewodnika warszawskiego oznacza &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279498495320530"&gt;14 dzieł (nie-byle-jakich) Bertela Thorvaldsena&lt;/a&gt;, czyli twórcy pomników Poniatowskiego, Kopernika i Małachowskiego w Warszawie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak poza tym, to.. w Kopenhadze nic nie ma, yhym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nocleg - śpimy u mojego wielkiego przyjaciela z Couchsurfingu, poznanego tego samego dnia. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279812981759026"&gt;Cudowny był to człowiek&lt;/a&gt;, a o jego cudowności świadczy kubatura jego mieszkania (bliska zeru) i to, że wpuścił &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279794090576658"&gt;na podłogi 7 osób. &lt;/a&gt;Wyglądał jak satanista, to prawda, ale naprawdę nie chciał nas zabić! To artysta! Film nam puścił, 'W Chinach jedzą psy'. Żebyśmy wiedzieli...  żebyśmy zdawali sobie sprawę, co nas może w życiu spotkać! Poleca się fanom rytobaństwa. A tak szczerze, to niegłupi ten film. Powiew świeżości po latach amerykańskiej kupy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;7 sierpnia&lt;br /&gt;Kopenhaga -  Malmö (46,2 km)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/ZDLyNDFcEY" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh5.googleusercontent.com/-AzmF2UAQjJ0/TknaeHz7ycI/AAAAAAAAEFY/ZOwUG-d7c6E/s512/DSC04219.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;Rzut beretem! Raz dwa byliśmy! To był jeden ze spokojniejszych dni. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279918188623986"&gt;Dach nad głową&lt;/a&gt;, wrzątek.. łazienka.. czego chcieć więcej od życia? No tak, Malmö mogloby być ładniejsze, lub bardziej espektakularne, ale nie będzie człowiek wybrzydzał, niech korzysta z lusksusu, kiedy czas po temu. w Malmö dwie są atrakcyje, a w zasadzie to jedna. &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280124060075682"&gt;16-wieczny ratusz&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280013796434706"&gt;katedra&lt;/a&gt;, ale katedra to, proszę ja ciebie, jest wszędzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;8 sierpnia&lt;br /&gt;Malmö - Göteborg (270 km)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I schody w końcu. Schody tym są stromsze, im więcej luksusu człowiek zazna na nieschodach. I na co mu miał być dach nad głową, jak już następnego dnia miał &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280996326142114"&gt;spać na bruku? &lt;/a&gt;A raczej pod brukiem... Albo na co ten wrzątek, jak za następny musiał płacić 10koron łaskawie na sklepie za to udogodnienie? Ale! Nie to było najgorsze, bo przecież w miłym towarzystwie i na betonie czas miło płynie. Skład zaczął się sypać i to właśnine było najgorsze, albo raczej sypanie się składu było jedyną rzeczą na tym wyjeździe, którą można zapakować do kategorii 'nieudane' albo 'złe'. Bo tak naprawdę narzekanie na brak wrzątku, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278765980847378"&gt;mycie włosów w centrum handlowym&lt;/a&gt;, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280979881764514"&gt;spanie na parkingu&lt;/a&gt;. to szczegóły są. Szczegółem nie jest, jak połowa grupy opuszcza trip w połowie (o tym zara) i nie jest szczegółem jak inne partie tudzież jedna nie łapią stopa i są nie wiadomo gdzie na autostradzie. Morale wtedy upadają. W kupie siła, jak to mówią i nie jest to przelewka, potwierdzam to ja, pensador y metrosexual.&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="center"&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/VBfwChLQBq" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh5.googleusercontent.com/-Kad5vR8GiyQ/TknbFTU-tFI/AAAAAAAAEIQ/wiOLV8wnias/s512/DSC04467.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;&lt;div align="left"&gt;&lt;br /&gt;Chlipu chlip, ale przez to wszystko nie mogę przegapić dobrej akcji, która miała tu miejsce. Jeszcze w Malmö, jak uznaliśmy, że ze stopem 'ciężko będzie', uciekliśmy się do najgorszego, to jest autostrady. Mimo, że w  Szwecji autostrada to chleb powszedni, instytucja autostrady nie spowszedniała im i wciąż &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280578744970130"&gt;wejście na nią to herezja&lt;/a&gt;. Dobrze, że mamy master z głuporżnięstwa. Jak już nas ta policja, co nas musiała dorwać, dorwała, zaczęliśmy rżnąć głupa na piątkę z plusem. Nie zamknęli nas, uf! Tyle jedynie co w radiowozie na 15 minut, żeby nas wywieźć w 'dogodniejsze miejsce', skąd już spokojnie nas zabrał poczciwy Arab (no bo chyba nie Szwed), ale równie dobrze mógł to być murzyn albo Polak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Göteborg! Miało być najpiękniejsze! W sumie to nie było takie złe, ale jak upadają morale, upadają też urokale urbanizale. U mnie Kopenhaga wciąż na pierwszym miejscu, nawet przy geteborskim &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280769745262034"&gt;Muzeum miejskim&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280871489396594"&gt;feskekörka. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;9 sierpnia&lt;br /&gt;Göteborg  - Oslo (298 km)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;p&gt;Podczas gdy tego dnia dla niektórych schody ustąpiły miejsca poważnym schodom, a niektórzy dopiero poznali, co to schody, Partia Muchy obyła sie bez schodów. Możliwe, że tego dnia wyczerpano limit dystrybucji schodowej. We troje dotarliśmy do Oslo, ale nie bez przejść. I &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281111158865938"&gt;odludzie było&lt;/a&gt; i autostrada i pociąg nawet (grunt, że za darmo! [master z głuporżnięstwa]). Tym szaleniej, że&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281058151864738"&gt; Igła &lt;/a&gt;samolot ma jutro z Oslo. W końcu to my, to ktoś inny tego dnia bywał w odmętach ... . W końcu, i to tego samego dnia, wszyscy dostaliśmy się do Oslo, niektórzy (my) za darmo, niektórzy za półtora darmo. Tu można ostrzec podróżników, którzy lgną do Skandynawii, że za darmo się nie da (odkrycie), a transport publiczny to w tym kraju majątek.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Ale spotkał nas lód, na którym zostaliśmy zresztą. Nie było miejsca w gospodzie, nawet z dworca nas wyrzucili. I to nie dlatego, że go zamykali, tylko dlatego, że tu spać nie wolno. Wtedy podpadli nam Norwegowie pierwszy raz. Na szczęście &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281268298661090"&gt;nie wygonili nas z ulicy&lt;/a&gt;. Faaajnie było. Symbolem upadku na samo dno było spuentowanie nas przez przedstawicielkę prostytucji: 'you are crazy'. 'Welcome to Oslo', nic dodać  niż ująć.&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/MXuYywE5ZD" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh3.googleusercontent.com/-YqsXRrPabyE/TkvzKdr61GI/AAAAAAAAEZU/9AqrqPQvm24/s512/DSC02016.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;I znowu wrócę to najpoważniejszego błędu tego wyjazdu, a raczej jedynego. To tam, pod tymi uroczymi arkadami, gdzie spaliśmy smacznie, przyszło nam się pożegnać. Nic bardziej zabójczego dla grupy. No chyba, że niedźwiedź albo helikopter.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem juz było kameralniej, z początka smutniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyspaliśmy się w domu zapoznanych na ulicy chłopczyków gejów. Zaprosili nas z litości do swojej gejowej imprezowni. Ale przecież nic już nie robiło na nas wrażenia na tym wyjeździe. Anyway, zdjęcia na lodówce mieli sweetaśne, o tak.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;10 sierpnia&lt;br /&gt;Oslo, jezioro Sognsvann&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mieliśmy zwiedzać Oslo, ale los przygnał nas nad podbliskie &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281335084809954"&gt;jezioro Sognsvann. &lt;/a&gt;Co prawda, nie były to fiordy, ale to z pewnością jedno z tych miejsc, dzięki którym mówi się, że  w Skandynawii jest zgoła &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281365547824370"&gt;pięknie. &lt;/a&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281278263557282"&gt;Odpocznijmy... połóżmy się... zapomnijmy...&lt;/a&gt; jak to śpiewał Happysad, pozwiedzamy jutro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;11 sierpnia&lt;br /&gt;Oslo&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby mnie wygoniono z Oslo po 10 minutach pobytu w tym miejscu, klnęłabym na nie bardziej niż na ruter, gdy nie działa. Pierwsze wrażenie - BEZNADZIEJA! Całe szczęście, że w życiu nie unoszę się dumą i nie daję się zwieść uprzedzeniom. Tylko kilka słów wyraziłam na początku, widząc te &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281437755737506"&gt;obrzydliwe miasto&lt;/a&gt; zbudowane z najnowocześniejszych i najprzeźroczyściełszo- srebrzysto- metalicznych szkieł.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p align="center"&gt;&lt;a href="http://goo.gl/photos/50lrqxpoCL" imageanchor="1" style="clear:right;margin-bottom:1em;margin-left:1em"&gt;&lt;img border="0" src="https://lh6.googleusercontent.com/-C-LKCoHBtro/Tkncij6aP3I/AAAAAAAAEOA/nx_-oKaiizE/s512/DSC04829.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;Na szczęście miasto Oslo okazało się być miastem posiadającym pewną dozę uroku. Na głównej ulicy miasta o nazwie &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281460495179570"&gt;Karol Johans Gate,&lt;/a&gt; upamiętniającej nazwą Karola Jana (a ma i on swój pomnik konny na tle Pałacu Królewskiego na końcu ulicy), mieści się moc atrakcji: parlament (Stortinget), Katedra z przełomu 16/ 17 wieku (to pod nią spaliśmy), &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281634469307234"&gt;pomnik niedźwiedzia, &lt;/a&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281872050693618"&gt;niegłupia fontanna &lt;/a&gt;(zgapiona z Jastrzębia-Zdroju!) i &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281695174925058"&gt;Ratusz. &lt;/a&gt;To właśnie w &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281747666940482"&gt;Sali Reprezentacyjnej &lt;/a&gt;Ratusza rozdawana jest Pokojowa Nagroda Nobla. To tyle 'starówki'. Jakby się od niej oddalić, poznasz człowieku taką atrakcję, że nigdy nie powiesz złego słowa na Oslo. Park Rzeźby Vigelanda daje radę. Mój najnowszy idol &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281991854787122"&gt;Gustav Vigeland &lt;/a&gt;rozochocił się w rzeźbieniu&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641282196900152706"&gt; nagich postaci&lt;/a&gt;. Wszystko zaczęło się od &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641282325931927538"&gt;fontanny podtrzymywanej przez nagich atlantów.&lt;/a&gt; A potem już poszłoO i nim się obejrzał narobił 200 rzeźb, czyli łącznie jakieś &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641282116275222674"&gt;600 postaci. &lt;/a&gt;No wygląda to super. 'Takim szacun, że masakra'.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego dnia pojechał Karolek, więc zażegnane zamulenie powróciło. Tym bardziej, że dalsza podróż, ambitnie obrana pod dowództwem 10-tej osoby stanęła pod znakiem zapytania. Z przyczyn tych i tamtych zrezygnowaliśmy z: Bergen, Stavanger, Tronheim, Ostersund, Kiruny.. i kilku innych miejsc. Ambitnie! (było). W końcu przyszlo życie i wszystko zepsuło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;12 sierpnia&lt;br /&gt;Oslo - Sztokholm (527 km)&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wersja skrócona tylko brzmi, jakoby się podróż miała ku końcowi. A niejedno jeszcze nas czeka. Na początek, szczęśliwie: WZLOTY, wręcz uniesienia. Na trasę długą, że ho ho złapaliśmy najprzedniejszego stopa w całej Europie północnej. Ciężko opisać &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641282789930550178"&gt;tę kobietę &lt;/a&gt;w trzech zdaniach. Nie dość, że zawiozła, nakarmiła i to trzy razy to jeszcze wzięła na &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641282864490911298"&gt;wyspę&lt;/a&gt; &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641282940878399122"&gt;do domu &lt;/a&gt;i uraczyła rozmową i winem. Dobry był to wieczór, nie ma co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;13 sierpnia&lt;br /&gt;Sztokholm&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby wtedy wiedział, że Sztokholm jest prawie tak nieprzyjazny jak Oslo, to by się tak nie cieszył. Sztokholm to piękne miasto! &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283332665517202"&gt;Starówka&lt;/a&gt; jest uderzająco podobna do warszawskiej: barokowe kamienice i &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283439030089698"&gt;kamienne schodki.&lt;/a&gt; Tylko, że tu są naprawdę kamienne, a nie betonowe. Poza tym wpada w pamięć &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283151481590018"&gt;budynek parlamentu&lt;/a&gt; i &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283240345543186"&gt;Zamek Królewski. &lt;/a&gt;No i można sprawić sobie odnajdowanie śladów herbu Snopek. Co mogło nas zniechęcić, skoro takie urocze i piękne to miasto? Może to nasza już była wina, jakiś brak energii do improwizacji? Tylko, że ciężko improwizować w mieście pozbawionym całkowicie spontaniczności. Oto lista, czego nie można zrobić w Sztoholmie bez karty kredytowej:  Albo inaczej..  będzie prościej zrobić listę rzeczy, które MOŻNA zrobić bez karty. No tak, nie ma nic na tej liście. Hostelu nie można, promu do domu nie można, namiotu rozbić nie można. To co w tym kraju _ można? Nawet wyjechać stamtąd nie można!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu wybyliśmy metrem do mieściny, skąd mieliśmy prom - Nynashamn. Rozbiliśmy się w &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283696448780386"&gt;uroczym miejscu&lt;/a&gt;. trawka, stawik.. byliśmy bezpieczni....&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-size:130%;"&gt;&lt;strong&gt;14 sierpnia&lt;br /&gt;Nynashamn&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;.. ale tylko do 1:00. Była ciemna noc.. nagle zerwał się silny wiatr, który położył kres naszym słodkim snom. Wiatr tak silny, że o mało nie wyrwał drzew z korzeniami.. i do tego ten przerażający hałas. Myślałam, że wszyscy umrzemy! Lądujące na nas UFO chaotycznie świeciło na nasz bezbronny namiot. Przylecieli &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283726792908194"&gt;helikopterem!&lt;/a&gt; Z prędkością światła sunęli na nas. Zamarliśmy we trójkę w ostatnim tego świata uścisku i tak tkwiliśmy, aż zorientowaliśmy się, że.. ŻYJEMY!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeżyliśmy atak helikoptera.. odleciał w pokoju. Nie ponieśliśmy większych strat, poza jedynie połamanym namiotem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będzie co wnukom opowiadać, bynajmniej nie o urodzie Nynashamn, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283741426531282"&gt;choć to urocze miejsce.&lt;/a&gt; No i Szwedzi już mili, jak Boga kocham. Dali nam wrzątek za darmo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I takim akcentem właśnie zaokrętowaliśmy się &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641283911009730402"&gt;na statek, &lt;/a&gt;który dokładnie 19 godzin nam towarzyszył, zanim nas dostarczył do Gdańska, a rejs był to przedni. Ze wszystkim, co cywilizowanemu człowiekowi do życia potrzebne, a nam człowiekom odcywilizowanym, to już zupełnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;---------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie dziwy! W Skandynawii!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może ten wpis przypominał listę zażaleń, ale naprawdę było cudownie. Warto jest zrobić sobie czasem obóz przetrwania, zobaczyć, co tak naprawdę jest ludziom do przeżycia potrzebne, a co jest tylko połowicznie potrzebne, a co nie jest potrzebne, a się człowiekowi potrzebne wydaje, a przede wszystkim zobaczyć, co ma i czego na co dzień nie docenia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I przede wszystkim.. dobra jazda była!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozdro i kochane dzięki dla&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278948294600082"&gt; Igły, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://www.blogger.com/post-edit.g?blogID=652205939448391303&amp;amp;postID=2394053957822785333"&gt;Gosi&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://www.blogger.com/https:=" com="" 112424837606192715949=""&gt;Olgi,&lt;/a&gt; &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278006774050898"&gt;Patrycji, &lt;/a&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277218957857922"&gt;Kamila&lt;/a&gt;, &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280137063051442"&gt;Mariana, &lt;/a&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641280195596385266"&gt;Marysi &lt;/a&gt;i &lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641870426923135074"&gt;Karolka ;] &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277459046929010"&gt;Wszyscy znają Humboldta&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277543851280034"&gt;Katedra w Berlinie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641277566423767346"&gt;Gabrysia, która nas przewodzila w Berlinie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641278636787295058"&gt;Sory, ale w Danii to są pindy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279458465566930"&gt;Najdroższe breloczki życia&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641279893576917922"&gt;Most lączacy Kopenhagę z Malmo&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641281578628612578"&gt;Klimaty Oslo po zamachu&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="https://picasaweb.google.com/112424837606192715949/Skandynawia#5641282471420888098"&gt;Obelisk w Parku Vigelanda&lt;/a&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-2394053957822785333?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/2394053957822785333/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2011/08/skandynawia-3-14-sierpnia-2011.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/2394053957822785333'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/2394053957822785333'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2011/08/skandynawia-3-14-sierpnia-2011.html' title='Skandynawia, 3-14 sierpnia 2011'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-2R17fSu_d7A/TlgRwJhQJUI/AAAAAAAASEA/hsrCAOGqcVE/s72-c/blog%2Bskand.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-5335244669134559458</id><published>2010-12-02T03:05:00.000-08:00</published><updated>2010-12-11T06:55:59.252-08:00</updated><title type='text'>Łódź, 28 - 29 lipca 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TQKiba0LmaI/AAAAAAAAQns/5FEgu6Yn6y0/s1600/lodz.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TQKiba0LmaI/AAAAAAAAQns/5FEgu6Yn6y0/s400/lodz.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549176282812225954" /&gt;&lt;/a&gt;Nie dam żyć nikomu. Śniegi czy nie śniegi, trzeba czytać moje blogi, bo potem wypytam. Będzie wejściówka na kawę ze mną, a nawet rozmowę, gdy humor mi nie dopisze.&lt;br /&gt;Opowiem Wam o Łodzi. Zabłądziłam tam z dobrze znaną i lubianą Ewą, której niech Bóg błogosławi, a to, że tam byłyśmy było składową wielu czynników:&lt;br /&gt;&lt;p&gt;1. wakacje, ot hulanki i swawole, jakich w dorosłym życiu nie zastaniemy, bo trzeba będzie prać pieluchy dzieciom i mężowi&lt;/p&gt;&lt;p&gt;2.&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/o6TRCXTl8qRe7frFeI2wJg?feat=directlink"&gt; Maciej Mucha&lt;/a&gt;, nieznany nikomu mój brat pracujący w rodzinnej firmie wakacyjnie, który na moich urodzinach założył pejsy, a jego najlepszą cechą jest jego dziewczyna - Iza.&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/w4XPjYNyUiRStgdbcs_ynw?feat=directlink"&gt;3. wuj Roman, &lt;/a&gt;znany wszystkim i lubiany, który urzęduje tam nie od dziś&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;I tak oto - ja - Martyna Mucha - zamieszkała w Jastrzębiu Zdroju, gdzie serce me pozostało, mimo przebywania w Warszawie - wracając z Poland Touru, zagaiłam kilka przydrożnych osób: Ewę i wuja Romana (Macieja nie, bo co mu do tego), czy może przybyć człowiek. Mogł, a lubi sie on wpraszać, więc przybył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Był to dobry czas. Po pierwsze: nie trzeba było robić tłumaczeń. To ceni sie w Łodzi. Po drugie: nie trzeba było robić tłumaczeń.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo gdyby trzeba było robić tłumaczenia, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/durOguMNjnmeLem2RXHbPA?feat=directlink"&gt;Łódź &lt;/a&gt;byłaby brzydka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przybyłyśmy rzeźkie niczym galaretki owocowe, w spódnicach w dodatku, co nie zdarza się często, jedynie na specjalne okazje, takie jak pięćdziesiąta rocznica obojętnie czego, albo wyjazd ku Łodzi. I tak oto my, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/FZyBV6fjzHbRt7B1XDNrfQ?feat=directlink"&gt;uzbrojone w spódnice,&lt;/a&gt; ruszyłyśmy na podbój Łodzi, a czasu nie było wiele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem nikomu, kto był w Łodzi choć pół sekundy, nie jest trudno zgadnąć, gdzie mogłyśmy pójść. Zadziwię: Piotrkowska i Manufaktura. A nie, jednak nie zadziwiłam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ZADZIWIĘ!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Udał sie człowiek na cmentarz żydowski&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;który był &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/PkcZKifhWIyQL8Yb0Aqz2A?feat=directlink"&gt;zamknięty,&lt;/a&gt; ale wporzo, już, wporzo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ULICA PIOTRKOWSKA: od Piotrka, a wszystko Piotrki to fajne chłopaki (nie znam żadnego [no kilku, niech będzie]). Jeśli chcesz znaleźć coś albo wszystko, to możesz iść na Piotrkowską. No proste, reprezentacyjna ulica Łodzi. Nie jest to niespotykane, co by miasto miało jedną reprezentacyjną ulicę, tak jest też w Radomiu (każdego możesz spotkać na Żeromie, Żerom popularniejsza od rynku, na którym nie ma nikogo). I widzę tendencję! Z racji tego, że jestem nad wyraz spostrzegawczym człowiekiem, czem prędzej zauważyłam, że ludzie, Łodzianie na przykład albo Radomianie (którzy bez wątpienia są ludźmi), lubia narzekać na swoje miasta z różnych powodów, a jednym z nich jest to, że "Mamy tylko jedną fajną ulicę i koniec, a tak to nie ma nic". Chłopaki! Co wy?! A ile byśta chcieli?! Pińcset? Ja, człowiek z Jastrzębia Zdroju (miasta, które kocham, nie przeczę, acz nie jest to najbarwniejsze miasto Polanda), nawołuję! Nawołuję do pokory i docenienia Waszych ładnych ulic. No.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak duskurs mój nie miał sensu, bo to tak, jakbym uważała, że w Łodzi nic nie ma. A nigdy tak nie przyuważyłam tego miasteczka. Znana mi skądinąd Justyna, studentka w Łodzi, usłyszawszy o naszym przyjeździe  rzekła:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"TAM NIC NIE MAA!!! NIE JEDŹCIE TAM!"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja jednak będę bronić tezy, że w Łodzi .. istnieje.. coś. Coś istnieje.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kamienice zabytkowe przy Piotrkowskiej. Lubię to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/wBfqT4BiH5FmOo0znz5q0g?feat=directlink"&gt;Pomnik Łodzian Przełomu Tysiącleci.&lt;/a&gt; Lubię to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Galeria Wielkich Łodzian. Lubię to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To ostatnie, to tak tak.. lubię nie mało.  Przysięgam, zawsze kochałam te, tzw rzeźby plenerowe. I tak jest:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WXUUtfJyd2MN9xyBRullJw?feat=directlink"&gt;"Ławeczka Tuwima" &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/l2XLRXQbkxrb7prxBnbuFA?feat=directlink"&gt;"Fortepian Rubinsteina"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/DpMulD5KjhG_dMX08f4Gvg?feat=directlink"&gt;"Kufer Reymonta" &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/3wJHoQyjWLpCl61gTf1d1w?feat=directlink"&gt;"Twórcy Łodzi Przemysłowej"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;"Fotel Jaracza"&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/6RL8lZm-oVjypV7m4gPh7A?feat=directlink"&gt;"Pomnik Lampiarza"&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo bardzo bardzo fajny pomysł. Plebsowi sie podoba.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/-Al_S9Cipbuven_lofcNSg?feat=directlink"&gt;MANUFAKTURA! &lt;/a&gt;Każdy wie o manufakturze, dzięki zdjęciom z fejsbuka trzech albo czterech znajomych na tle wielkich,&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/pHizxScaHlFWkrteDi9RUA?feat=directlink"&gt; żółtych liter.&lt;/a&gt; Nie mogłam się oprzeć, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/trmhMqRtNWrHfWVHkacAEw?feat=directlink"&gt;też takie mamy. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;Zanim wyrażę się, zapamiętajmy wszyscy chórem, że NIENAWIDZE&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/MZosTNnlLUW9GfXw-kAhaw?feat=directlink"&gt; SHOPPINGU! &lt;/a&gt;Nie kupuje Avanti i mam same łachy, nie licząc sweterka z ZARY, który podarowała mi ciocia Gosia. Nie weszłyśmy z Ewą do haendemu ani do croppa, czy czegoś. Czy jeśli teraz powiem, że Manufaktura zrobiła na mnie wrażenie, nikt nie pomyśli, że wyszłam stamtąd z torbą pełną zakupów?&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;W takim razie mogę zacząć sie wyrażać:&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;Sklep to ja mam w Jastrzębiu, haendema. Ale Manufaktura to jest.. to jest... OBIEKT! To sie nazywa PRAWDZIWY obiekt, proszę ja was państwa, ni mniej ni więcej. I nie chodzi o to, że jest to jedno z największych &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/vVIx_8uEUqVhV0HHfyVQrg?feat=directlink"&gt;centrów handlowo-usługowo-rozrywkowych &lt;/a&gt;w Polsce i jedno z największych w Europie Środkowej. Poza tym też, że chodzi o to, żeby nie wpaść w błoto, chodzi o to, że od razu człowiekowi ciśnie się patos na duszę, jak pomyśli, że: "tu to sie działo..." W sumie to wszędzie sie cos działo, ale.. w manufakturze sie działo więcej i kropka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytam z Wikipedii, moim mózgu2, że &lt;em&gt;"Centrum powstało na terenach &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/kfizPFbUC5oYJpuVMDn4pg?feat=directlink"&gt;dawnej fabryki &lt;/a&gt;Izraela Poznańskiego w Łodzi, jednego z największych fabrykantów łódzkich."&lt;/em&gt; Ale to nie ważne.. ważne, że Ziemia Obiecana Andrzeja Wajdy dzieje się w Manufakturze (a pogłoski mówią też, że podobno jakaś książka też była taka... jakiś pan Reymont") &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Łodzi jest&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/jMKsytVx94dw2_wQrB_Nkg?feat=directlink"&gt; więcej rzeczy, &lt;/a&gt;przysięgam (na pewno nie wierzycie), ale pamięć już nie ta, co kiedyś. W dodatku nie było czasu na zwiedzanie, bo &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Mo8zSEkbHK1vp6HoF85khw?feat=directlink"&gt;trzeba było uczcić &lt;/a&gt;przyjazd do Łodzi w lokalu za wieczora.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wspomnę też o dobrociach domu Romanowego, gdzie człowiek tak zagościł, że zapomniał, gdzie ma wracać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2f8k9iEIgWkaJIymG6M6Tw?feat=directlink"&gt;Czy to nie jest piękne, pytam?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/KWxwx6-4l_itmDwPixWjVw?feat=directlink"&gt;Pomniki, czyli to, co w Łodzi lubię najbardziej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/OO8A_p6nOdp5NoM39zqtUA?feat=directlink"&gt;Panie, co pan tu?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/bVqZQ9YtHnjVIxRPko05Mg?feat=directlink"&gt;Łódź jest pełna jazdy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/yGxK_wsEt4oqT88LpM4pKg?feat=directlink"&gt;A to?? &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/79IcQePhRx8d9ZmfAi57fA?feat=directlink"&gt;A nie mówiłam, że jest jazda? &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/ZU9VpD7wEe75Pn7ieax1Qg?feat=directlink"&gt;a kto sponsoruje fortepian?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/aysabTUSvV9JWk6COHI3wA?feat=directlink"&gt;Liczy się alternatywa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/PNoH6vd10kt6mOlUuugUIw?feat=directlink"&gt;Wielki przewodnik&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/Dn0lUcmcjF4meRI7t3y_lQ?feat=directlink"&gt;Lato.. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/F51yAm35iukISmynnJ5c6w?feat=directlink"&gt;Wielcy kumple&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/YjP7t2X77EvnI3T5PU2dBQ?feat=directlink"&gt;W poszukiwaniu cmentarza żydowskiego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-5335244669134559458?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/5335244669134559458/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/12/odz-28-29-lipca-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/5335244669134559458'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/5335244669134559458'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/12/odz-28-29-lipca-2010.html' title='Łódź, 28 - 29 lipca 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TQKiba0LmaI/AAAAAAAAQns/5FEgu6Yn6y0/s72-c/lodz.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-1780393861742479798</id><published>2010-10-30T11:52:00.000-07:00</published><updated>2010-10-30T13:36:29.643-07:00</updated><title type='text'>Barcelona, 8 - 11 lutego 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TMx_K6po4DI/AAAAAAAAQe0/52S_SXkMbtw/s1600/barc.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TMx_K6po4DI/AAAAAAAAQe0/52S_SXkMbtw/s400/barc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5533937867650818098" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jak pisać tego bloga, to pisać, a nie! Z grubej rury będzie, proszę ja Was państwa serdecznie! Z grubej rury! PROSTO Z MOCHU! BarcelonaCity, może obiło się komuś o uszy, albo jedno ucho chociaż. Takie małe miasteczko w Hiszpanii, raczej mało znane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Barcelona była dla mnie bytem ważnym, z powodu takiego, że był to pierwszy mój taki wyjazd. Sama ja, w wieku niemowlęcym (lat 20) w wielkim mieście, wśród porywaczy, złodziei i handlarzy narządów. Do dziś codziennie, gdy budzę się rano, sprawdzam, czy mam wszystkie palce. Pamiętam to dobrze... był letni (letni od lutego) poranek czasu ferie zimowe, a ja, każę mojemu niestrudzonemu tatuniowi podwieźć mnie na lotnisko. On się nawoził, nie powiem. Byłam wtedy prawdziwym turystą, a rzecz jest taka, że nie lubię wyglądać, jak turysta, wolę wtopić się w tłum. Śmieszy mnie trochę widok Japończyka z lustrzanką i wzrokiem wlepionym w mapę, a nie miasto. Choć, prawdę mówiąc, wcale nie jest to ani dziwnie, ani śmieszne. Sama tak robię... DOBRA! do rzeczy, wariatko! byłam prawdziwym turystą, ale prawie prawdziwym, bo oprócz mapy miałam kompakta, a nie lustrzankę. Ale co z tego, jak pół roku po tym straciłam wszelkie mojon twórczość?? Z kilkuset zdjęć ostało się pięć (rym). Czuję się, jakbym.. straciła.. kilkaset zdjęć. plusy tego są takie, że nie zamęczę nikogo setkami tym razem zdjęć, ale pięcioma. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak, i Barcelona. Jak na pierwszy wyjazd w wieku niemowlęcym, poradziłam sobie chyba dobrze, w końcu trafiłam z powrotem do domu (a może wcale nigdzie nie byłam, hie hie?). Z rzeczy dobrych, które miałam we krwi od wieku preniemowlęcego, z chęcią obeszłam całe miasto na piechura, zobaczyłam każdy zabytek i przywiozłam dary dworu hiszpańskiego, czyli wino i turrón. Co jeno mnie nie wyszło to wydatki. Nie zdawał sobie człowiek sprawy z tego, że może spać w najtańszym hotelu świata i będzie gites. A nawet lepiej. I wydał człowiek fortunę na jakiś, niech go szlag, odstrzelony hoteleniek, w którym nudziłam się, a formą mojego spoczynku były słodycze hiszpańskie (ale nic do nich nie mam) i tivizor. Był to błąd, I know, ale dobrze było i tak. W każdym bądź, gdy wyślę swoje dziecko w wieku niemowlęcym do Barcelony, opowiem mu wpierwej o dobrodziejstwach tanich hosteli i chouchsurfingu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przede wszystkim poza tym w dodatku też poznać ludzi można wtedy, a inaczej to trudniej. I kumpli miałam NieAżTakWielu. A, jeśli nie licząc moich kumpli z Barcelony/Katowic, których pamiętam po dziś dzień. Niepozorne dresy, które siadły koło mnie w wizzairze byly pełne niespodzianek. Okazali się nie tylko lekarzami w Katowicach, ale też bardzo gadatliwymi chłopczykami. Szkoda tylko, że pamięć ludzka zawodzi po latach, bo mogłabym napisać biografię jaką, albo co. O wszystkim mówili, bardzo się zakumplowaliśmy, może to te whisky? Pani steward pozwoliła. Lekarze to mają, proszę ja Ciebie, układy. Nevertheless, pomogli mnie potem, bo jakoże byłam w wieku niemowlęcym, zaprowadzili mnie na Placa de Catalunya. A była to 7 rano...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;...a dalej już było nudno. Couchsurfingu, mój Couchsurfingu.. czemuś mnie opuścił?? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MIASTO!! No weźta, co można nagadać na Barcelonę? Przecież wiadomo, że to trendy zwidzieć &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q3SkNByHI/AAAAAAAAOfA/LGqCWqtrXZw/s512/DSC00175.jpg"&gt;Sagradę Familię,&lt;/a&gt; albo Ramblas. No i espańol.. espańol tu i tam i wszędzie. FIGA!! Można! O co chodzi.. chodzi o to, żeby nie wpaść w błoto, a tak poza tym to też o to, żeby miasto nie było tylko sławne. Nie mam nic do Sagrady Familii, jak Boga kocham, wszystko to, co jest na pocztówkach jest rewelacyjne i tak dalej, ALE! Ma człowiek prawo się zagubić w wielkim mieście. Poczuć przytłaczającą woń tłumu... kocham Barcelonę, ale wolę trochę mniejsze miasta w Andaluzji, czy Galicji. Doceniam tę nieprzecięntność Barcelony, w końcu z jakiegoś powodu lgną doń tłumy imigrantów. Ale wraz z nimi zatraca się coś, chyba to, czego szuka w Hiszpanii student hiszpańskiego. Czy po Camino de Santiago nie spodoba mi się już żadne miejsce na świecie??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To było opinia. Teraz nieopinia. Najpierw zobaczyłam &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q25sX6d-I/AAAAAAAAOeQ/HSFMyksnBd0/s512/DSC00065.jpg"&gt;Kolumba, &lt;/a&gt;stał sobie na kolumnie. Od niego wszystko się zaczęło. A potem &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q27H0vfpI/AAAAAAAAOeY/Ofoi-WC9YPc/DSC00076.jpg"&gt;morze... &lt;/a&gt;i stare miasto, czyli Barri Gotic, o tak, do starego miasto nie mam NIC. Jest wyjątkowe, tym bardziej, że byłam tak o przed południem, tj przed falą tłumskiej dziczy. Widziałam też las Ramblas, a jakże. Jest to najbardziej znana ulica Barcelony. Jeden wielki konkurs próżności. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Zara&lt;/span&gt; jest tam obciachowa. &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q3RMR83xI/AAAAAAAAOe8/sj-NjrRX4S8/DSC00158.jpg"&gt;Park Guell&lt;/a&gt;, ot miejsce!, spod ręki Antonio Gaudiego. Park miał być osiedlem willowym, acz jest parkiem i dobrze mu z tym. Jest bajkowy, a najlepszą jego cechą, biorąc pod uwagę fakt, że jest &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q3OD1tDMI/AAAAAAAAOe4/jL1DYZubgAI/DSC00157.jpg"&gt;na wzgórzu, &lt;/a&gt;są prowadzące do niego &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q3Mt4FVII/AAAAAAAAOe0/G0DfGeX646I/s512/DSC00155.jpg"&gt;RUCHOME SCHODY! &lt;/a&gt;geniusz Gaudiego nie zna granic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego geniusz może nie zna, za to geniusz wykonawców Sagrady Familii zna swe granice jak własną kieszeń. Budowa trwa już od 1882 roku. Czytam, że: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Pierwotnym zamierzeniem architektów było stworzenie skromnego kościoła w stylu neogotyckim"&lt;/span&gt;. No żeby skromnego kościoła nie skończyć, to proszę ja bardzo serdecznie.. &lt;wielkie oburzenie&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było tego jeszcze troszeczkę, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q3BNqwfkI/AAAAAAAAOek/z0Nfa9ly1GE/DSC00083.jpg"&gt;kościoły&lt;/a&gt; i takie takie.. Oczywiście, że było warto. Wrócę kiedyś tam. Może spotkam tak swoich kumpli z Barcelony/Katowic?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/-B4kv2JVQ0XI3eWgv0HOlQ?feat=directlink"&gt;Chyba najbrzydsze zdjęcie Ramblas świata&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q29c1dPVI/AAAAAAAAOec/KccAZ9onJcA/DSC00077.jpg"&gt;A w porcie...&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q3HQB1GiI/AAAAAAAAOeo/wyDpqWGAk1M/DSC00100.jpg"&gt;Taki patent!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_Q3TXXPt6I/AAAAAAAAOfE/ZP6RHUlwIQE/DSC00188.jpg"&gt;sama sobie tu tu tu&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-1780393861742479798?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/1780393861742479798/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/10/barcelona-8-11-lutego-2009.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/1780393861742479798'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/1780393861742479798'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/10/barcelona-8-11-lutego-2009.html' title='Barcelona, 8 - 11 lutego 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TMx_K6po4DI/AAAAAAAAQe0/52S_SXkMbtw/s72-c/barc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-7198185744814161500</id><published>2010-10-03T01:17:00.000-07:00</published><updated>2010-10-03T03:34:06.155-07:00</updated><title type='text'>Kazimierz Dolny nad Wisłą, 25 września 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TKhcCBa5gVI/AAAAAAAAQcM/rq0xAZa177c/s1600/DSC00578.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TKhcCBa5gVI/AAAAAAAAQcM/rq0xAZa177c/s400/DSC00578.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5523766132780663122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Witam wszystkich serdecznie. Myślę, że Kazimierz jest miejscem, które ludzie... lubią. O tak. No bo co? (argument na wszystko). Ludzie lubią to miejsce, bo bardzo ładnie jest mieć zdjęcie na rynku w Kazimierzu. Kaziu.. ciężko mi będzie to przyznać, ale mam Ci kilka rzeczy do powiedzenia. Potem. Ale, jakby nie patrzeć, jesteś spoko. Jakby patrzeć też, ale... ale.. no właśnie, sory Kaziu, muszę się z tym przespać, powiem Ci, co o Tobie myślę za jakieś.. 5 akapitów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Kazimierza wzion mnie &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4yifErJI/AAAAAAAACJ4/x43Jy2Dzzpo/s720/DSC00789.JPG"&gt;mój kochanek.&lt;/a&gt; On jest spoko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kazimierz standardowy, czyli &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4kqBPBqI/AAAAAAAACGo/LQdjDiV58Yc/s512/DSC00574.JPG"&gt;Rynek&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4rv863hI/AAAAAAAACIU/YEsU-OrHr1M/s720/DSC00617.JPG"&gt;Góra Trzech Krzyży,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4pnr-qvI/AAAAAAAACH4/gkpOgCnSGQE/s512/DSC00606.JPG"&gt;kościół farny&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4rf8JoyI/AAAAAAAACIM/Cb4ls6puCI8/s512/DSC00613.JPG"&gt;zamek&lt;/a&gt; równa się jeden dzień, a nawet jeden dzień to za dużo. Ale nigdy nie za dużo, żeby dać się ponieść równie standardowym rozrywkom turystycznym, jedną z nich, jakże uwielbianą jest consumismo. Kazimierz jest najbardziej lubiany przez sprzedawców lodów. Ludzi jest sto miliardów, nie daj Boże odwiedzać Ci Kazimierz w dobrą pogodę, bo turysta, jako organizm wielokomórkowy rozmnaża się sposobem pączkowania pod wpływem słońca i wysokiej temperatury, odwrotnie proporcjonalnie do dni roboczych tygodnia. Ale nie powiem (nie powiedz ty też), uzasadnienie. Bo nie jest brzydki Kazimierz. Jest to mężczyzna... zdrowy. Nie najmłodszy, lecz wiek dodaje mu uroku i klimatu. Dobrze szukać w nim &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4m8EUNLI/AAAAAAAACHI/3JpyVqdEPiQ/s512/DSC00584.JPG"&gt;ukrytych zakamarków&lt;/a&gt;, tam klimat jest większy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4nJbYk6I/AAAAAAAACHM/EYmtojP2Iqw/s720/DSC00588.JPG"&gt;Rynek&lt;/a&gt; rynkowi nierówny. Zwoleń na przykład, takie miasto, ma rynek, a i nawet moja wioska Szeroka rodem z Jastrzębia Zdroju rynek posiada. Nevertheless, nie polecam sesji ślubnej na rynku w Szerokiej ni Zwoleniu. W Kazimierzu, za to, moszna. Jak ktoś lubi i ma czas. I chce. Na rynku w Kazimierzu jest &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4tl-epJI/AAAAAAAACIs/OzCy3KEfYXY/s720/DSC00637.JPG"&gt;studnia&lt;/a&gt;. Na pewno jest jakaś legenda z nią związana. Może jeśli wrzuci się doń narzeczonego, to będzie się z nim na zawsze? Na rynku są też &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4nXAt9NI/AAAAAAAACHQ/EnES35Jl76c/s512/DSC00590.JPG"&gt;kamienice&lt;/a&gt;, bardzo ładne, a należały one do rodziny Przybyłów. Nie wspomnę, jak jest to moje nazwisko rodowe od strony matczynej, a jakże. Nikt nie przypuszczał, gdzie odnajdę swe korzenie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Góra Trzech Krzyży jest miejscem, na które &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4rs69pDI/AAAAAAAACIQ/RFc1xqWFSRQ/s512/DSC00615.JPG"&gt;trzeba się wspiąć&lt;/a&gt;, co od razu sprawia, że jest ładniejsze, choć nie do końca, gdy w upalny dzień zapomni się nań wody. Ale poleżeć sobie można, popatrzeć na &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4taLBgWI/AAAAAAAACIo/X8wq5xFtTJk/s720/DSC00636.JPG"&gt;Kazimierz z góry&lt;/a&gt;, lub też na krzyże z dołu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4q02HMlI/AAAAAAAACIA/yuLOuM6frHI/s720/DSC00608.JPG"&gt;Kościół&lt;/a&gt; na rynku.. nie wiem, nie zwiedzałam, ale na zewnątrz jest git. Kościół jak kościół. Zamek za to był w remoncie, niech im nie powiem co, ale wiem co.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrym elementem jest &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4juQayyI/AAAAAAAACGg/rQ4HMeWIgjI/s720/DSC00567.JPG"&gt;Wisła&lt;/a&gt;, a z nią znajdziesz człowieku miły deptak. Kto rozrzutniejszy, może postawić sobie rejs na stateczku &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4viw0wEI/AAAAAAAACJU/5iwlf_CfHdU/s720/DSC00706.JPG"&gt;marki "Kazimierz".&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kazimierz to miasto stworzone na weekendowy wypad. Zabytki są &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4rA-AdhI/AAAAAAAACIE/d6-94U8fjng/s720/DSC00609.JPG"&gt;blisko siebie&lt;/a&gt; i jest, nie powiem, tak pięknie, że nie wiesz, gdzie oko zawiesić. Nic mniej skomplikowanego niż Kazimierz. No właśnie. I tu mnie coś chyba boli. Ciężko aż wrzucać Kazimierzowi, ale dostrzegam tu znów moją postawę Jamaminaczeja, bo ja mam inaczej. Wszyscy kochają Kazimierz, "zakochasz się w Kazimierzu" (cytat miliarda ludzi), Kazimierz jest magiczny..   i człowiek od razu traci ochotę nad rozczulaniem się nad Kazimierzem, bo po co, skoro zrobiło to już miliard ludzi przede mną? Przeszkadza mi też tłum w małych miejscach turystycznych, który sapie i tylko czeka na popołudniowe lody. Ale tu nie mam racji, jestem po prostu nerwowa, bo "człowiek, moja kochana, to nerwowy jest.. już w łonie matki, od maleńkości i tak całe życie".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc nie powiem "Kazimierz zachwycił mnie, jest piękny, uroczy i można się w nim zakochać". NIE POWIEM TEGO!!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ale.. nie wrzucam mu, bo w głębi duszy (wielkiej głębi) lubię go. W dodatku nie powiem źle o niczym, co urzęduje w pobliżu Lublina. Nie mniej jednak, główną atrakcją Kazimierza był dla mnie &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4mvuo1mI/AAAAAAAACHE/OkxiShwAz7w/s720/DSC00583.JPG"&gt;Karolek ;]&lt;/a&gt; (so romantic of me)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I byłby już koniec tych wypocin, ale jeszcze zabył człowiek w &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4faEkAVI/AAAAAAAACFc/JJ4fs8_zUQw/s720/DSC00490.JPG"&gt;Czarnolesie&lt;/a&gt; po drodze. Tym Czarnolesie, w którym to.. (patos).. Jan Kochanowski.. ten sam. Na nieszczęście dla sztuki nie jestem mistrzem w docenianiu poezji, ale miejsce jest piękne, gdybym tylko miała długopis pod lipą. Jest i &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4gocsWFI/AAAAAAAACFw/qnADDYDy0qI/s720/DSC00503.JPG"&gt;muzeum&lt;/a&gt;, niewielkie, co ceni się. Ładnie, ot co. &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4gcQIq4I/AAAAAAAACFo/MgvV2GSVvm8/s720/DSC00500.JPG"&gt;Duży&lt;/a&gt; miał ten dworeczek, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4eARaOwI/AAAAAAAACFM/QpVo5s_UUkg/s512/DSC00431.JPG"&gt;zielony&lt;/a&gt; i ładnie wszystko rośnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4iieEPgI/AAAAAAAACGQ/pqFTINbA9To/s720/DSC00545.JPG"&gt;Czarnolas, tam każdy jest poetą&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4oNgwdOI/AAAAAAAACHc/NA9bLVvMauc/s720/DSC00592.JPG"&gt;Kazimierzowska jazda&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4oyrJH5I/AAAAAAAACHo/hxqw4wGzQt4/s720/DSC00596.JPG"&gt;galeria czerwone wino&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4pdUFbLI/AAAAAAAACH0/9jb1XzHx4sA/s720/DSC00605.JPG"&gt;Latające samochody&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4tmQiWVI/AAAAAAAACI0/njHI8lK7ItA/s720/DSC00642.JPG"&gt;Zlot kładów&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4uPDEMLI/AAAAAAAACI4/4cAINt1rnw4/s720/DSC00659.JPG"&gt;ja i rynek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TJ-4vNno1sI/AAAAAAAACJM/BBkql_5KbTY/s512/DSC00703.JPG"&gt;Komary nadwiślane&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-7198185744814161500?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/7198185744814161500/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/10/kazimierz-dolny-nad-wisa-25-wrzesnia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7198185744814161500'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7198185744814161500'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/10/kazimierz-dolny-nad-wisa-25-wrzesnia.html' title='Kazimierz Dolny nad Wisłą, 25 września 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TKhcCBa5gVI/AAAAAAAAQcM/rq0xAZa177c/s72-c/DSC00578.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-7720902881553129528</id><published>2010-09-02T02:35:00.000-07:00</published><updated>2010-09-02T03:47:02.532-07:00</updated><title type='text'>Ziemia Kłodzka, 20-22 lipca 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TH-AmkodBJI/AAAAAAAAQak/_SnrkgpZkdE/s1600/DSC09246.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TH-AmkodBJI/AAAAAAAAQak/_SnrkgpZkdE/s400/DSC09246.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5512265869081511058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ziemia Kłodzka, a tam.. kilka miejsc, które człowiek zaszczycił swoją niepowtarzalną obecnością. Byłam tam z równie niepowtarzalnym &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-BJIJW4I/AAAAAAAABW8/jFBRS4isilM/s720/DSC09159.JPG"&gt;Karolem,&lt;/a&gt; strasznie go lubię. Więc wzięłąm go. A nie, to on mnie wziął. No właśnie, bo czasem mamy wiele wspólnego, na przykład podzielamy hobby wykorzystywania zaproszeń w ładne miejsca. Więc skoro ciocia Karola z Polanicy-Zdroju nas zaprosiła, to here we come. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem niepostrzeżenie najbliższa stała nam się Polanica-Zdrój. Co prawda występują tam .. rzeczy, choć niewiele w porównaniu do innych miejsc, które zwiedziliśmy. Na szczęście żyliśmy w pół-niewiedzy dotyczącej prawdziwej Polanicy, ponieważ zostaliśmy otumanieni licznymi nalewkami wuja. Warto też wspomnieć największy sukces wyprawy, czyli zdobycie powozu!! Dzięki moim zdolnościom dyplomatycznym oraz chamskiemu tonowi, który podobno mam, pożyczyliśmy samochód od taty na cały weekend. Nie mówię "pół weekendu", albo "PRAWIE cały weekend". CAŁY WEEKEND jak w mordę strzelił. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak były:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGAWt3-O7I/AAAAAAAABdc/UDH5-iYku6s/s720/DSC09545.JPG"&gt;POLANICA ZDRÓJ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Główną atrakcją &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGA4us1iwI/AAAAAAAABeA/YXfUyZMMDNg/s720/DSC09572.JPG"&gt;Polanicy-Zdroju&lt;/a&gt; jest remont parku. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(Nie)&lt;/span&gt; występuje tam wiele atrakcji, które&lt;span style="font-weight:bold;"&gt; (nie)&lt;/span&gt; można oglądać z &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(bez) &lt;/span&gt;podziwem. Na przykład wielki napis z kwiatów POLANICA ZDRÓJ &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(brak)&lt;/span&gt;, czy też wielkie kamienne szachy &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;(brak). &lt;/span&gt; Ale nie wrzucam pani Polanicy, tak? Jest &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGA8ZHE0kI/AAAAAAAABeI/UNKgrnyZhBQ/s720/DSC09574.JPG"&gt;pijalnia wód,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_5r8-YcI/AAAAAAAABcg/0jrn2e2qfgc/s720/DSC09513.JPG"&gt;rzeka &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_-Uf_4LI/AAAAAAAABcs/KLbaWNKcPJs/s720/DSC09517.JPG"&gt;fontanienki&lt;/a&gt;. Jedna fontanna &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_xFXxpDI/AAAAAAAABcE/UvZ71_mXeVo/s720/DSC09474.JPG"&gt;śpiewa na wieczór&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_03uY1ZI/AAAAAAAABcQ/wq61y4f4sXA/s512/DSC09506.JPG"&gt;miło jest nań popatrzeć.&lt;/a&gt; Pięknie też jest zajść do baru, których moc, na potrzeby sanatorium. Nie od dziś wiadomo, co jest najlepszym lekiem na wszystkie dolegliwości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-RsKQZ_I/AAAAAAAABXk/xunq4KflA8s/s720/DSC09174.JPG"&gt;KUDOWA ZDRÓJ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uzdrowisko jak uzdrowisko, jest park, pijalnia, sklepy z pamiątkami i fontanny. Kudowa jest sporym miastem, na pewno sporszym niż Polanica. Ma swoje niepowtarzalne obiekty: &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-TOWgjPI/AAAAAAAABXo/XY7U8Dnw9w8/s720/DSC09175.JPG"&gt;palmy&lt;/a&gt;, w parku stoją &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-IE223qI/AAAAAAAABXQ/IwtLav0x018/s512/DSC09167.JPG"&gt;instrumenty &lt;/a&gt;(nie grają), a gdy zajdziesz dalej, masz &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-cEjdM_I/AAAAAAAABYA/c125nQ9cCiU/s720/DSC09197.JPG"&gt;Kaplicę Czaszek&lt;/a&gt;. Zdjęć robić nie można, ktoś miał łeb do interesów. Jest to ciekawy obiekt, nie co dzień widzi się 20 tys. szczątków (zazwyczaj), ale jest zrobione jako muzeum albo wystawa, patosu brak, choć jego potrzeba piszczy. Nie znoszę patosu, ale jego odrobina jest potrzebna dla zdrowia. Zakonnica prawdę ci powie, czyli zależność między wielkością czaszki a tym, że jesteś żoną sołtysa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-u_B7itI/AAAAAAAABYw/RPdZ2-qjVfA/s512/DSC09225.JPG"&gt;BŁĘDNE SKAŁY&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Owe są hitem w &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-gl3KtsI/AAAAAAAABYQ/d-ndyxoO2ak/s720/DSC09200.JPG"&gt;Narodowym Parku Gór Stołowych&lt;/a&gt;. I nawet nie wjechaliśmy samochodem pod sam park (duma). Co z tego, że dlatego, że nie mogliśmy trafić. Warto zajść. &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-86sW2eI/AAAAAAAABZk/zXf_gb9ZtUE/s512/DSC09264.JPG"&gt;Skały jak skały&lt;/a&gt;, w sumie dziwnie się nimi zachwycać, ale &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-w0g1liI/AAAAAAAABY0/SQ4D5gK64DU/s720/DSC09229.JPG"&gt;można&lt;/a&gt; (jak ktoś lubi i ma czas). Ale nie powiem, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-2C4sl_I/AAAAAAAABZE/pPB52i10q_0/s512/DSC09237.JPG"&gt;zdjęcia &lt;/a&gt;wychodzą przespoko. I &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-t0c91NI/AAAAAAAABYs/5nfYBQTjCYo/s512/DSC09218.JPG"&gt;widoki są piękne&lt;/a&gt;. Warto, no.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGBbcr4mKI/AAAAAAAABfc/PXFqGnQOk-A/s720/DSC09628.JPG"&gt;KŁODZKO&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jako taka stolica tego regionu. Wg mnie jest to miasto imponujące. Dwie &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGBP11kvKI/AAAAAAAABfE/jCa5aR5Wqwc/s720/DSC09617.JPG"&gt;twierdze&lt;/a&gt; (lecz wstęp płatny najdrożej na świecie). Ale czego się nie robi dla Kłodzka? Lub też dla Grenady (erudyta) gdzie każdemu szkoda, ale każdy płaci te 20 euro, żeby wejść na Alhambrę. Twierdza jest git, z niej widać miasto, a te cieszy oczęta. &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGBqNI2OHI/AAAAAAAABgU/ghVq0koMES4/s512/DSC09651.JPG"&gt;Ryneczek&lt;/a&gt; też piękniutki i jest też &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGCDRZsjeI/AAAAAAAABg8/4PtI0ugeISs/s720/DSC09664.JPG"&gt;most gotycki&lt;/a&gt;, nigdy nie powiem, że brzydki. A mamunia mówi, że to na wzór Mostu Karola z Pragi (ale nikt jej nie wierzy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_Pawfd1I/AAAAAAAABag/K62NMCs_YT0/s720/DSC09318.JPG"&gt;WAMBIERZYCE&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czyli Częstochowa Dolnego Śląska. Niechno przeczytam co na wikipedii. Ona jest taka mądra. Piszą &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Śląskie Jeruzalem"&lt;/span&gt;, no no. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Powstanie w tym miejscu sanktuarium maryjnego związane jest z XII. wiecznym przekazem jakoby niewidomy Jan z Ratna w tym miejscu odzyskał wzrok, a jego oczom miała ukazać się postać Matki Bożej."&lt;/span&gt; Zawsze uwielbiam nacisk na "jakoby". No dobrze, więc byliśmy tam, mamy też &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_TRjMi_I/AAAAAAAABao/6o2ibqfB6tw/s720/DSC09320.JPG"&gt;breloczek&lt;/a&gt; (priorytet życia mego i jego teraz już). Bazylika jest oryginalna, jej schody chyba wpadną w pamięć. Drugą atrakcyją jest &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_WSgFsXI/AAAAAAAABa4/V3e4scqZThw/s720/DSC09326.JPG"&gt;Droga Krzyżowa&lt;/a&gt;, długa, wysoka i po schodach, a tam więcej stacji niż ustawa przewiduje, ale jest, że tak się wyrażę, jazda. &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_e3IONOI/AAAAAAAABbQ/SkEOhYS-Nnk/s720/DSC09335.JPG"&gt;Przeszliśmy,&lt;/a&gt; więc jesteśmy już fajniejszy niż byliśmy. Z góry też &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_aM_HOPI/AAAAAAAABbA/JOsr-qawc4o/s512/DSC09329.JPG"&gt;widok niezgorszy.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I taki byłby całokształt tej wycieszuni, polecam te miejsca, są bardzo urokliwe, choć najpiękniejszy w mym mniemaniu pozostaje Lublin. Jadąc samochodem, wysiadalismy też czasem z niego, aby zajrzeć na miasteczka po drodze. &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF97i6NJgI/AAAAAAAABWk/Xy8yo5DydGg/s512/DSC09146.JPG"&gt;Lewin Kłodzki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_Mi3GYbI/AAAAAAAABaY/Uhe3CFDO1Q8/s720/DSC09311.JPG"&gt;Radków&lt;/a&gt;.. takie takie. Ziemia Kłodzka jest strasznie spoko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF95_8SPfI/AAAAAAAABWc/Zbsk0jLghyQ/s720/DSC09141.JPG"&gt;bez mapy ani rusz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF96s0ahfI/AAAAAAAABWg/LFNZbprYC6k/s720/DSC09145.JPG"&gt;ani bez tego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF9_XqmInI/AAAAAAAABW0/Z2DyJgn1PLs/s720/DSC09157.JPG"&gt;Zwiedzanie po Amerykańsku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-oe13noI/AAAAAAAABYc/ypwBktb5rpY/s512/DSC09210.JPG"&gt;Szukamy drogi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF-4gLm66I/AAAAAAAABZM/Ol0V7qoEg1Q/s512/DSC09244.JPG"&gt;I jak się tu zmieścić?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_IpdQYZI/AAAAAAAABaM/3t9UmcL8H8U/s720/DSC09291.JPG"&gt;Takie góry. Nie inne lecz takie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_mW9r52I/AAAAAAAABbg/RrImul_AbCc/s720/DSC09343.JPG"&gt;Ze szczytu Wambierzyc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THF_pfz9CLI/AAAAAAAABbo/KhAi2Zg4GMQ/s720/DSC09350.JPG"&gt;Dom cioci&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGAdGOkElI/AAAAAAAABds/LRajny3tD0k/s720/DSC09556.JPG"&gt;Zabawy z tęczą&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGBFrR-ZJI/AAAAAAAABes/aYRRstOS9-g/s720/DSC09601.JPG"&gt;Trawka w Polanicy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGBlIDgruI/AAAAAAAABgE/v-_81W5K8GI/s720/DSC09643.JPG"&gt;Za karę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/THGB7Lb2AnI/AAAAAAAABgk/3MVY85dUZlA/s720/DSC09657.JPG"&gt;Big stars&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-7720902881553129528?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/7720902881553129528/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/09/ziemia-kodzka-20-22-lipca-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7720902881553129528'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7720902881553129528'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/09/ziemia-kodzka-20-22-lipca-2010.html' title='Ziemia Kłodzka, 20-22 lipca 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TH-AmkodBJI/AAAAAAAAQak/_SnrkgpZkdE/s72-c/DSC09246.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-6773405636951096322</id><published>2010-08-12T12:36:00.000-07:00</published><updated>2010-08-15T04:17:17.595-07:00</updated><title type='text'>Lębork, 1-3 sierpnia 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkB3jJ9ZI/AAAAAAAAAtU/AL6LlJIEZi8/s720/DSC00264.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkB3jJ9ZI/AAAAAAAAAtU/AL6LlJIEZi8/s720/DSC00264.JPG" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wiem wszystko o Lęborku. Znam go tak dobrze, że sama mogłabym z wielką prezcyzją stworzyć drugi Lębork w Jastrzębiu. Można zrobić.. jak ktoś lubi i ma czas. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedziłam w Lęborku zaznajomioną rodzinę Sierzputowskich z winy Izy tego samego rodu, która jest &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkFRsbXoI/AAAAAAAAAtk/4L58tGptBbY/s720/DSC00277.JPG"&gt;dziewczyną mego brata&lt;/a&gt;, ale niech imię jego nie zabrzmi, bo po co? Wszak nie było go, hihi (diabelski śmiech, a nie od dziś wiadomo, że mam diabła w rodzinie i to nie jest nim Maciej). &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGidY3InDI/AAAAAAAAAl8/1YyLPjIWo_Y/s720/DSC00030.JPG"&gt;Iza &lt;/a&gt;ugościła mnie najpiękniej. Dobrze jest być gościem.. to moje nowe hobby. Strzeżcie się przyjaciele zamieszkujący w ładnych miastach, albowiem gotowam Was wykorzystać bez skrupułów i tym razem Iza stanęła na lini strzału, nie można więc powiedzieć o niej, że kule się jej nie imają, jako to się zwykło mawiać o Washingtonie. Hm, naprawdę niezmiernie mi przykro, że nie macie historii USA w małym palcu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iza nie tylko pokazała mi Lębork wraz z jej bratem najszanownym&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGie7zJSFI/AAAAAAAAAmI/nLR7RQkVdfs/s720/DSC00036.JPG"&gt; Cezarym, &lt;/a&gt;acz wzięli mnie też do Łeby, gdzie w końcu zobaczył człowiek &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGi9G7hw7I/AAAAAAAAAno/3ohEaBWR4Uk/s720/DSC00082.JPG"&gt;ruchome wydmy. &lt;/a&gt;Nigdy nie rozumiałam ich fenomenu, książki do geografii nie są tak fajne jak Iza. A wyprawa to była niełatwa,&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjwCzL9SI/AAAAAAAAAsE/gOMFK3mMEc8/s720/DSC00235.JPG"&gt; zmókł każden z nas&lt;/a&gt; tak, że nie mogłam z nami samymi wytrzymać. Bo z łeby do wydem to nie takie hop-siup ni kiełbie we łbie, trzeba &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGikMgM39I/AAAAAAAAAmc/_iG6hYmJfI0/s720/DSC00045.JPG"&gt;dostać się,&lt;/a&gt; w deszczu da się też. Wszystko się da. Nie da się tylko pisać formy "da się", bo jest niepoprawna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjE0VWyWI/AAAAAAAAAoY/4n0OGphscNc/s720/DSC00100.JPG"&gt;I&amp;C&lt;/a&gt; pragnęli przekazać mi każdą wiedzę o ich mieście rodzinnym i, jak to w każdym rodzaju nauki występuje, los zadbał też o program ukryty, bo niepostrzeżenie przekazali mi zamiłowanie tymże miastem i nigdy nie powiem, że jest brzydkie albo głupie. Lębork ma swoją ulicę reprezentacyjną, a zwała się ona.. hm.. no właśnie, powiem, że&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGj6aeAwYI/AAAAAAAAAs8/v4b0TRUnEqM/s720/DSC00254.JPG"&gt; Staromiejska,&lt;/a&gt; ale jeśli nie, to mój przewodnik ma prawo mnie oczernić publicznie. Na tej &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGj8g1TL6I/AAAAAAAAAtE/0r9nQARwymM/s720/DSC00256.JPG"&gt;światłej uliczce &lt;/a&gt;są wszystkie rzeczy, których cywilizowany człowiek potrzebuje, a mianowicie bary. Nawet udaliśmy się do jednego onego w celu consumismo. Jak jednak upodlenie padły nasze oczekiwania w gruzach, gdy super-hiper-mega-alternatywny bar "Jedynka" zamienił się w.. zamienił się w..  ww.. . ww.. (ciężko o tym mówić).. "Stella Cafe". Ale nie to było najgorsze! Wyobraź sobie człowieku, że było to gniazdo kobiet!!! Przy barze: kobieta, kelnerka: kobieta, sprzątaczka: kobieta i nie wiem co jeszcze: kobieta. Jeszcze nikt nigdy mnie tak nie poniżył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wracając do Lęborka, pragnę zauważyć, że poza tym, że wiele się dzieje na Staromiejskiej a &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGib_OcfEI/AAAAAAAAAl0/m7Yd4QcQyJw/s720/DSC00028.JPG"&gt;mama Izy&lt;/a&gt; TAK gotuje!!! BOŻE JAK ONA GOTUJE!!!! Równie godną uwagi atrakcją jest &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGj1IwOWDI/AAAAAAAAAsk/GUiJJTf-rao/s720/DSC00244.JPG"&gt;Lęborska Droga Świętego Jakuba,&lt;/a&gt; to ci heca, fiu fiu. Ta sama, którą niegdyś ongiś przeszłam z dziewczynkami, zaczynając jednak nieco bliżej celu. Lębork, prawdę mówiąc, jest bardziej &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkEKRupRI/AAAAAAAAAtc/6i0EYcJEUw4/s720/DSC00268.JPG"&gt;przesiąknięty świętym Jakubem&lt;/a&gt; niż ja. &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkNT3NIUI/AAAAAAAAAuE/Hp_05kMJte8/s720/DSC00286.JPG"&gt;Sanktuarium,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkSpEILCI/AAAAAAAAAuc/CdMDJFwRP6Q/s512/DSC00292.JPG"&gt;muszle&lt;/a&gt;, relikwie, pieczątki .. takie takie. Nie wspomnę też, jak można kupić laskę swiętego Jakuba w piekarni, ale akurat zabrakło. Ale za to walczyłam w klatce o pieczątkę, tę zyskałam! Powiem też, że w Lęborku zaklęta jest dusza (że tak się wyrażę), prawa miejskie ma od pięciu miliardów stu osiemnastu lat i ma takie stare budyneczki i mówi mi Iza, to jest &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkBL4uiyI/AAAAAAAAAtQ/esC3QU2Ue3A/s720/DSC00263.JPG"&gt;młyn&lt;/a&gt;, a to cośtam (bardzo treściwe słowo), można się cofnąć w czasie, jak ktoś lubi i ma czas. Są też dla mnie czymś wyjątkowym &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGj4bq0-2I/AAAAAAAAAs0/edjlrtthNrA/s720/DSC00252.JPG"&gt;budynki poniemieckie,&lt;/a&gt; na których nie znam się oczywiście, bo moja jedyna wiedza o Niemcach sprowadza się do niewiedzy. Jest też &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkccChzOI/AAAAAAAAAu8/JqICu9U4VQU/s512/DSC00303.JPG"&gt;ratusz,&lt;/a&gt; gdzie (nie wspomnę może tego, jak) burmistrzem jest wcale-nie-tak-obca mi osoba, dasz człeku wiarę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jeszcze (nie) wspomnę o Łebie słów kilka. Jedno. Łeba, gdzie zawsze pada. Zawsze gdy jestem w Łebie, to pada (raz). Zmókł każdy, ale odmókł przy grzańcu. &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjQ9uoTtI/AAAAAAAAApM/Q4rCdLN6Hk0/s720/DSC00126.JPG"&gt;Wydmy&lt;/a&gt; są... zboko. Duże i żółte, warto &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjBxWddKI/AAAAAAAAAoE/pEBR8ZiMnsY/s720/DSC00092.JPG"&gt;skoczyć z nich&lt;/a&gt; i &lt;a ahref="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjjdtYrkI/AAAAAAAAAq8/EGHDObxLmUA/s720/DSC00176.JPG"&gt;wykąpać się w morzu, &lt;/a&gt;co uczyniłam bez dwóch zdań (a oni, nie wiem czemu, siedzieli w &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjtovqZ0I/AAAAAAAAAr4/NUqrD-KvznQ/s720/DSC00231.JPG"&gt;kurtkach).&lt;/a&gt; Nie zabrakło też bułek z kurczakiem i majonezem, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjw73kQuI/AAAAAAAAAsI/BuMik30j0CM/s720/DSC00236.JPG"&gt;lodów kręconych&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGimG1_VkI/AAAAAAAAAmk/XQSRVQH8aiw/s720/DSC00047.JPG"&gt;płatnego wejścia&lt;/a&gt; do Parku Narodowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To był piękny wypad, lubię takie. W podzięce &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjy9LQwZI/AAAAAAAAAsQ/vuoKQU-_rzM/s720/DSC00238.JPG"&gt;rodzinie Sierzputowskich&lt;/a&gt; dałabym im chleba z masłem, alem go zjadła.' &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGihaq34DI/AAAAAAAAAmU/_SGcYMCsD2w/s720/DSC00043.JPG"&gt;Z cyklu: obiekty ciekawe: TOROBUS&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGiina1HiI/AAAAAAAAAmY/n72c45n0AVI/s720/DSC00044.JPG"&gt;Zachęcający dworzec Łeby&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGipF3v4LI/AAAAAAAAAmo/RWRRVDx5IpI/s720/DSC00048.JPG"&gt;Rowerowo do Łeby&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGiqwTExuI/AAAAAAAAAm4/8B0Ti7K9aR4/s720/DSC00056.JPG"&gt;Jezioro Słowińskie&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGitoWQ6CI/AAAAAAAAAnE/Ckvj1DHZKro/s720/DSC00065.JPG"&gt;mój zachwyt nim&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGi6HDyYzI/AAAAAAAAAnk/jKc1h-kRbiU/s640/DSC00081.JPG"&gt;Prawdziwa atrakcja turystyczna&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjAKao1TI/AAAAAAAAAn0/_XRqNj5KM2g/s720/DSC00085.JPG"&gt;Nie ma to jak pustynia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjHIMm60I/AAAAAAAAAog/xy1TfER79OM/s720/DSC00106.JPG"&gt;Relaks się należy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjXSYSzZI/AAAAAAAAAp4/_0uh7bFHYp8/s720/DSC00142.JPG"&gt;HOP&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjvL1hblI/AAAAAAAAAsA/DzYf0BOHgcA/s720/DSC00234.JPG"&gt;Taki lampek chcę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGjznhw_8I/AAAAAAAAAsU/Wr8tNBPaHB0/s720/DSC00239.JPG"&gt;dobre klimaty lęborckie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGj10F0qyI/AAAAAAAAAso/9Zvhbq62BzY/s720/DSC00246.JPG"&gt;Osławione LO1&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGj5BGo-UI/AAAAAAAAAs4/CmDGBk0yX0w/s720/DSC00253.JPG"&gt;Lębork nocą&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkK8sRhbI/AAAAAAAAAt8/LKqwV3z0Abo/s720/DSC00284.JPG"&gt;Rodzinnie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkPWJwkEI/AAAAAAAAAuM/z3yKpNHXmWU/s720/DSC00288.JPG"&gt;Dwa gołębie.. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkWI0S28I/AAAAAAAAAuo/lC4aCiUEkUg/s512/DSC00297.JPG"&gt;Tu było... zboko&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkZgqw8kI/AAAAAAAAAuw/9y4aCvSTV6k/s720/DSC00300.JPG"&gt;Staromiejska za dnia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkeJEOJPI/AAAAAAAAAvE/rpaOkN0k858/s720/DSC00306.JPG"&gt;Apteka przy browarze&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkkJG2iRI/AAAAAAAAAvc/upWk4ZmYD5Q/s512/DSC00321.JPG"&gt;Dzieła Izy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkmqtAo2I/AAAAAAAAAvo/ikVA9yToa7k/s720/DSC00327.JPG"&gt;Dzieła Izy dwa&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-6773405636951096322?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/6773405636951096322/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/08/lebork-1-3-sierpnia-2010.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/6773405636951096322'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/6773405636951096322'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/08/lebork-1-3-sierpnia-2010.html' title='Lębork, 1-3 sierpnia 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TGGkB3jJ9ZI/AAAAAAAAAtU/AL6LlJIEZi8/s72-c/DSC00264.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-910623191482793908</id><published>2010-08-10T14:53:00.000-07:00</published><updated>2010-08-11T02:45:02.095-07:00</updated><title type='text'>Porto, 2-4 lipca 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OsPldaoI/AAAAAAAAARo/lB4v3i2KZJA/s720/DSC08435.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OsPldaoI/AAAAAAAAARo/lB4v3i2KZJA/s720/DSC08435.JPG" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Generalnie (bo to modne dość ostatnio słowo) widziałam &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PEjCOP1I/AAAAAAAAAS0/h0BQ4cEn0Rs/s720/DSC08484.JPG"&gt;Porto &lt;/a&gt;z myślą, że to &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PVsOq3rI/AAAAAAAAATo/7deAPjSbq_M/s720/DSC08533.JPG"&gt;najpiękniejsze miasto świata&lt;/a&gt;, a już na pewno najpiękniejsze, jakie niejedna osoba w życiu widziała. Ale strach o życie odejmuje uroku miastom, to samo spotkało mnie w Łodzi. Szczęśliwie, całam i zdrowam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy już? Każdy mnie zabił za W OGÓLE wymienienie nazwy miasta Łodzi w poście o tak cudownym i wspaniałym miejscu, jakim jest Porto??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ej (też modne powiedzenie), nie powiem, Porto jest &lt;A href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PD799ivI/AAAAAAAAASw/hdvRpYSCSTg/s720/DSC08483.JPG"&gt; tak piękne&lt;/a&gt;, że... tak piękne, że.. że myślałam, że umrę. Bo co miałam zrobić, widząc tak piękne miasto?? Na szczęscie nie byłam sama i nie umarłam. Ja, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O5SErdyI/AAAAAAAAASM/4cC72c0nUsg/s512/DSC08463.JPG"&gt;Ewa&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O3T_6B9I/AAAAAAAAASI/32iS7Mf_pi0/s720/DSC08462.JPG"&gt;Magda &lt;/a&gt;(doprawdy, nigdy nie zdarza się to trio) rozpoczęłyśmy &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Oy8wKaJI/AAAAAAAAAR8/dopLOnSGjuE/s720/DSC08456.JPG"&gt;Camino de Santiago&lt;/a&gt; z Porto, miasta w Portugalii. Supercena biletu z &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OL68oL4I/AAAAAAAAAQI/U2MDNjoq9OA/s720/DSC08371.JPG"&gt;Madrytu &lt;/a&gt;- 2 euro, codziennie oprócz poniedziałków i hej ho hej ho, do Porto (a raczej z Porto) by się szło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiedzałyśmy pięknie Porto przez dni sztuk dwie. Poznałyśmy wtedy niewielu kumpli w porównaniu do Camino. Ale nie dziwi mnie to, na miejscu tubylców też bałabym się zagadać do tak oszałamiających blondynek. Niemniej, powodzenie nasze sięgnęło zenitu, wystarczy mieć białą skórę, a oni myślą, że jesteśmy fajne, mądre i wyluzowane. Dlatego człowiek lubi jeździć do Hiszpanii i tych innych. Gdy tylko wraca do Polski, znowu myślą, że jesteśmy chamskie, głupie i wredne. Już sama się dawno pogubiłam i nie wiem kim jestem, niczym Tarzan w bajce "dzieciństwo". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłyśmy w najfajniejszym hostelu na świecie, a zwał się on &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PKZI5EqI/AAAAAAAAATE/nPL5AktgzHQ/s720/DSC08500.JPG"&gt;"Black and White Hostel"&lt;/a&gt;, polcecam bardzo, nie brakuje w nim nic, acz nieco daleko jest od centrum. My jednak dałyśmy rade na pieszo dać i do centrum i na plażę. Śniadanie nam dali i nawet jest &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PMr9Cg-I/AAAAAAAAATM/2HNaI-XG1rU/s512/DSC08508.JPG"&gt;patio&lt;/a&gt;, które służy na rozmowy wieczorne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porto ukazuje sobą wiele twarzy, ma twarz morską, rzeczną, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O_A0P9rI/AAAAAAAAASg/fQ29YuyTLxw/s720/DSC08468.JPG"&gt;portową&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OxagguwI/AAAAAAAAAR4/IAOuFxkUiJc/s720/DSC08448.JPG"&gt;staromiejską&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OYWT2BSI/AAAAAAAAAQw/e5TSwXIX1K0/s720/DSC08395.JPG"&gt;nowomiejską&lt;/a&gt;, kafelkową, przemysłową, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PQC2BD7I/AAAAAAAAATY/zhou-8mG7R0/s512/DSC08523.JPG"&gt;nocną&lt;/a&gt;.. brudną, niebezpieczną i obleśną. i BARDZO mi przykro, nigdy tego nie chciałam, ale nie mogę się wyzbyć z pamięci strony niebezpiecznej i obleśnej. Wiadomo, że każde miasto ma takie miejsca, ale ,ekhm, żadne miasto, które widziałam nie ma AŻ TAKICH miejsc (no chyba, że Łódź). Prawda jeste taka, że nawet nie chcę wchodzić w szczegóły... to może przejdę to twarzy staromiejskiej. Zaraz po obleśniej to ta najbardziej się rzuca w oczy. No dobrze, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O9cUjiiI/AAAAAAAAASc/ZTROsGN8Rkc/s512/DSC08467.JPG"&gt;kamienice&lt;/a&gt; w Porto są conajmniej charakterystyczne. Bardzo stare, trochę &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O1x0iF0I/AAAAAAAAASE/r81kA_sD5Zo/s720/DSC08459.JPG"&gt;zaniedbane,&lt;/a&gt; mają swój urok, a poza urokiem mają też &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OqgXqymI/AAAAAAAAARk/P76rv5aIJBU/s720/DSC08433.JPG"&gt;czerwone dachy,&lt;/a&gt; które pięknie prezentują się z góry. Z całym szczęściem, można wszystko zobaczyć z góry, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PRHDMvrI/AAAAAAAAATc/LhIu60gdNXM/s512/DSC08527.JPG"&gt;wieży, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Ol1_lWOI/AAAAAAAAARY/vKQ-nGvynRE/s720/DSC08421.JPG"&gt;torre. &lt;/a&gt;Na budynkach są charakterystyczne (może słowo to zastąpię skrótem "c") &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OZkIZp7I/AAAAAAAAAQ0/FbUUtbmU248/s720/DSC08399.JPG"&gt;kafelki,&lt;/a&gt; więc w Porto można się poczuć jak w wielkiej łazience. A jeśli ktoś ma w łazience &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OfZGHs6I/AAAAAAAAARE/uqFV1T-C-Dc/s720/DSC08406.JPG"&gt;łańcuchy&lt;/a&gt; choinkowe to w ogóle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przez centrum &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Pca9BNQI/AAAAAAAAAUA/v-gkXK-ZrMw/s512/DSC08545.JPG"&gt;płynie rzeka &lt;/a&gt;a ta wpada nieopodal do &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PkNVOL9I/AAAAAAAAAUc/qyUOwkJPFgQ/s720/DSC08567.JPG"&gt;oceanu,&lt;/a&gt; więc pewna doza jazdy jest czymś, co pewnie ma szansę wystąpić. Są więc &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PBXHeUdI/AAAAAAAAASo/3-NbQJpDFE0/s720/DSC08477.JPG"&gt;mewy&lt;/a&gt; i glony. Wieje bryza, a szanty się same śpiewają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I występuje moc obiektów, które nie zawsze da się w pełni zidentyfikować z daleka, na przykład &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PPJ7Jm3I/AAAAAAAAATU/rjqsmb55Hk8/s720/DSC08513.JPG"&gt;dwa lwy i pół człowieka, &lt;/a&gt;które mogło uchodzić też za 2 ludzi i pół lwa. Nie wspomnę, jak ujrzałyśmy &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Oic4T0KI/AAAAAAAAARM/Ge5VIvkk2FM/s720/DSC08409.JPG"&gt;pomnik ludzi, którzy umarli ze śmiechu&lt;/a&gt;, a tam wolne 2 miejsce, na pewno dla nas. Nie omieszkałyśmy &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Oj5HiFyI/AAAAAAAAARQ/rfvB7pBQQxI/s720/DSC08412.JPG"&gt;wstąpić.&lt;/a&gt; Albo &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OUMC2hfI/AAAAAAAAAQk/48UlXT4Mp5Q/s720/DSC08388.JPG"&gt;Beatlesi&lt;/a&gt; na balkonie, a to ci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tym całym Porto wypadało ruszyć, choć już wydawało się, że Camino ma nigdy nie nadejść. Nie wspomnę, jak pierwszy ułamek odcinka camino przejechałyśmy metrem, ale tak zalecał każdy na blogu na internecie. Warto zaufać internetowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Porto. Jak najbardziej. Wstąpcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OXIW_qPI/AAAAAAAAAQs/Sh3lpJ9ftXA/s720/DSC08394.JPG"&gt;Serducha&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Ob3E0KiI/AAAAAAAAAQ4/nWDd9NosEgE/s720/DSC08400.JPG"&gt;Budynki bywały też piękne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OduEKYdI/AAAAAAAAAQ8/X2o6Hn8kGvM/s720/DSC08403.JPG"&gt;Kumple z parku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Otfpe9vI/AAAAAAAAARs/qFoBIQxwSI4/s720/DSC08439.JPG"&gt;Kup schabowego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7Ouf8iO6I/AAAAAAAAARw/vo0Ft6yA2yo/s720/DSC08440.JPG"&gt;Nasz kumpel z Bangladeszu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O0QUsobI/AAAAAAAAASA/Y-I6ZrTKBhk/s512/DSC08458.JPG"&gt;Katedra wśród brudu i szlamu&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O6jHgotI/AAAAAAAAASQ/6YajtFSD5Ww/s720/DSC08464.JPG"&gt;2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7O8JoKHuI/AAAAAAAAASY/4db1ZR-PsE4/s720/DSC08465.JPG&lt;br /&gt;"&gt;turistic tur&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PGJGLEcI/AAAAAAAAAS4/FK4RODzT84M/s512/DSC08489.JPG"&gt;Przepraaaszam... BARDZO&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7POLGlLuI/AAAAAAAAATQ/NiCaWfF6w1g/s720/DSC08510.JPG"&gt;Zakup ping-ponga, czyli śpiwora&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PYBXdp5I/AAAAAAAAATs/lRp9cTQube8/s720/DSC08535.JPG"&gt;let feria begin!!!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7PqQBY_FI/AAAAAAAAAUs/mSwGj26kpeI/s720/DSC08585.JPG"&gt;Rilaks&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-910623191482793908?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/910623191482793908/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/08/porto-2-4-lipca-2010.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/910623191482793908'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/910623191482793908'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/08/porto-2-4-lipca-2010.html' title='Porto, 2-4 lipca 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE7OsPldaoI/AAAAAAAAARo/lB4v3i2KZJA/s72-c/DSC08435.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-4946120227251339238</id><published>2010-07-26T11:48:00.000-07:00</published><updated>2010-07-27T02:49:47.120-07:00</updated><title type='text'>Camino Portugues, 1-20 lipca 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TE6ra7BYnAI/AAAAAAAAQWs/dh9qFW9dnLs/s1600/IMG_2645.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TE6ra7BYnAI/AAAAAAAAQWs/dh9qFW9dnLs/s400/IMG_2645.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5498520674074401794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Camino de Santiago. Camino.. &lt;westchnięcie&gt;. O CAMINO!! Podróż życia. Nie wiem czy trafie do nieba, mimo, że odpuszczono nam wszystkie grzechy z nadaniem certyfikatu po łacinie, ale warto było. Człowiek poznał siebie i poczuł, że żyje. Docenił &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnrSwOycbI/AAAAAAAAQA0/-Q13tp5XX9g/s720/DSC08768.JPG"&gt;smak wody&lt;/a&gt; i miękkość poduszki. Przysięgam, że to koniec patosu, sama nie chcę go nadużywać, w końcu boję się go jak ognia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoBm1S1eqI/AAAAAAAAQQo/MficT_04xks/s720/DSC09516.JPG"&gt;Santiago de Compostela&lt;/a&gt;, to miasto w Hiszpanii w Galicji. Trzeci największy cel pielgrzymek na świecie, przed nim tylko Jerozolima i Rzym. W Katedrze w Santiago jest pochowany Św. Jakub, czyli Santiago. A dróg jest wiele. Camino Frances, Camino del Norte od Pirenejów, Via de la Plata z Sevilli, Camino Portugues to te najpopularniejsze. Nie wspomnę też o dziesiątkach innych tras, np. Lęborskiej, nie wspomnę, choć żywię ku temu miastu wielką emocję. My wybrałyśmy Camino Portugues. Można go zacząć z któregokolwiek miasta na trasie, my z &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnnVvir1fI/AAAAAAAAP9w/yKAYH9XFE68/s720/DSC08597.JPG"&gt;Porto&lt;/a&gt;. Porto odbędzie sie na blogu, bo jest warte uwagi, wcześniej też zahaczył o Madryt, i na koniec też, gdzie zwiedził najważniejszą atrakcję miasta, jakim jest espektakularny bar tapas "Tigre". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Każdego dnia działa sie moc wydarzeń, a zapiski odbywały się w formie słowa-klucze, bo kluczem do sukcesu są słowa klucze. Tylko my jesteśmy zdolne do rozszyfrowania ich, bo, ajm sory, ale kto zrozumie zapis z 5 lipca "Daddy is behind", albo "kogut kolorowy"??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to wyrusza on ("on" to "my", a "my" to Ja, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnnfEMXM_I/AAAAAAAAP94/8AdNB8GD3fA/s720/DSC08600.JPG"&gt;Magda i Ewa, &lt;/a&gt;bardzo dziwne, że jestem gdzieś z menem) z Porto, jednak przejeżdza pierwsze kilometry metrem, coby na trasę trafić. Kieruje się &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnpjFbkaCI/AAAAAAAAP_o/EthineLb-aw/s720/DSC08696.JPG"&gt;strzałkami,&lt;/a&gt; a strach wcześniejszy związany z brakiem mapy okazał się conajmniej niepotrzebny, strzałki pięknie wskazują trasę. &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn-Qt4jHkI/AAAAAAAAQN0/2jNF65atzBY/s720/DSC09390.JPG"&gt;"Warto zaufać kamieniom"&lt;/a&gt; itede. A propos strzałek, Portugalia jest mistrzem w oznaczeniach, każda strzałka równa i piękna i dużo, Hiszpania za to.. nie wrzucam im, ALE! są brzydsze, nierówne, różnokolorowe, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnxy4TQZII/AAAAAAAAQFE/VcHUDOlwgTI/s720/DSC08974.JPG"&gt;pokreślone,&lt;/a&gt; a czasem w ogóle ich nie ma. Są za to &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn3QqD7LRI/AAAAAAAAQIo/4Pvi9qbl6wg/s512/DSC09160.JPG"&gt;kamienie,&lt;/a&gt; ale rzadziej, a jedyny plus ich to taki, że wskazują liczbę kilometrów do Santiago. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A i przede wszystkim!! Bo każdy pyta, no bo zapominam dodać, tak to oczywiste dla mnie i niewiadome dla każdego. NIE IDZIE SIE W GRUPIE!! Można. Ale raczej indywidualnie sie wybiera. Un samopas total. W przewodnikach są sugerowane przystanki i finansowane schroniska, ale przecież wcale nie trzeba się w nich zatrzymywać. Namiot też człowiek. A my - w schroniskach. Na początku trasy dostałyśmy&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoBCRp3f5I/AAAAAAAAQQQ/MJvknkSjcxY/s720/DSC09503.JPG"&gt; Credencial, &lt;/a&gt;do którego &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn0kBz1djI/AAAAAAAAQGw/070wIqxZDeI/s720/DSC09044.JPG"&gt;zbierałyśmy sellos &lt;/a&gt;od iście&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoAEXkx7SI/AAAAAAAAQPY/7RuSkNOq5dQ/s720/DSC09468.JPG"&gt; różnych osobowości.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idzie on i idzie, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnqYuM6RAI/AAAAAAAAQAM/WQc2W7nm_d0/s720/DSC08718.JPG"&gt;widoki&lt;/a&gt; jakie mija są... oj, Boże, nie wiem, co, mam wiersz napisać może?? NIE! Nie chcę opisywać widoków, nie potrafię!! Były &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnrkuIMnwI/AAAAAAAAQA4/sgZehDW4uW8/s720/DSC08771.JPG"&gt;tak piękne,&lt;/a&gt; że nie mogłam z nimi wytrzymać. &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnvk1e6QeI/AAAAAAAAQDg/6QfwoOaRB5U/s720/DSC08911.JPG"&gt;Lasy&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnvpx00l9I/AAAAAAAAQDk/Pi6A27m7Gmo/s720/DSC08913.JPG"&gt;skały&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnoUF9zcmI/AAAAAAAAP-g/qXrgMB7BQ5E/s720/DSC08631.JPG"&gt;mosty&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnpEr1-jMI/AAAAAAAAP_M/P0XBpvfA96I/s720/DSC08665.JPG"&gt;wioski z kamienia, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnoXUSmCBI/AAAAAAAAP-k/PFY8jwJVIjk/s720/DSC08632.JPG"&gt;rzeki, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnt03eiACI/AAAAAAAAQCM/UAI0yKqYvIY/s720/DSC08843.JPG"&gt;pola uprawne.. &lt;/a&gt;DOŚĆ!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TE6rEN190WI/AAAAAAAAQWk/oUTgvNKgQMw/s1600/b2.JPG"&gt;&lt;img style="float:right; margin:0 0 10px 10px;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TE6rEN190WI/AAAAAAAAQWk/oUTgvNKgQMw/s400/b2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5498520283989791074" /&gt;&lt;/a&gt;Poznał on masę ludzi, niektórych spotykało się na drodze co jakis czas, ale największa integracja była w schroniskach, gdzie była szansa spotkać tych samych ludzi drugi albo trzeci raz. A jeśli ktos robi sobie&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn1KigHbuI/AAAAAAAAQHM/hWSK-hHpFpk/s720/DSC09070.JPG"&gt; dni przerwy &lt;/a&gt;(jak my, razy 2), musi sie liczyć z gubieniem znajomych, bo oni idą dalej. I tak poznałyśmy dwie panie z &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnwFSzn_II/AAAAAAAAQDw/Vrn7H3HBzbw/s720/DSC08917.JPG"&gt;Rudy Śląskiej &lt;/a&gt;na przykład, z polakiem to zawsze raźniej. Raz tylko spędził on czas z &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnxT2qKswI/AAAAAAAAQEw/97TTqP4BVxE/s720/DSC08958.JPG"&gt;równieśnikami, &lt;/a&gt;bo tak to średnia wieku naszych kumpli to 40. A wieczór z równieśnikami polegał na grze w kości, graniu na gitarze. Nie wspomnę, bo wstyd, jak prosili, abyśmy zaśpiewały coś po polsku, a my na to "Whiskey" i piosenkę z Pocahontas. Przygrywała na gitarze dziewczynka z Argentyny o ksywie Argentyna. Była tak piękna, że nie mogłam z nią wytrzymać. Spotkałyśmy ją kilka razy, więc zyskała miano kumpeli, po czym zgubił ją w połowie camino. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inną ważną osobowościa był Hikiki, zwany też Hikaku albo Hekou, z Finlandii człowiek. Weteran wędrowczy, dziennie robił 50 km, a szedł z Lizbony. Nieraz się zaśmiałyśmy z jego żartu, bardzo wesoły chłopak, kupił pistacje i częstował wszyskich. I co najważniejsze, uczestniczył w przygodzie z psem, o której zaraz. I gdy zobaczył, jak dochodzimy do schroniska po 30 km męki w upale, dalej niż wszyscy inni, nazwał nas "tough girls", co z jego ust brzmiało, jakby nam dawał właśnie kupon na milion dolarów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inny kumpel - z Belgii na imię miał &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnv-52-fKI/AAAAAAAAQDs/dktfNif0Ofg/s720/DSC08916.JPG"&gt;Dominik, &lt;/a&gt;a potem, lecz w Polsce już, zyskał ksywę Palca Bożego, bo taką funkcje pełnił. Poznałyśmy go wcześnie i często pojawiał sie na naszej drodze, i był najmilszym człowiekiem na świecie. A jego najlepszą cechą było to, że &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnx9RuliiI/AAAAAAAAQFM/efxIWCtzEZw/s720/DSC08980.JPG"&gt;pojawiał się zawsze gdy czułyśmy się zagubione&lt;/a&gt; i nie wiedziałyśmy co robić albo gdzie iść. Swój numer popisowy uczynił właśnie w Santiago, gdy my, wchodzimy na plac, gdzie umieramy ze szczęścia i zmęczenia, po czym nic nie wiemy i wita nas on, który cieszy się, że dotarłyśmy, jakoby był naszym ojcem, lub wujem, drze sie do nas "Brawo!" i tłumaczy nam, co robić, gdzie iść, i czego szukać teraz. Jak go spotkam kiedyś to ozłocę go, lub też wybuduję mu dom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odbyła się też &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn0b7V8otI/AAAAAAAAQGo/TTKmLoX8h84/s720/DSC09039.JPG"&gt;rodzina hiszpańska&lt;/a&gt;, którzy z zaangażowaniem 300 %-owym chcieli przedstawić nam fenomen kultury Hiszpanii i historię tegoż kraju. Syn nazywał się natomiast Santiago, wyglądał jak ostry metal i wypytywał nas o ekonomię Polski. Coś powymyślałyśmy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A na koniec zostawiam historię naszego najlepszego kumpla. PRZYSIĘGAM! Nie jest zboczeńcem, choć tak wygląda. I to nie nasza wina, że to własnie on stał się naszym najlepszym kumplem. Przyjaciół z pielgrzymki się nie wybiera. &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn73HD1P6I/AAAAAAAAQL4/nQrBEsgAHdQ/s720/DSC09308.JPG"&gt;Manuel, &lt;/a&gt;pierwsze spotkanie z nim miało miejsce w dniu 8, kiedy to w schronisku nie działał gaz w kuchence, to wołamy go, bo, nie da się ukryć, jest mężczyzną i może potrafi go podłączyć. On, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoAgd7RlBI/AAAAAAAAQPs/QL0PT08WDio/s720/DSC09477.JPG"&gt;prawdziwy mężczyzna&lt;/a&gt; w sile wieku, z Andaluzji z ani jednym siwym włosem, bierze sprawy w swoje ręcę i wyciąga pięć wielkich butli z gazem na podłogę w celu naprawić je, po czym mówi: "chyba nic z tego". I wnet, z cyklu logiczne następstwo wydarzeń, gada do nas. Tłumaczy swoją filozofię i poglądy. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Jestem ateistą. Ale modlę się za żonę... na wszelki wypadek", "to jasne czemu idę na Camino. Bo jest rok święty, więc jest odpust zupełny.. ale jestem ateistą"&lt;/span&gt;. Opowiadał też wiele o żonie, córce i jak nie lubi jej chłopaka. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Cóż on może wnieść do jej życia, skoro nie ma kasy?"&lt;/span&gt; Ujrzałyśmy w nim szatana, gdy chciał zagarnąć nasze torby do samochodu, całkowicie darmowo, żeby ich nie dźwigać. Tak chciał nas poderwać cwaniaczek. Odmówiłyśmy, a jakże. Chciał nam udowodnić, że nie znamy kultury i kuchni hiszpańskiej, uznał, że musi nas wziąść na obiad, jeśli przypadkiem spotka nas w Santiago, po czym... spotyka nas. Widzimy go za szybą, siedząc w knajpie i walimy do niego, w końcu nie co dzień zdarza się darmowy obiad. Czem prędzej umówił się człowiek z Manuelem na godzinę 14 na schodach pod katedrą. Tak oto zamiała miejsce &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoFEu6dN3I/AAAAAAAAQSE/-zT_vL18oLk/s720/DSC09584.JPG"&gt;czteroosobowa randka.&lt;/a&gt; Manuel zapewniał nieustanny wykład o swoim życiu, a na stole homar i inne kraby, to były czasy, człowiek zakosztował burżujstwa, całym szczęściem nie musiał płacić, w końcu to randka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Historia z psem. Wcale nie najmniej ważna. Może obrazkiem, bo wierszem, jak wiadomo, to nie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE3pTYIQftI/AAAAAAAAAM8/TKCIuLv7Tnk/s700/dziad1.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE3pUC54RfI/AAAAAAAAANo/uDQPWXGcxGk/s700/dziad2.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE3pUZ3rSdI/AAAAAAAAANE/RqobAp2djK0/s700/dziad3.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_X6mxjNFLdAc/TE3pVTVTs7I/AAAAAAAAANI/-Ibnn8u-ZTU/s700/dzaid4.jpg" /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;i zdarzyło nam się to już pierwszego dnia, a to był dopiero początek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie ukryję tego. Trzeba było &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnnpLPlLcI/AAAAAAAAP98/ueJX-phNfj4/s720/DSC08607.JPG"&gt;maszerować&lt;/a&gt;. Wymaszerowałyśmy tego 230 kilometrów conajmniej. Czasem się nadrabiało, bo człowiek nie zauważył strzałki. Niektórzy reagowali na pomyłki nieco nerwowo, jak dziś pamiętam pewnego Włocha, lat 100, który odnalazłszy w końcu muszlę, zaczął walić w nią kijami. Zgubiłyśmy strzałki może z 3 razy, ale nigdy nie waliłyśmy w nią kijami. Wtedy.. orientuje się człowiek, że już dawno nie było znaku. Zachowujemy zimną krew i najlepiej robić głupią minę, to podbiegnie zaraz tubylec i naprowadzi na właściwą drogę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnqCichwxI/AAAAAAAAQAA/J9b6vZI_FDY/s720/DSC08713.JPG"&gt;Tubylcy &lt;/a&gt;to dość pożyteczne stworzenia. Wiedzą wszystko a nawet więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEns43_qGLI/AAAAAAAAQBw/9WuS8OBk6aE/s720/DSC08827.JPG"&gt;Marsz. &lt;/a&gt;Bywał ciężki. Lekki też. Plecak waży swoje, lecz potem stał się takim powodem do dumy, zwłaszcza po spotkaniu dwóch szatanów proponujących przewóz, że ciężko było się z nim rozstać. Po dzień dzisiejszy wstaje czasem sobie w nocy i po kryjomu chadzam z plecakiem po klatce schodowej. Noszenie domu na plecach to dobre doświadczenie, wszak - nie złe. Dobrze jest mieć pasek do zapięcia na brzuchu, nigdy nie uwierzyłabym, że to tak pomaga. Generalnie to pozdro dla Ewy i jej &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnnyw_PVqI/AAAAAAAAP-E/s0X3pBr6i-o/s720/DSC08611.JPG"&gt;Marchewy&lt;/a&gt; (rym ha!), trzeba mieć jaja, by donieść taki plecak. A rzeczy miałyśmy minus zero. Minimum w pełnej okazałości. bluzki - 3, mydło - brak, jedzenia - 0 gramów. I jakoś poszło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo buty, ot temat! Nie ufaj sandałom! Miałam je i może przeszłam w nich ze 3 dni marszu, ale, nie wchodząc w szczegóły specjalistyczne, których nie znam, sandały nie ułatwiają. Buty trekkingowe, za to, tak. Te sprawiają, że ziemia jest jak sprężyna i odbijasz się od powierzchni. Nie skręcisz kostki, nie ślizgasz się w błocie.. same zalety. Nie wrzucam im, ALE!! Gdy dopadnie Cię odcisk... nie zaznasz już nigdy spokoju ducha. Wtedy zakładałam sandały ponownie. Ale większość bardziej wartałoby przejść w butach wielkich, ja, piechur, mówię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TE6oUgZg6AI/AAAAAAAAQWc/_5X4P4laHqI/s1600/blog.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TE6oUgZg6AI/AAAAAAAAQWc/_5X4P4laHqI/s400/blog.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5498517265313753090" /&gt;&lt;/a&gt;Ciężki plecak.. buty.. zostaje jeszcze trzeci wróg pielgrzyma - upał. Dzień 2, kilometrów 100 (28), stopni 100 (30). Za późno wyruszyłyśmy, taki błąd nasz. Ale żeby tak zostać ukaranynm! BOŻE MÓJ BOŻE! CZEMUŚ MNIE OPUŚCIŁ?? Doszłyśmy do Porteli na 16.00 w największych męczarniach mego życia. Upał zawsze kochałam. Do wtedy. Zawsze myślałam, że dojść to kwestia psychiki. Do wtedy. Już prawie osłabł, ledwo widzi i rozumuje i w końcu &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnsNpZErAI/AAAAAAAAQBI/Z5KKOl-PnGU/s720/DSC08780.JPG"&gt;drogowskaz!! ALBERGUE!! &lt;/a&gt;Victoria. On (my) ożywiony na 3 sekundy, idzie dalej.. i nie ma.. i nie ma. Może za tym zakrętem.. to może za tym.. za tym?? Może przegapiłyśmy? Chyba nie. No to dalej, bo na środku drogi spać nie będzie. Gdy doszłyśmy (doczołgałyśmy się) spotkała nas taka miłość i pomocna dłoń w schronisku, że kolejny raz dopisuję kilku ludzi do listy osób, które mam ozłocić. W &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnsSXzWfrI/AAAAAAAAQBM/F6m6NJMbdxc/s720/DSC08781.JPG"&gt;tym albergue &lt;/a&gt;było naprawdę &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnsZlkUN_I/AAAAAAAAQBY/oXk0QEDMrrw/s720/DSC08792.JPG"&gt;jak w rodzinie.&lt;/a&gt; A nawet w rodzinie mnie tak nie kochają (mamo, żart, dobra, słaby). Działali tam wolontariusze, ludzi mało, atmosfera kameralna, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnse9wI7mI/AAAAAAAAQBc/p502u85GM9M/s512/DSC08797.JPG"&gt;Argentyna grała&lt;/a&gt; na gitarce,&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnsiZ-fv9I/AAAAAAAAQBg/3mWFgAGN7hs/s720/DSC08798.JPG"&gt; klimat - yes. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Im bliżej Santiago, tym alberga większe, więcej zasad i mniejsza integracja. W samym Santiago porównywalnie do zwykłego hostelu. Jeśli była kuchnia, to dobrze. Jeśli działająca, cudownie. I gotowałyśmy. &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn7nPja52I/AAAAAAAAQLs/1WlInFiF8B0/s720/DSC09302.JPG"&gt;Gotowałyśmy co się dało i w czym się dało&lt;/a&gt;. Brak sprzętu w kuchni nie jest mi straszny. Mogę zrobić świniaka w brzoskwiniach używając tylko widelca. Innym wyzwaniem był prysznic. Ubikacja była na szczęście wszędzie bez żadnych problemów. Ale prysznic.. był niekiedy powodem poważnego tzw choque cultural, kiedy to hiszpański styl życia kolidował z naszymi przyzwyczajeniami. Wspólny prysznic, dogłębne poznanie wszystkich towarzyszek to ważny element hiszpańskiej kultury, ale są dwie rzeczy, z których w hiszpanii zaakceptować i nauczyć się nie chcę. Jest to subjuntivo i wspólny prysznic. Amen. Na szczęście zdarzył się tylko z 3 razy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po dojściu do albergue, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnpNCN0VJI/AAAAAAAAP_U/uv56wldxNn0/s720/DSC08669.JPG"&gt;regenerował chwilę siły&lt;/a&gt;. Wtem, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnvAOJWQ3I/AAAAAAAAQDI/okTXrzJrM3c/s720/DSC08890.JPG"&gt;ruszał na miasto. &lt;/a&gt;A raczej miasta. Te bywały piękne. Bywały tylko piękne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn0FO3n_vI/AAAAAAAAQGY/S9Vl_XD4myw/s720/DSC09027.JPG"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tui&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Miasto graniczne w Hiszpanii, obok niego za rzeką widać było portugalską Valenzę, a tam.. inne ceny, inna godzina, inny język. Jedyne co łączyło te dwa miejsca to &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnyUUyyatI/AAAAAAAAQFc/u5JUFuSpusI/s720/DSC08988.JPG"&gt;most graniczny,&lt;/a&gt; piękny, wielki i imponujący. Samo Tui, małe miasteczko, mi się szczególnie podobało, choć jego opis będzie podobny do każdego naspnego miasta: &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnzA8ERVCI/AAAAAAAAQF8/ZfMzBBJfoog/s512/DSC09010.JPG"&gt;kamienne kamienice&lt;/a&gt; (masło maślane), wąskie uliczki, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnyy8DRGzI/AAAAAAAAQFw/b0WH-bngRXo/s720/DSC09001.JPG"&gt;katedra,&lt;/a&gt; place i fontanny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn86DqthjI/AAAAAAAAQMs/15IY8QITSJE/s512/DSC09340.JPG"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pontevedra&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn9L4BXBdI/AAAAAAAAQM4/tL-4GV8RgJQ/s720/DSC09346.JPG"&gt;Stolica Camino Portugues.&lt;/a&gt; Jedno z większych miast na drodze. Urocze (z cyklu: wyszukane epitety). Dobry był &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn9GP5VmCI/AAAAAAAAQM0/J6aWtXsj1Y0/s512/DSC09343.JPG"&gt;kościół z podłogą o kształcie muszli&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn35ivbbvI/AAAAAAAAQJA/R8hnhWFsPy0/s720/DSC09184.JPG"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;O Porrińo&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zwane też &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn3Yknj51I/AAAAAAAAQIs/e7hKqItbcxA/s720/DSC09163.JPG"&gt;Miastem z Jazdą,&lt;/a&gt; a raczej żadne inne miasto nie dorównuje mu w &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn4Ll7-aQI/AAAAAAAAQJQ/wdbzpS5q_h0/s720/DSC09190.JPG"&gt;jazdowności.&lt;/a&gt; Wchodzimy a tam &lt;a href=http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn3fOgwyjI/AAAAAAAAQIw/j1uzyrdOsEQ/s720/DSC09165.JPG"&gt;malowidła na domach, &lt;/a&gt;muzyka z głośników (niejeden rodziaj muzyki i z niejednego głośnika) i miałyśmy też szczęściem, bo był jakiś&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn4Odv_8zI/AAAAAAAAQJU/6mTDkDz4Buc/s720/DSC09191.JPG"&gt; festyn. &lt;/a&gt;Jazdowność przypieczętowała &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn3qe5tFfI/AAAAAAAAQI4/jzyyEoIOHro/s720/DSC09177.JPG"&gt;wyuzdana pani na placu zabaw.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Vigo&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Czyli tam, gdzie miał być Erasmus, ale nie ma, bo Uniwersytet uważa, że nie jestem wystarczająco inteligjentna aby przebywać za granicą. Największe miasto w Galicji hiszpańskiej, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn6ePuesWI/AAAAAAAAQK8/vIt1JhJBWts/s512/DSC09264.JPG"&gt;dobra metropolia,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn6N_-UZfI/AAAAAAAAQKw/zcm6XNAjszk/s720/DSC09255.JPG"&gt;duży port &lt;/a&gt;i dużo ludzi. &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn7LfGAOvI/AAAAAAAAQLY/rGgvBdIMyec/s512/DSC09285.JPG"&gt;Można wejść na Vigo&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn7Wh5O6eI/AAAAAAAAQLc/DW1gMXVAvXg/s720/DSC09288.JPG"&gt;patrzeć na nie z góry,&lt;/a&gt; co stanowi największą atrakcję. W Vigo byłyśmy podczas zboczenia z trasy, osiągnął człowiek sukces w zwiedzaniu, ale chyba tylko dzięki&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn6GKshRkI/AAAAAAAAQKs/UeqM8YkE2mc/s720/DSC09254.JPG"&gt; przewodnikowi z Brazylii&lt;/a&gt; napotkanemu przez przypadek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoF4o_8RFI/AAAAAAAAQS0/z7vkZ8UyTic/s720/DSC09619.JPG"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fisterra&lt;/span&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po hiszpańsku - Finisterra, po polsku - Koniec Świata. Prawdziwy koniec świata. Pojechałyśmy tam dnia ostatniego. W ramach końca świata, rozładował mi się telefon, a jakże. Nie mogłam wysłać "&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoHFBPFCFI/AAAAAAAAQT4/J_7_cJ9xYcE/s720/DSC09659.JPG"&gt;pozdro z końca świata"&lt;/A&gt;. Na koniec świata nie wystarczy dojechać, co i tak nie jest proste, bo trwa 3 godziny i kosztuje 11 euro w jedną stronę, tym trudniej z gubiącymi się dowodami osobistymi i portfelami, oj tam, nie wnikajmy, wszystko skończyło się dobrze. Ale nawet wtedy, konieć świata sam do Ciebie nie przyjdzie, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoGMEuvWBI/AAAAAAAAQTI/IX5Dwe3bmQE/s720/DSC09629.JPG"&gt;trzeba przyjść doń samemu,&lt;/a&gt; odnaleźć go wśród miejsc, które nie są końcem świata. W końcu (świata) odnalazłyśmy Koniec Świata, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoGk4XVx5I/AAAAAAAAQTY/1bQd1cRlG9I/s512/DSC09642.JPG"&gt;ostatni krzyż&lt;/a&gt; Europy, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoGpTseoyI/AAAAAAAAQTc/8nzKD-R3v0c/s720/DSC09647.JPG"&gt;ostatnią latarnię Europy&lt;/a&gt;, ostatnią skarpę Europy. &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoG85q2j-I/AAAAAAAAQTw/IINNKuZN9R4/s720/DSC09655.JPG"&gt;Schodzi człek do niej&lt;/A&gt;, schodzi, a ta.. &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoHBkhDHbI/AAAAAAAAQT0/oWtSzwe-KFE/s720/DSC09657.JPG"&gt;zajęta. &lt;/a&gt;Kto by pomyślał, że nawet &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoGvSKamlI/AAAAAAAAQTo/ww10-aqZ3rs/s720/DSC09650.JPG"&gt;na końcu świata są tłumy.&lt;/a&gt; Usiadł więc na przedostatniej skarpie, ciesząc się życiem i chwilą. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie umiem wyliczyć wszystkich miejsc które były piękne. Było kilka innych wspaniałych miasteczek, wiosek, mostów, a każda rzecz miała w sobie coś niepowtarzalnego. Rates, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnqkpUnuCI/AAAAAAAAQAU/Bw5RfJj2zZ8/s720/DSC08732.JPG"&gt;Barcelos&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnuGjCYsTI/AAAAAAAAQCY/i91nuoBkGBo/s720/DSC08854.JPG"&gt;Ponte de Lima&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnx4u3J2wI/AAAAAAAAQFI/alYA1tkz3FQ/s720/DSC08979.JPG"&gt;Valenza&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn0qUvLreI/AAAAAAAAQG0/RqPq_EeFdsk/s720/DSC09056.JPG"&gt;La Guardia&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoAWOlvGbI/AAAAAAAAQPk/b1sOw_cdtic/s720/DSC09475.JPG"&gt;Padrón&lt;/a&gt;... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawostek, w ogrodach przed domami w Galicji, są obecne &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn8M8nXeeI/AAAAAAAAQMI/c97AkqqKsQQ/s720/DSC09322.JPG"&gt;obiekty,&lt;/a&gt; które wyglądają jak wszystko tylko nie spiżarnia. Zgadywałyśmy, że może być to: grobowiec, kaplica, kurnik.. ale nie spiżarnia. A jednak. A po drodze &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnpyHao-7I/AAAAAAAAP_w/MvuwoPiQaHk/s720/DSC08700.JPG"&gt;masa winnic. &lt;/a&gt;I pola kukurydzy. I &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEntEKrULoI/AAAAAAAAQB0/LUOEcjmTv8k/s720/DSC08831.JPG"&gt;cytryny &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn4aZdGgcI/AAAAAAAAQJc/bWQiJMC-HDI/s512/DSC09204.JPG"&gt;kiwi.&lt;/a&gt; Mija się &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnvFJa3KxI/AAAAAAAAQDM/Hdsf-NCahbo/s512/DSC08894.JPG"&gt;owce&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn2aa5PniI/AAAAAAAAQIE/zQlF83TW7bo/s720/DSC09103.JPG"&gt;krowy. &lt;/a&gt;I.. hiszpanów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałyśmy okazję uczestniczyć w wydarzeniu że łoo (z cyklu: niewyszukane epitety). &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn5bkTeNOI/AAAAAAAAQKI/b40cQPBPo6g/s720/DSC09222.JPG"&gt;Mecz o Puchar Świata.&lt;/a&gt; No gdzie mogłyśmy wtedy być? No jaha, że w barze. Korzystając z przywileju i darmowych &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn4c22KzKI/AAAAAAAAQJg/qq8zRWfi2Gk/s720/DSC09205.JPG"&gt;kuponów na piwo, &lt;/a&gt;oglądałyśmy &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn53OLrgwI/AAAAAAAAQKg/yzCdPfjP5Y0/s720/DSC09243.JPG"&gt;z nie mniejszą emocją&lt;/a&gt; niż tambylcy mecz Hiszpania/Holandia. Do czasu, gdy ktoś się nas zapytał wprost, czy jesteśmy Holenderkami. Nikt nigdy mnie tak nie upokorzył. Wydawało się niemożliwe że Hiszpania mogłaby przegrać. A gdy wygrała... Hałas zaczął wydobywać się ze wszystkiego, co może narobić hałas. Motory, petardy, trąby, okrzyki. A my w schronisku próbujemy spać. &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Venga! Tio! Calmate! Soy peregrino, necesito dormir! Me despierto a las 4!!&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W końcu dochodzi do Santiago de Compostela, ale to nie ono jest ważne, tylko samo Camino. Santiago jest &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoFRvdtt1I/AAAAAAAAQSQ/NZA_Qy6CXhw/s720/DSC09594.JPG"&gt;piękne, &lt;/a&gt;nasze albergue było w zadbanej dzielnicy mieszkaniowej. Stare Miasto nie ma sobie równych, a &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoBig6NujI/AAAAAAAAQQk/Cm3ICZmKyhw/s512/DSC09515.JPG"&gt;Katedra&lt;/a&gt; jest .. ona jest... ona jest... fajna. I &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoCAFn83oI/AAAAAAAAQRA/MliVDVUvCBE/s720/DSC09541.JPG"&gt;koncerty grają,&lt;/a&gt; nawet &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoCFq7m0pI/AAAAAAAAQRE/RAzh60GKocw/s720/DSC09546.JPG"&gt;ostrometalowe.&lt;/a&gt; Największe &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoB1qWH34I/AAAAAAAAQQ4/PR4TdvBX8_w/s720/DSC09530.JPG"&gt;tłumy lgną do grobu św. Jakuba.&lt;/a&gt; A tam, On, i można go przytulić, jak Boga kocham, nawet nie można, acz trzeba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I jak mogłabym nie napisać nic o naszym najlepszym hobby - jedzeniu. Żywił się człowiek.. dobrze. Stałym zestawem pielgrzyma była &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnqpk-WYHI/AAAAAAAAQAY/5H5VgA97ncg/s720/DSC08736.JPG"&gt;bułka, pomidor i chorizo. &lt;/a&gt;Wyliczam dalej: &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnzmQolwpI/AAAAAAAAQGE/qyFtkMZB1LE/s512/DSC09017.JPG"&gt;Tortilla&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnzszc2jkI/AAAAAAAAQGI/1OxfHKZCcBA/s720/DSC09018.JPG"&gt;ośmiornica&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn8lXxuo6I/AAAAAAAAQMY/7IOx_NS1xi8/s512/DSC09329.JPG"&gt;mniejsze lub większe bocadillos&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn9z1_Ls5I/AAAAAAAAQNc/mg02zlYYRkg/s720/DSC09369.JPG"&gt;Kalamary i zorza&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoCI0E1yZI/AAAAAAAAQRI/jrlvSMDNlCs/s512/DSC09561.JPG"&gt;churros&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoCZK4LX-I/AAAAAAAAQRc/x4A8MtQTDB0/s720/DSC09576.JPG"&gt;homary&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoFBCe6wbI/AAAAAAAAQSA/1X5PfrhU7wY/s720/DSC09579.JPG"&gt;i kraby&lt;/a&gt; i at last &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoHpTJrcSI/AAAAAAAAQUY/vCGcJe2Qnrw/s512/DSC09683.JPG"&gt;paella&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oczywiście &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn1ivIHWTI/AAAAAAAAQHc/qDdtRpviwX0/s720/DSC09086.JPG"&gt;lek na dobry sen...&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I kończąc już wywody, choć wiele zostało niepowiedziane, Camino to podróż niezwykła. Można zobaczyć miejsca, których nigdy by się nie zobaczyło, poznać ludzi, któych nigdy by się nie poznało. Życzliwości dobroduszność na każdym kroku i &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn_N87BqlI/AAAAAAAAQOo/wxWEdhYt2rs/s720/DSC09433.JPG"&gt;przygoda!! &lt;/a&gt;Oto co jest ważne. Nie wspomnę już w ogóle o tak przyziemnej zalecie camino, jaką jest kasa. Nie ma tańszego sposobu zwiedzania hiszpanii. A gdy na drodze spotka się jeszcze Manuela, który stawia obiady, to już w ogóle. Dodam jeszcze, że wspaniale było podróżować z dziewczynkami, Kocham je, ale nie napiszę tego tutaj, bo to obciachowe. Tak więc, żegnajcie i do następnego posta! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnobsIJ_bI/AAAAAAAAP-o/G00M8yDfkgw/s720/DSC08636.JPG"&gt;Drogowskazy bywały różne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnr1lmGskI/AAAAAAAAQBA/6PCr8vELW0k/s720/DSC08776.JPG"&gt;Znaki też&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEntZyN6dtI/AAAAAAAAQB8/TATHcnlwQvk/s720/DSC08834.JPG"&gt;Kolejny wzór&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEno-3Uo6LI/AAAAAAAAP_I/MPECbGJiURg/s720/DSC08663.JPG"&gt;Codzienny rytuał&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnpTQ4sXqI/AAAAAAAAP_Y/SxGWntf5omY/s720/DSC08674.JPG"&gt;Pranie musi być&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnwPf8L0hI/AAAAAAAAQD8/gt1txJS_Y_c/s512/DSC08923.JPG"&gt;I suszenie tym bardziej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnpaza9zpI/AAAAAAAAP_g/jiwYGUM43Ak/s720/DSC08684.JPG"&gt;Schronisko darmowe, jeśli tylko chcesz...&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnpct92UlI/AAAAAAAAP_k/c-bYtQ32-08/s720/DSC08691.JPG"&gt;Set off at 5:00&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnp6BEAhPI/AAAAAAAAP_4/jsjHN6y4fVI/s720/DSC08708.JPG"&gt;Due szandysz misztysz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnp8wse04I/AAAAAAAAP_8/uXIq0raqyDk/s720/DSC08711.JPG"&gt;Wpis do księgi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnqP2oCnVI/AAAAAAAAQAI/VwMxyjj-IU0/s720/DSC08716.JPG"&gt;Religia na każdym kroku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnqctVlPsI/AAAAAAAAQAQ/804TkSYHyL0/s720/DSC08720.JPG"&gt;Wspólne zdjęcie 1&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn0VXnB4UI/AAAAAAAAQGg/_ZE36B___6A/s720/DSC09033.JPG"&gt;2,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn21PVuJDI/AAAAAAAAQIU/oT17UjGYUoc/s720/DSC09155.JPG"&gt;3, &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnqy_pDq8I/AAAAAAAAQAg/07W0jrms-7U/s720/DSC08739.JPG"&gt;Wbrew pozorom, umiera ze śmiechu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnq8PPqYHI/AAAAAAAAQAk/XIaNPmptEjs/s512/DSC08741.JPg"&gt;Symbol Portugalii&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnrLqwM-pI/AAAAAAAAQAw/2bsmFKCbNTk/s800/DSC08755.JPG"&gt;Pomnik ojca, dla wtajemniczonych: Wawa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnr6Yipo3I/AAAAAAAAQBE/gDVfLpBGmzM/s720/DSC08777.JPG"&gt;Humor bywał.. dobry&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnssXKGDLI/AAAAAAAAQBo/F7TyIVkMxQU/s720/DSC08816.JPG"&gt;Góry&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEntkwpc57I/AAAAAAAAQCE/OhE3KYJtUaE/s720/DSC08838.JPG"&gt;Urok kamienia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnttjE1jjI/AAAAAAAAQCI/Qr7R6NFdf58/s720/DSC08840.JPG"&gt;Postój nad rzeką&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnt5EIk-jI/AAAAAAAAQCQ/5ijlEHpE1lw/s512/DSC08845.JPG"&gt;Patrzcie ten widok!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnt9EDencI/AAAAAAAAQCU/cgKFLxUx8_I/s720/DSC08850.JPg"&gt;Pomnik wesela w Ponte de Lima&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnuj1Yrg4I/AAAAAAAAQCw/NUBixUit-5s/s720/DSC08868.JPG"&gt;Zdjęcie turystyczne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnvKaIaLoI/AAAAAAAAQDQ/Z9TeAB-wwQg/s512/DSC08898.JPG"&gt;Zamiast różańca, zostawia się kamień&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnvYDavegI/AAAAAAAAQDY/xtR7GU2Ce-A/s720/DSC08905.JPG"&gt;Ja na zdjęciu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn-Io_ANHI/AAAAAAAAQNw/qerxPFUNenw/s720/DSC09383.JPG"&gt;Ja na zdjęciu drugim już&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnv0jST6JI/AAAAAAAAQDo/HnURkQFZvzQ/s512/DSC08915.JPG"&gt;Ofiara Camino&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEnwLVopkcI/AAAAAAAAQD4/Fmm2vks1T9Y/s512/DSC08920.JPG"&gt;Zdjęcie turystyczne 2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn0v6yb_rI/AAAAAAAAQG8/95I0ViXjrOs/s720/DSC09059.JPG"&gt;Artystycznie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn0_CDig_I/AAAAAAAAQHE/vEV4KVTETZk/s720/DSC09065.JPG"&gt;Samotny wędkarz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn17CZ02aI/AAAAAAAAQHw/st3_uBwEyLQ/s720/DSC09097.JPG"&gt;Waga muszli&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn9_G6sPlI/AAAAAAAAQNo/aMpJ8soG6rA/s720/DSC09377.JPG"&gt;Waga muszli 2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn2OrKt2AI/AAAAAAAAQIA/vEvpUaHvWwQ/s720/DSC09101.JPG"&gt;Puente neardental&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn2jzvh-EI/AAAAAAAAQIM/GfJzxEnejL8/s512/DSC09149.JPG"&gt;Grubi atakują&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn5S9u2OCI/AAAAAAAAQKE/AJ96F8bybqk/s720/DSC09221.JPG"&gt;de fruta madre&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn8Z_AykYI/AAAAAAAAQMQ/2t4u4stfQso/s720/DSC09325.JPG"&gt;Pod górę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn-u4e398I/AAAAAAAAQOM/VPa01_979VU/s720/DSC09413.JPG"&gt;Znajdź przekleństwo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn80noXB0I/AAAAAAAAQMo/cunT8LBxsl8/s720/DSC09339.JPG"&gt;Znajdź przekleństwo 2&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn-EA07HAI/AAAAAAAAQNs/AvuVu-laZ1s/s720/DSC09378.JPG"&gt;Można też rowerem (albo na koniu)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn-pRNA0pI/AAAAAAAAQOI/fOuR45kre4Q/s512/DSC09408.JPG"&gt;Magda w polu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEn_3i81TsI/AAAAAAAAQPM/rHUWt-yzreU/s720/DSC09465.JPG"&gt;Buen Camino&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoAy67asDI/AAAAAAAAQQA/Y0VfE2Joc8U/s720/DSC09496.JPG"&gt;Na trasie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoCLIXhYCI/AAAAAAAAQRM/82TfI7zDFgc/s720/DSC09567.JPG"&gt;W Muzeum Camino w Santiago&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoFeTI9qnI/AAAAAAAAQSc/1N1TNUFryPA/s720/DSC09602.JPG"&gt;Turystyczne zdjęcie na plaży Vilagarcia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;A HREF="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/TEoHOLArzyI/AAAAAAAAQUA/Sh0AIybf-j4/s720/DSC09662.JPG"&gt;Zostaw buty na Końcu Świata&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-4946120227251339238?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/4946120227251339238/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/07/camino-de-santiago.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4946120227251339238'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4946120227251339238'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/07/camino-de-santiago.html' title='Camino Portugues, 1-20 lipca 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/TE6ra7BYnAI/AAAAAAAAQWs/dh9qFW9dnLs/s72-c/IMG_2645.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-4353773778940274960</id><published>2010-05-19T12:26:00.001-07:00</published><updated>2010-05-21T13:28:50.486-07:00</updated><title type='text'>Londyn, 5-7 maja 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqcS8GXoI/AAAAAAAAOBg/t3cHkpHjSR0/s720/DSC06860.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 512px; height: 343px;" src="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqcS8GXoI/AAAAAAAAOBg/t3cHkpHjSR0/s720/DSC06860.JPG" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale ale! &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqnoPkNbI/AAAAAAAAOCw/PeU403V7_XU/s720/DSC06998.JPG"&gt;Londyn&lt;/a&gt; był też wcześniej, jak Boga kocham. w okolicach lipca 2008 i stycznia 2009. Właśnie przeżywam przeogromnie poszukiwania zdjęć z tych okresów, aby to poczynic trzeba niestety wskrzesić do działania brata mego Macieja, znanego w kręgach, co nie jest łatwe, ale jak zabłaga sie dobrze, to Maciej też działa. Zdjęcia może będą. W każdym bądź, w 2008 zabłądziłam do Londynu w celu turystyka, potem też i potem też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszą razą: Towarzyszami Aneta, Michał, Marta i ex każdego (heh, nie mój. PRZYSIĘGAM!) - Cris. Dzień cały, transport - pociąg, wszędzie metrem, zwiedził: To co ważne, czyli &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqbjNB2JI/AAAAAAAAOBY/RGbuPQxbaeA/s512/DSC06852.JPG"&gt;Big Ben&lt;/a&gt;, Fleet Street i te inne plus Muzeum Nauki, Tisooo (kiedyś sprawdzę, jak się pisze) i &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guZBqUPfI/AAAAAAAAOEg/8TkKEO6Cz9g/s720/DSC07050.JPG"&gt;bufet chiński.&lt;/a&gt; W sumie to bufet chiński był za każdym razem, i to nawet inny, pamiętam nawet ile kosztował (4 funty, taniej bo to lunch był). Pogoda była piękna, sukieniunie założyłam nawet, czarną taką. I łazili łazili, aż wrócili i do pracy znów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Druga razą: &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_bkHEDp_2I/AAAAAAAAOtQ/ryougQE4M3w/s640/IMG_3513.JPG"&gt;Aneta, Michał &lt;/a&gt;(bardzo dziwne), kuzyneczka inna &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S_bkGRcdRvI/AAAAAAAAOtI/81o8wiueo1s/s640/IMG_3499.JPG"&gt;Sylwia i jej chłopak, &lt;/a&gt;prawdziwy latynos, Gustavo mu na imię. Zimniej nieco dawało, ale nie padało przynajmniej. &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqnI6cqjI/AAAAAAAAOCs/eLWx9FnNwI4/s720/DSC06986.JPG"&gt;Museum of London&lt;/a&gt; sie widziało, Tamizę nocą też. I &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqW9ctDfI/AAAAAAAAOA0/gr2nHj7tRhI/s720/DSC06824.JPG"&gt;chińczyk,&lt;/a&gt; ale 8 funtów już, tja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trzecią: czyli sprzed tygodnia.. ach.. jeszcze mam depresje popowrotną. Im więcej sie podróżuje, poznaje sie prawdę życiową: NIE WOLNO PODRÓŻOWAĆ!! Depresja poprowrotna jest gorsza niż niejeżdżenie, Magda E. cos o tym wie. Tym gorsza, gdy trzeba się rozstać z kompanem na dni robocze. Tawarzyszem wtem był &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqQ-ncMDI/AAAAAAAAOAA/u-iyms8qOBY/s512/DSC06769.JPG"&gt;Karol&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqUFDz2FI/AAAAAAAAOAc/C8nhUigfK0E/s720/DSC06796.JPG"&gt;Londyn &lt;/a&gt;był ostatnim punktem jakże szlachetnej wycieczki poprzez UK. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dużo zwiedziliśmy, myślę, a metrem tylko raz ujechali, zawsze byliśmy oszczędni. Chodząc pieszo, człowiek czuje, że żyje. No i trzeba trenować przed Santiago. Karol obiecał, że policzy, ile kilometrów zrobiliśmy, no ale nie wiem, czemu nie policzył, no doprawdy. Może taka liczba nie istnieje? jest taka szansa. I &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqeavY4BI/AAAAAAAAOB0/5K0cbssFFKM/s720/DSC06879.JPG"&gt;padało,&lt;/a&gt; to fakt faktyczny autentyczny prawdziwy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można wymieniać.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzeum karykatur było dobre. Moment moment.. co ja miałam ze śwital... hmm.. a!! no tak, PIĄĄĄĄĄTKĘ!! Jak mogłam zapomnieć (przypis - śwital = historia i kultura UK). Piątka piątką, ale PRZYSIĘGAM, patrzę na portrety jakiegoś Henryka 7, albo Cromwella i jestem pewna, że O TYM na wykładach nie było. No nie było. Jakaś fałszywa ta historia w muzeach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak to &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqMZmwGpI/AAAAAAAAN_c/orbwQa97pgM/s720/DSC06486.JPG"&gt;Buckingham Palace,&lt;/a&gt; królowa nawet &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqewGEKpI/AAAAAAAAOB4/SrGU_KVw_Aw/s720/DSC06885.JPG"&gt;przejeżdżała raz, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqcwZ6LNI/AAAAAAAAOBk/JRw5DyRy_4Y/s720/DSC06862.JPG"&gt;Parlament&lt;/a&gt;,&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqmX6I9KI/AAAAAAAAOCk/vQaoMxwTD9o/s512/DSC06979.JPG"&gt; Katedra,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqpy9BKRI/AAAAAAAAODE/53M0YC0la00/s720/DSC07015.JPG"&gt;Tower Bridge,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqasXnw-I/AAAAAAAAOBM/52y84M8SkY0/s720/DSC06837.JPG"&gt;Horse Guards..&lt;/a&gt; no kilka rzeczy było. Uznałam, że ciekawym miejscem jest &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqoXNqAGI/AAAAAAAAOC0/7Bxq_QXfMP8/s720/DSC06999.JPG"&gt;Guildhall,&lt;/a&gt; zwłaszcza po 18, bo nie ma tam wtedy nikogo. Słynne &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqZZI3AeI/AAAAAAAAOBE/vuTWa8QtI_Q/s512/DSC06832.JPG"&gt;Picadilly &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqUodyskI/AAAAAAAAOAg/9BcCw08-ETs/s720/DSC06801.JPG"&gt;Trafalgar&lt;/a&gt; Skłery pamiętałam sprzed lat. Izie Macieja musiałam pokazać &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guW2Mp9fI/AAAAAAAAOEQ/BrjCYBxSfuc/s720/DSC07025.JPG"&gt;kładkę dla pieszych&lt;/a&gt; na zdjęciu, choć nie pomyślałam w pierwszej chwili, że to kładka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqPhgIVXI/AAAAAAAAN_4/cI3JvDqqMrQ/s512/DSC06754.JPG"&gt;Hyde Parku &lt;/a&gt;moc &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqlxFCdVI/AAAAAAAAOCg/fXCQ9H6iaOM/s512/DSC06962.JPG"&gt;zwięrząt różnych,&lt;/a&gt; karmić nie wolno, a wszyscy karmią. &lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqSZIDvWI/AAAAAAAAOAM/r35b6DWxgcw/s720/DSC06785.JPG"&gt;Wiewiórki, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqOjRtrcI/AAAAAAAAN_w/Gi9AfGylllE/s720/DSC06495.JPG"&gt;kaczuchy&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guXIgKepI/AAAAAAAAOEU/iRYfAHMBNso/s720/DSC07028.JPG"&gt;mewy, &lt;/a&gt;łabędzie czy &lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqPagJ79I/AAAAAAAAN_0/tdllTiBsYis/s720/DSC06496.JPG"&gt;cośtam.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszędzie są wspaniałe &lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqX742LQI/AAAAAAAAOA4/KFU17BKhp8g/s720/DSC06826.JPG"&gt;czerwone autobusy&lt;/a&gt; ;] które kocham, nie wspomnę już o rasie angielskiej, która też jest wszędzie (bardzo dziwne) i wystarczy, że się słowem odezwą, a ja już myślę, że są inteligentni, bo pięknie mówią, a przecież żadne z nich nie jest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Londyniu też dzieje się wielość rzeczy zawsze, &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqi3-YG9I/AAAAAAAAOCM/IX-5nGMzjQ8/s512/DSC06931.JPG"&gt;rzucają nożami, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guaHsJhXI/AAAAAAAAOEo/u_nXZMWYmLs/s720/DSC07078.JPG"&gt;przechodzą pod patykami.&lt;/a&gt;. takie takie, nawet&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqh8X9DnI/AAAAAAAAOCI/LrLfZdPTvRw/s512/DSC06906.JPG"&gt; oliwka &lt;/a&gt;się dzieje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak,&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guZmqW_nI/AAAAAAAAOEk/9EQsSdxSZEU/s512/DSC07056.JPG"&gt; bez snu,&lt;/a&gt; udali się na lotnisko, aby nad ranem polecieć do Krakowa i przy okazji zwiedzić Wawel, w końcu mało zwiedzaliśmy w tym tygodniu, i wtem do Kiedrzyna. Przeciez każdy wie, że z Jastrzębia do Kiedrzyna, najprościej przez &lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqZ_DQB4I/AAAAAAAAOBI/kyhT_4z_j1k/s512/DSC06834.JPG"&gt;Anglię.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqLh-bzlI/AAAAAAAAN_Y/Flp92yuDedA/s720/DSC06485.JPG"&gt;Poszukiwacze zaginionych Polaków na ulicy Buckingham&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqM8gFWuI/AAAAAAAAN_g/wBsgGD_S_Eo/s720/DSC06488.JPG"&gt;Buckingham&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqOVyGk4I/AAAAAAAAN_s/uCgqrwEkOMc/s512/DSC06490.JPG"&gt;Przed Buckingham&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqQtFUmBI/AAAAAAAAN_8/EsVulPWAgLI/s720/DSC06759.JPG"&gt;Hyde Park&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqRfMwnAI/AAAAAAAAOAE/ywN11FI7WtA/s720/DSC06777.JPG"&gt;hehe, te kaczki są dobre.. skubane&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqR8Q4HTI/AAAAAAAAOAI/OEQZNizgt9o/s512/DSC06781.JPG"&gt;A nie, te są bardziej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqSrDvKwI/AAAAAAAAOAQ/T5cGLR5_lhw/s720/DSC06786.JPG"&gt;O nie, takich policjantów nie chcę w mieście, bo mnie dogonią na rowerze&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqTZnLJDI/AAAAAAAAOAU/8GnJ_kZsSBs/s720/DSC06787.JPG"&gt;Brama... hm... hm.. jakaś. Kiedyś sprawdzę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqVZiM0YI/AAAAAAAAOAk/IPQUZV2xMSA/s720/DSC06813.JPG"&gt;Trafalgaaaar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqV1HYxOI/AAAAAAAAOAs/6rLUa-fox6E/s720/DSC06818.JPG"&gt;chinatown&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqWoJkZ_I/AAAAAAAAOAw/RzvI4to75IA/s512/DSC06823.JPG"&gt;Oczytany, a jakże&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqYhgaF8I/AAAAAAAAOA8/kf4QJG-RGMY/s720/DSC06830.JPG"&gt;Prawdziwy Guard&lt;/a&gt; ..&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqbLCrJvI/AAAAAAAAOBU/kBAmvXUmDac/s512/DSC06842.JPG"&gt;i prawdziwszy.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqbxU5LFI/AAAAAAAAOBc/mSsV32PaOL4/s720/DSC06855.JPG"&gt;London Eye&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqdORDsXI/AAAAAAAAOBo/dCCGT9H7x4Q/s720/DSC06869.JPG"&gt;nieopodal BB&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqdgvDtwI/AAAAAAAAOBs/L8NNChOonEo/s720/DSC06871.JPG"&gt;BBBBBBBC&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqeJ3TteI/AAAAAAAAOBw/q8qLZD_mnXc/s720/DSC06875.JPG"&gt;Też mają swoją palmę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqfVWcD4I/AAAAAAAAOB8/XtqpWkcryX4/s512/DSC06887.JPG"&gt;Mokro&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqf4IIbVI/AAAAAAAAOCA/XghqIU7bElg/s720/DSC06895.JPG"&gt;Natężenie ruchu czerwonych pojazdów: silne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqgdv2ZHI/AAAAAAAAOCE/y_SGV40sbL0/s720/DSC06899.JPG"&gt;Zdjęcie o tytule.. "Dupa lwa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqjTDsQrI/AAAAAAAAOCQ/ukqMcFNTrug/s512/DSC06953.JPG"&gt;Ciemne zakątki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqkLtGYrI/AAAAAAAAOCU/rL6wHS9Wfac/s720/DSC06955.JPG"&gt;B.museum, tylko z zewnątrz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqkmR3clI/AAAAAAAAOCY/Ck_gaFK5aKk/s720/DSC06956.JPG"&gt;Nawet gołębie są wykształcone i kulturalne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqlFR0hII/AAAAAAAAOCc/p3YXy00Lhrw/s512/DSC06957.JPG"&gt;Dzwonimy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqmi5yseI/AAAAAAAAOCo/PS9h8Q4FNJA/s720/DSC06983.JPG"&gt;Jedno wspólne zdjęcie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqo8NoCPI/AAAAAAAAOC4/WuVGMP2PPPU/s512/DSC07002.JPG"&gt;Ja. raz.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqqerwdrI/AAAAAAAAODI/mjpylFRU1KM/s512/DSC07018.JPG"&gt;Regionalnie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqq0gd-yI/AAAAAAAAODM/6mq5kv2dUh8/s720/DSC07021.JPG"&gt;Galeria hajsu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guXlw0r2I/AAAAAAAAOEY/Z52PwWe3mXY/s720/DSC07036.JPG"&gt;Protestus&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guYASt7fI/AAAAAAAAOEc/rrnbZKfdAUY/s512/DSC07046.JPG"&gt;Jemy china&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Londyn#5473813203564956626"&gt;Odzyskane z 2009&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-4353773778940274960?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/4353773778940274960/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/londyn-5-7-maja-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4353773778940274960'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4353773778940274960'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/londyn-5-7-maja-2010.html' title='Londyn, 5-7 maja 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gqcS8GXoI/AAAAAAAAOBg/t3cHkpHjSR0/s72-c/DSC06860.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-7863735010144501405</id><published>2010-05-12T12:53:00.000-07:00</published><updated>2010-05-12T22:59:49.092-07:00</updated><title type='text'>Dorset w Anglii, 6 maja 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guazEch-I/AAAAAAAAOEs/qkUua-41zXY/s720/DSC06543.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 512px; height: 343px;" src="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guazEch-I/AAAAAAAAOEs/qkUua-41zXY/s720/DSC06543.JPG" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Do Dorset była wycieczka, i 3 miejsca zostały odwiedzone.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672677999451026"&gt;Durdle Door,&lt;/a&gt; które jest w każdym teledysku&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672925810450002"&gt;Cofre Castle&lt;/a&gt;, którego prawie już nie ma&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5470485820986864930"&gt;Lulworth Castle, &lt;/a&gt;którego nie widać zza płotu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A spanie było w&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673037038377778"&gt; New Forest. &lt;/a&gt;Każdemu wiadomo, że hen atrakcyj tam i każdy człowiek chodzi tam uśmiechnięty (ja). Pobyt ukrócił się jednak przez długą wojaż do celu. Mieliśmy okazję zwiedzić stacje benzynowe w Manchesterze i Birmingham. Po ciężkiej nocy, dotarli wnet do Southampton na 10.45 rano, po czym ruszyli, już pod opieką &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672694594614338"&gt;kamratów z lasu, &lt;/a&gt;do Dorset. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Durdle Door jest miejscem sławnym, a ujrzenie jego w teledysku jednym zarajcowało bardziej niż zobaczenie Big Bena, który był na 5 milionach filmów świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/NLaYKFQJ-hg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/NLaYKFQJ-hg&amp;hl=pl_PL&amp;fs=1&amp;" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak właśnie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672644106813090"&gt;pobyli tam&lt;/a&gt; sobie, powspinali się po &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672851424966178"&gt;skałkach, &lt;/a&gt;pozbierali&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672823239793186"&gt; piachu do butów&lt;/a&gt; i szczęśliwi. Ploty najnowsze Miśków ujrzały światło dzienne, pojedli też &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672871425892850"&gt;carrotcake'a,&lt;/a&gt; specjałów regionalnych nigdy nie za wiele. Przechwalił też sie każdy z &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672672278377218"&gt;wiedzy o aparatach.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przenieśli sie potem w dwa miejsca, a może więcej było ich, ale kto by je spamiętał.. Dwa zamki, Lulworth Castle nie wiele widzieliśmy, ale z wikipedii mam zdjęcie, uchował się cały, z tego co widzę i z 17 wieku był, z tego co czytam. Drugi zameczek, to z 11 wieku jest, wiek podeszły jest to, jak widać. Zwie się on&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672945692650434"&gt; Cofre Castle&lt;/a&gt;, tak jak wioska i. Tam też &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672908913974994"&gt;najmniejsze muzeum Anglii,&lt;/a&gt; w całej okazałości uwieczniłam go na zdjęciu. W zamku zamordowano króla, zwanego Edwardem Męczennikiem. Odwiedzanie miejsc zamordowanych królów w Anglii jest trendy, jeszcze nie raz będzie o tym (raz). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wnet do lasu, a raczej do Southamptona, miasta znanego mi, jak łysego konia stąd i ówdziąd. Ciekawym, że jednak nie zwiedziłam go nigdy. No masz, trzeba wracać... Odwiedziny sie odbyły i nowego człowieka poznałam, co przyszedł na świat nie aż tak dawno, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672998131871346"&gt;Wojtkowe dzieciątko&lt;/a&gt;. Marta T. i Marta T. Druga, urodzone dawniej nieco, też były, też mnie widziały - cieszyły się bardzo, w końcu każdy mnie lubi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiedziliśmy &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673007271313218"&gt;hotel, &lt;/a&gt;gdzie... hmm..&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673012750828466"&gt; usiedliśmy w lanczu&lt;/a&gt;, popatrzyliśmy na&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guogvnS6I/AAAAAAAAOGc/Ue6adUUVmuY/s128/DSC06680.JPG"&gt; obraz Charlesa II&lt;/a&gt;, zjedliśmy &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673028178415154"&gt;deser, &lt;/a&gt;pogadaliśmy z Romanem, który zaprezentował swą osobę całym sobą. Przysięgam, że powstrzymałam się i nie sprzątałam żadnego pokoju, ani nawet jednego stołu nie nakryłam, ciężko było, ale dało rade. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do lasu też musieliśmy zabrnąć, bo jak możnaby nie?? &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672960807417202"&gt;Rufus Stone&lt;/a&gt; pierwszy raz ujrzałam, a zginął tam król też, tak, trafiony strzałą, i nie wiesz, czy to zamach był, czy nie.. W okolicach wypadało też ukazać lubemu Brockenhurst (to tam, to tam był John Cleese!!!, ale nie tym razem, choć rozglądał sie każdy) i spotkaliśmy&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673050404491522"&gt; osły &lt;/a&gt;i inne&lt;a href="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gusH5lCQI/AAAAAAAAOG0/JQi7MqplSDQ/s128/DSC06731.JPG"&gt; krowy.&lt;/a&gt; I odbyło sie też krótkie tour do &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673111296123122"&gt;Rhinefield&lt;/a&gt; extra, czyli do hotelu konkurencji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ugościli nas pięknie, zaopatrzyli we wszystko, kołdry i specjały, mmm... cheesecake no i fishpie, który nawet z koperkiem mi smakował!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I zatęsknił człowiek chwilę za wakacjami.. CHWILĘ! Nie wrócę tam już nigdy, przysięgam!! (przeykonywująca??) Fenomen uwielbienia lasu przeze mnie - wciąż nieznany.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uwaga patos: Tak jakos pierwszy raz mogłam komuś to miejsce pokazać. Krótko to trwało, 1 dzień to nie 3 miesiące, czy też 6, może i dobrze, ale (patos patos nadchodzi..) wystarczyło, żeby&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672954343036706"&gt; Karol&lt;/a&gt; mógł zobaczyć, że tkwi tam cząstka &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673147359505026"&gt;mojej osobowości.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672619333683074"&gt;Okolice Durdle Door&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672634580984322"&gt;Zakochana para&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672656009320418"&gt;Z Kicią my&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672666890453234"&gt;Sesja rozbierana&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672689737653794"&gt;Sesja nierozbierana&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469672792052108274"&gt;Durdle Door nad Kicią&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AlrededorDeNewForest#5469673058468628946"&gt;Osiooołek&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-7863735010144501405?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/7863735010144501405/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/dorset-w-anglii-6-maja-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7863735010144501405'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7863735010144501405'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/dorset-w-anglii-6-maja-2010.html' title='Dorset w Anglii, 6 maja 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-guazEch-I/AAAAAAAAOEs/qkUua-41zXY/s72-c/DSC06543.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-7182823023841851733</id><published>2010-05-12T03:27:00.000-07:00</published><updated>2010-05-12T04:10:13.542-07:00</updated><title type='text'>Glasgow, Ayr, 3-5 maja 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gmd_KFDtI/AAAAAAAAN-w/fzxCOBYIkPU/s512/DSC06426.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 343px; height: 512px;" src="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gmd_KFDtI/AAAAAAAAN-w/fzxCOBYIkPU/s512/DSC06426.JPG" border="0" alt="" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nieproporcjonalnie, to fakt, bo ze wszystkich miast na świecie to właśnie Edynburg zasługuje na dwa dni a nie Glasgow. Ale ale! nie wrzucam, nie? Właśnie odwrotnie.. trochę.. prawie. W tym sensie, że Glasgow miało co pokazać przez 3 dni, to wtedy o Edynburgu nie wspomnę nawet jak przez 30 dni byłoby co oglądać. Glasgow poznał człowiek niezgorzej, a było to tak...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zatrzymaliśmy się u brata Karola, wspomnianego ostatnio,&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663804417984290"&gt; Pawła. &lt;/a&gt;Paweł, sympatyczna postać uraczył nas gościną. Nie jedno, lecz kilka miejsc pokazał tu i tam. krok za krokiem podążał każdy (ja, Karol, Ania) za nim aż do climaxu - Rockcośtamu, gdzie spoczęły nogi, a robak się zalał, miła knajpina. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Innego dnia też, tuż przez następnym przystankiem podróży, udani zostali towarzysze nad morze, do niedalekiej od Prestwick mieściny &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663993975385922"&gt;Ayr, &lt;/a&gt;którą .. ach! (żeby czegoś gorszego nie powiedzieć) poznaliśmy od początku do końca. Ale o tym potem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Glasgow, miasto nowoczesne, największe tam. Wielkie wszytko jest, i nie ma tam rzeczy małych. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469664064686297378"&gt;Metropolia &lt;/a&gt;jak się patrzy, a jakby się dalej udać, nad rzekę Clyde, to mają wielce &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663826880648866"&gt;espektakularne mosty&lt;/a&gt; i inne &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663780677394018"&gt;wielkie obiekty&lt;/a&gt;. Obiektem jest tam muzeum nauki, gdzie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663814892763810"&gt;chłopcy mieli zabawę&lt;/a&gt;, a ja zagadkę przy każdym stanowisku, nie wiedziałam wszak o co cho. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedzilim też &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663718164398274"&gt;Muzeum Wszystkiego&lt;/a&gt;, choć tak naprawdę nazwane jest to &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663700835867986"&gt;Kelvingrove Art Gallery and Museum&lt;/a&gt;, lecz daję słowo było to muzeum wszystkiego. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663725678607890"&gt;Taka rzecz&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663745498113906"&gt;taka&lt;/a&gt; tam była, nawet &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663735734977458"&gt;Radom&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663762936626866"&gt;pozycje po imprezie. &lt;/a&gt;Każdą rzecz, jaką wymyślisz sobie, znajdziesz tam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ostatni punkt wycieczki okazał się najlepszym, nie było osoby, która nie pluła sobie w brodę, że pomyślała, że "nie idźmy juuuuż". &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663953014559874"&gt;Cmentarz &lt;/a&gt;taki, gdzie ma straszyć. Zwie się też strasznie "Nekropolis" i jest typu: &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663974286341554"&gt;stare. &lt;/a&gt;A Jako że jest na wzgórzu, widać wszystko zeń, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663675935234514"&gt;katedrę &lt;/a&gt;na ten przykład. I aż &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663954110125298"&gt;strach się bać.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469664008297980306"&gt;Ayr&lt;/a&gt;, miasteczku&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469664028189008466"&gt; portowym, &lt;/a&gt;uroczym trochę, siedzimy sobie już we dwoje, jest miło i zgrabnie, aż dzwoni jedna z mych licznych komórek. Do Londynu miał człowiek podążyć samolotem marki Ryanair tego dnia, aż wiadomość otrzymał od kamrata, iż odwołany. W te pędy obmyśliliśmy plan, który polegał na braku planu. Szczegóły tylko dla wtajemniczonych, przyjaciół i bliskich, wiadomem może być jednak to, że przeszliśmy całe Prestwick Road jak żywe, co zajęło nam dnia pół, w skwarze i upale, który zdażył się tylko raz i musiał akurat w ten dzień. Opaleni, a jakże. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Do Glasgow dotarli na 23, a wcześniej zamówiliśmy bilety okazyjne megabusa do Londynu. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469664067918585602"&gt;8 godzin &lt;/a&gt;i włala! Jeszcze jeno dwie do przodu i już w Southampton, nie wiem o co tyle krzyku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663625595015506"&gt;Square George'a&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663639436745154"&gt;W Glasgow Boże Narodzenie jest codziennie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663645380489106"&gt;Czytam ja&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663666978023074"&gt;Wiewióreńka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663692003175138"&gt;Wielość remontów&lt;/A&gt;&lt;br /&gt;&lt;A HREF="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663695390280866"&gt;zZA KRAT&lt;/A&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663711467673042"&gt;Muzea za daaarmo!!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663771828689442"&gt;Object without a name&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663775694604162"&gt;I'm dead&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663823338346338"&gt;W muzeum nauki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663855667922658"&gt;Rodzeństwo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663861298874658"&gt;Fish cakes&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663877050310130"&gt;Zabawy w Glasgow&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663897848837954"&gt;Small Big Ben&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663921097320402"&gt;Słodziaki, nie te co myślisz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469663984910159650"&gt;Z cyklu potrawy regionalne&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469664051996940610"&gt;Paweł&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Glasgow#5469664059032821746"&gt;potrawy regionalne, muffin&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-7182823023841851733?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/7182823023841851733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/glasgow-ayr-3-5-maja-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7182823023841851733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7182823023841851733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/glasgow-ayr-3-5-maja-2010.html' title='Glasgow, Ayr, 3-5 maja 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S-gmd_KFDtI/AAAAAAAAN-w/fzxCOBYIkPU/s72-c/DSC06426.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-578749862916318221</id><published>2010-05-10T13:27:00.000-07:00</published><updated>2010-05-10T13:50:24.944-07:00</updated><title type='text'>Edynburg, 3 maja 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S-hxAIp_F-I/AAAAAAAAOIY/lj-BESoYzxA/s1600/blog.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S-hxAIp_F-I/AAAAAAAAOIY/lj-BESoYzxA/s400/blog.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5469745994578991074" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gdy raz pojedziesz do Anglii człowieku, nie wytrzymasz roku bezeń. SZKOCJI! Aj! Weźcie, Szkocja, Anglia, nie ma Szkocji, tzn Anglii nie ma. Oj tam, już sama nie wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wycieczka miała byc prosta, tania i żeby odpocząć. Żeby sobie chyba nie wiem co, phi. Ale było, jak Boga kocham, ale było!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;wyruszył człowiek.. hm, nie, moment, to nie tak było. wyruszyły &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661288980746850"&gt;człowieki,&lt;/a&gt; wszak &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661012743636482"&gt;Karol&lt;/a&gt; był ze mną, był on, był był. No i tak poprzez Jukej przebrnęli, od Glasgow po Southampton. Transport nie jeden się odbył, czasem też i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KrotkieJastrzebie#5469734793944557394"&gt;nie najkrótszy&lt;/a&gt;. Główne przystanki: Edynburg, Glasgow, Londyn i New Forest. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Edynburg.. I LOVE EDYNBURG, bo każdy kocha Edynburg. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661217103116658"&gt;Piękny jest&lt;/a&gt; i wspaniały. Jak nie kochać, jeśli wejdzie się na&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661001267538514"&gt; Calton Hill? &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chadzała z nami &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661076342398370"&gt;Ania,&lt;/a&gt; szanowna siostra bardzo Karola i też brat tychże ich - Paweł, który sam zresztą mieszka(ł do teraz) w Glasgow. Z towarzystwem &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661164100756642"&gt;weselsze są&lt;/a&gt; miasta, trzeba przyznać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ma się wrażanie że całe miasto to Stare Miasto. Nawet nie jestem w stanie wymienić wszystkiego, a. i tak nigdy nie wymieniam, no ale klawo jest, mówie wam, no. Szkocka flaga powiewa gdzieniegdzie, tudzież kratę dostrzec można. I &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661125063418994"&gt;kobzę&lt;/a&gt; posłyszeć też. Kraj ten przydatne ma prawa, na czerwonym świetle można przechodzić, jeno Polacy się boją, zawsze byli uczciwi. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661096163773266"&gt;Dwupiętrusy&lt;/a&gt; są, jak mogłoby nie być, ale &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661221799367890"&gt;taksówki&lt;/a&gt; są megawsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661118699967890"&gt;Zamek of Edinbra &lt;/a&gt;istnieje i to istnieje naprawdę.&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661111287381794"&gt; Z zewnątrz &lt;/a&gt;to robi wrażanie, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661098243110322"&gt;na skale &lt;/a&gt;się uchował, a weń też atrakcje, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661291981831826"&gt;armaty&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661139336592674"&gt; cmentarz dla psów wojskowych&lt;/a&gt;, albo też i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661158986222802"&gt;kwiaty&lt;/a&gt;. No i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661280443645538"&gt;memoriale, &lt;/a&gt;ale to wszędzie, na ulicy też są, dla Szkota metr kwadratowy bez memorialu to metr zmarnowany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Odwiedziliśmy też Galerię Narodową Szkocji, czasem żałuję, że nie znam się i nie lubię sztuki, albo też, że nie znam historii Szkocji. Gdybym urodziła się po raz drugi, na pewno bym to zmieniła. NA PEWNO!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Takie miasto, TAKIE, no właśnie i aż wstyd, patrząc na długość posta tego. Po dziś dzień żałuje każdy, że tylko 1 dzień w Edynburgu byliśmy. Ale przed nami była jeszcze długa droga... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469660972621630482"&gt;Z przystanku to wysoko&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469660978909033506"&gt;Koń na zawsze&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469660994692069170"&gt;Ale mają! (komentarz do wszystkiego&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661023792118978"&gt;Trzeba się wzruszyć na Górze Caltona&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661025288322370"&gt;Górzysta Szkocja&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661053191584482"&gt;Budynek Parlamentu, ale mają też!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661056346458594"&gt;Rodzeństwo sobie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661150077071122"&gt;Zamek, widok z ogrodów&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661171713374338"&gt;Dla wielbicieli artyzmu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661183438952306"&gt;Ale słodziaaaaki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661188001734354"&gt;Ania raz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661193640841266"&gt;Ogrody i kwiatencje&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661245043591250"&gt;Ania dwa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661265818396498"&gt;Ania trzy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661269994660786"&gt;I pogoda nawet nawet&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Edinburgh#5469661313081378770"&gt;Widok z zamku&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-578749862916318221?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/578749862916318221/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/edynburg-3-maja-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/578749862916318221'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/578749862916318221'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/05/edynburg-3-maja-2010.html' title='Edynburg, 3 maja 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S-hxAIp_F-I/AAAAAAAAOIY/lj-BESoYzxA/s72-c/blog.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-7855028293324904240</id><published>2010-04-06T02:06:00.000-07:00</published><updated>2010-04-06T13:31:33.895-07:00</updated><title type='text'>Radom, 2-5 kwietnia 2010</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S7tJsgJeOxI/AAAAAAAALqg/izqiyfxy4Sk/s1600/DSC04383.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S7tJsgJeOxI/AAAAAAAALqg/izqiyfxy4Sk/s400/DSC04383.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5457036402382224146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nie ma zwierzęcia droższego od konia. Nie ma miasta droższego (mi) od Radomia. Nikt nie spodziewał się. Nikt nigdy. A jest to. A raz zabyć musiało jak to przybyłam do Radomia w sprawach niebiznesowych. Głos serca wyznaczył termin przyjazdu do Radomia na kwiecień 2010. A tam człowiek poczuł się na chwilę jak w raju, a myślę, że nazwa Raju wywodzi się od Radomia, choć boję się, że twórcza to rzecz nie jest, wszak to logiczne i każdy wpadł już na to na pewno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A przybliżę. Bo nikt nie wie jeszcze, kim jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/RadomKiedrzyn#5456639437671298018"&gt;Karol&lt;/a&gt;, choć prekampanię przeprowadzałam mężnie na en-ka, fejsie i picasie. Numerem popisowym Karola jest zrobienie herbaty każdemu po obiedzie, z własnej nieprzymuszonej woli, bez próśb ni sugestyj. A człowiek - ja - nieprzywykły do takich obrazów, skonał wnet z podziwu i pewnym zabył też, że z nim stopem na koniec świata mogę się udać, jak to śpiewa Hurt, lub też inaczej trochę, w piosence też nie wiem jakiej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A urzęduje on w Kiedrzynie/Kiedrzyniu, nie wiadomo trochę, zapytałabym mamy, acz wyszła do fryzjera, niczym prawdziwa kobieta (największa obelga ludzkości). Bo to nie wiadomo, czy jest Kiedrzyn, czy Kiedrzyń, na dwóch tablicach istniejących tam, raz jest napisane tak, raz inaczej, dajta spokój, lingwista zawału może tam dostać. Tubylcy odmieniają od "Kiedrzyn", niechaj tak więc pozostanie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z ciekawostek, działo się to w &lt;a href=http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Cr_Jvv-hsabBopKWkdIqDA?feat=directlink"&gt;święta Wielkanocne.&lt;/a&gt; Dużo &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/A26vOcwWyBiIjbMHXRKWCg?feat=directlink"&gt;kościoła,&lt;/a&gt; dużo jedzenia,&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/5D74xkr-nc9SrvlqbuI-AA?feat=directlink"&gt; rodzina, &lt;/a&gt;słońce, wiosna, cośtam. Po dziś dzień płaczę, jak pomyślę, że nie ma mnie tam już, takiej gościny człowiek zaznał. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/RwzNouLMcHjZziffc_jlfw?feat=directlink"&gt;Miejscową parafię&lt;/a&gt; znam bardziej, niż swoją, a każdy radomski świąteczny zwyczaj przedstawić mogę. Wśród wielu activities była też wycieczka po Radomiu.&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/7g4RUDq60NO5tFEL6SZzNw?feat=directlink"&gt; Karol przewodniczył pięknie&lt;/a&gt;, przeczytanie przewodnika ku temu wcześniej poczynił, zuch chłopak. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6HW8A_vTwpXO0N8vrZcKLg?feat=directlink"&gt;Odwiedziliśmy też Ewę,&lt;/a&gt; bo w końcu... rzadko sie widzimy, prawie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Ve0FDOBqEXLrgM7yXEnOag?feat=directlink"&gt;nigdy nie rozmawiamy&lt;/a&gt;. A zatem poznałam &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/NJ_GYoXCfmmJgz0JVt0hCA?feat=directlink"&gt;jej rodzinę,&lt;/a&gt; szanowni są to ludzie, a przywitał mnie tata słowami: "ja cię znam z internetu.. musia_musia.. " i cytuje mnie, wpisy moje na gronie sprzed 500 lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja tu pisu pisu a zapomniałabym dodać, po co przyjechałam, albo raczej, co było pretekstem, co by się tam pojawić. Otóż, wesele. A tak. Zaproszenim byliśmy, wylansowałam się nieco, lans bans dancing on the floooo&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedrzyn. Nieopodal Radomia leży, lotniska też. W Wikipedię wpisać chciałam, lecz.. nie ma. Spróbuję bez emocji opisać go. Teren równy, wiatraki, zwierząta, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/mL5EAr7ajdRDay-GsxYdOw?feat=directlink"&gt;pola,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/yEpsaSYBDGAP7iabt3cH4w?feat=directlink"&gt;zakręt śmierci,&lt;/a&gt; takie takie.. prosta droga do Radomia prowadzi, Lubelska się nazywa, a pod samo serce Kiedrzyna ciągnie się, jeno po drodze lotnisko przeszkadza. Największą atrakcją Kiedrzyna jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/vS7i1GU0s6sabI5MhDpVSQ?feat=directlink"&gt;dom Karola,&lt;/a&gt; a na podwórku &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/kNIjPMzSAG-gaoudZX2k-w?feat=directlink"&gt;pies Bary,&lt;/a&gt; krowa, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/fliF4Oko-GU4Nzxh1WFphA?feat=directlink"&gt;ule,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/AGEY47gLhlLOPeWG5DSsFw?feat=directlink"&gt;młyn &lt;/a&gt;.. taka partia! A na stole kiełbasa swojska, mleko od krowy prosto, nawet woda z brzozy, która w tarabuku kosztuje milion złotych. Zwyczajem świątecznym jest iść po zdrowie do lasu, to poszliśmy. Będziem zdrowi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Radom.. Raaaadom.. &lt;płacz i wzruszenie przed komputerem&gt;, każdy wmawiał, że niewiele weń. A było na co popatrzeć. Ulica najpiękniejsza i najgłówniejsza to &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Zpt7Iq-llPPTPummYzqx7w?feat=directlink"&gt;Żeromskiego,&lt;/a&gt; nie raz o niej słyszałam wcześniej. To tam chadzają ludzie, bo na rynku to &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/DdEv3kRN5eLlEjj1cEm8fQ?feat=directlink"&gt;pustota &lt;/a&gt;panuje. Wiele budynków po drodze, nie każden zapamiętałam, ale był i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Mt8XMaLhvnlevI3YkGjsAQ?feat=directlink"&gt;ratusz&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/G7lvwag-jUxpZ5tYFAPkhA?feat=directlink"&gt;kościół garnizonowy&lt;/a&gt;, katedra, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/1QCZBmoz1lSSu2axlgdcIg?feat=directlink"&gt;urząd miasta&lt;/a&gt;, kamienice dwie - Gąski i Estery, co najładniej sie zachowały. Cieżko trochę, rzeknę, bo tak blisko a tak daleko mam album o Radomiu, gdzie sprawdzić wszystko mogę, co jak się nazywa, acz leży w pokoju, gdzie ludzie aktualnie śpią, więc dostać go ciężko. Z pamięci zatem lecim. Blisko jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/eFkbHldyJRROHISM8Nyh9A?feat=directlink"&gt;pomnik Jana Kochanowskiego,&lt;/a&gt; rozkraczonego nieco, polemikę wywołał w mieście, zawsze poruszał tłumy. Fontanny, miejsce spotkań każdego, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/58UF4qTX0oMcdIYuLHf8rQ?feat=directlink"&gt;kąpać się nie wolno&lt;/a&gt;, a zburzą je i tak, ale stoją i som.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czas na.. Piotrówkę. Najastarsza osada, nad rzeką Mleczną, ostała się &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/FtmcBitTHzRZVJidiW6v9A?feat=directlink"&gt;palisada &lt;/a&gt;(z trzech pali) i też kościół &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/eg-r0QRriOYhgD-8sDyuAA?feat=directlink"&gt;św. Wacława.&lt;/a&gt; Można tu przyjść &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/eMaV8F4u7_qJ61wZXxEeYQ?feat=directlink"&gt;na randkę,&lt;/a&gt; lub też wypić coś, czy piknik sobie urządzić, mimo że był to cmentarz niegdyś. W albumie napisali, że czysto tam, a nieczysto jednak. Miejsce piękne, Ewa nas tam zaprowadziła, miła dziewczyna. Przybył też&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ZCYFA0VRqKiW-EAkwfer4A?feat=directlink"&gt; George, &lt;/a&gt;co ma spodnie w kratę, zawsze byłyśmy bratnimi duszami, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/wYYmL6QkNzmgMPGy-j8qXA?feat=directlink"&gt;Kamila&lt;/a&gt; też.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na lotnisku można zobaczyć &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/90bDfy6vgDeRZcNrObSBSA?feat=directlink"&gt;samoloty, &lt;/a&gt;poczytać &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rDhQ95Oo3DZy0V6Y1hZgHg?feat=directlink"&gt;3 słowa o nich,&lt;/a&gt; albo &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/NuMchcIm-xtMWIUgyAGFsA?feat=directlink"&gt;usiąść na nim &lt;/a&gt;w celu zrobić zdjęcie. Pod przymusem systemu, jakim jest związek, udaliśmy się na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Zls5cyTn06b24CzscvoYQQ?feat=directlink"&gt;Borki,&lt;/a&gt; bo każdy tam chodzi na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/epxfOETG9W_MvZlANOIPwQ?feat=directlink"&gt;randki.&lt;/a&gt; Na Borkach jest&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/DJWWBIN3uBgjeRsrMyKDtg?feat=directlink"&gt; zalew, &lt;/a&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/wdyzoBoqE-YdE2FHxDM6FA?feat=directlink"&gt;piękna okolica. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co dodać?? 3 dni, każdy z nich wspaniały. Wycieczka uwieńczona weselem, wytańczył się człowiek, z Kamilą i Patrykiem zagaił, co byli też. Bez patosu i wielkich słów, cudowny był to pobyt, a komputer, aparat i rower, czy też brak ich aktualny, nie jest w życiu najważniejszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/R4o8JJD24oV22tpWFHgNGQ?feat=directlink"&gt;Wielkie daty Radomia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/P6AgWVLwSsvmMN1Do5_NZQ?feat=directlink"&gt;W Radomiu moc turystów&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8HO7C9NvQeCyiFxBaUqslA?feat=directlink"&gt;Nieopodal fontann&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/FW7uzAd1AkSQA3Dw1sGUog?feat=directlink"&gt;Handel świąteczny kwitnie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8gRLibEm3V2Zd9aGdtCY7A?feat=directlink"&gt;Apteka na Żeromskiego (niezwykle fascynujące&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/SRPdZiSI0-8sXQBjG3NJlw?feat=directlink"&gt;Najniebezpieczniejsza ulica w Radomiu, nazwa nieznana, niepamiętana raczej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/S-_eBkNcSJY6DYWuGsNFQw?feat=directlink"&gt;Rynek z choinką bożonarodzeniową&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rqScts_YSm13Q0ch10K41g?feat=directlink"&gt;Ulica kantorów&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/AEn5WaOCYdZyY12C84UpRQ?feat=directlink"&gt;A kąpać nie wolno&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/AnOy-1UPSleNSBN-DO1_9w?feat=directlink"&gt;Mosteczek na Borkach&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/-AjuZdZoBzPVVqom3pgCow?feat=directlink"&gt;A czemu ten pan tam wchodzi?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/uA8XAfwkExnLQJCDozw1pA?feat=directlink"&gt;Albo ta pani?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/YfDNMcOscCaOqRbo9v8vJA?feat=directlink"&gt;Wielka natura&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ZhbdrndPTBoK-i-ZYfXh7A?feat=directlink"&gt;Na Borkach - ja&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/XNuR3UBJA_G0aAUPzx5ivA?feat=directlink"&gt;Wielkie powitanie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rZ_2U-QqO2XPsaDAlUZK0Q?feat=directlink"&gt;Wielcy koledzy, Ewa i Karol&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/HcHqPkw6aSY-1j1ooMT0Sw?feat=directlink"&gt;Do zdjęcia rodzinnego&lt;/a&gt;... i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/TiFsiGl5Ax8ics6XScJ1dQ?feat=directlink"&gt;cyk&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/m9bWWO2p4ZnrobdnIHflPw?feat=directlink"&gt;IRA, bo każdy ma powiązania z IRĄ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/KgK1fEqK2w2Y_OviD9WkHg?feat=directlink"&gt;Wandalstwa trochę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/SSCJvMUBjyxGXZKnse0BVA?feat=directlink"&gt;Z Eweczką na Piotrówce&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/X1sN87Oe_9TrvX_PKylJww?feat=directlink"&gt;Wielkie koledzy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Wxd7anj-R3us5j9rjNB4Zw?feat=directlink"&gt;Karol z mamą&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Ru1VJOEB_pCtB9o6wC-zaA?feat=directlink"&gt;kici kici&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/fY48nn3R1VgMA08zQlB1QQ?feat=directlink"&gt;Mokro i bagniście czasem&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-7855028293324904240?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/7855028293324904240/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/04/radom-2-5-kwietnia-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7855028293324904240'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/7855028293324904240'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/04/radom-2-5-kwietnia-2010.html' title='Radom, 2-5 kwietnia 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S7tJsgJeOxI/AAAAAAAALqg/izqiyfxy4Sk/s72-c/DSC04383.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-676081074694024329</id><published>2010-03-08T12:32:00.000-08:00</published><updated>2010-03-08T12:45:33.792-08:00</updated><title type='text'>Girona, 28 lutego 2010</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5VhfWD28uI/AAAAAAAAIwg/qcolSlpL0C4/s1600-h/girona.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 267px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5VhfWD28uI/AAAAAAAAIwg/qcolSlpL0C4/s400/girona.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5446366515500085986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niewiele przystanków do końca Oliwki zostało. Ostatni tak naprawdę. Oto jest Ci on - Girona. I to nie o lotnisku będzie, choć mogłoby, jakoże znamy je lepiej, niż miasto.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żal trochę, żal, to prawda, było jechać do Girony, gdy Barcelona tak blisko. Ale co zrobić? Tak blisko a jednak tak daleko, nie wiadomo, czemu nazwali lotnisko "Barcelona-Girona", równie dobrze mogli je nazwać "Pekin-Girona", Barcelona wcale daleko, hen hen w dal, ku morzu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może i dobrze, bo Girona niezła panna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A drodze doń spotkaliśmy (&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677170436112066"&gt;my, tym razem bez Barego, chlip chlip)&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677186190502210"&gt;Tomka&lt;/a&gt;, który zagadnął nas, polubił chyba, bo trzymał się aż do kresu podróży. Powędrowali na miasto, kawę wypili, miły chłopak. Poczęstował nas każdym jedzeniem. Wspominam go dobrze po dziś dzień, a należy mu się. Znosił dzielne nasze wahania nastrojów. A wahania to były najgorsze od zarania, wiadomo, jak bywa przy końcu podróży. A z Gliwic jest Tomasz, więc potem pozwoliłam sobie zaproponować mu podrzucenie go, samochodem moim własnym, czyli taty, czyli wuja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dobrze wypadł na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677240424363042"&gt;jednym zdjęciu&lt;/a&gt;. JEDNYM!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Girona za to, jest wielkości Jastrzębia Zdroju, pod względem liczby mieszkańców. Kocham Jastrzębie, nie wrzucam jemu, ale myślę, że na tym kończy się lista podobieństw między Gironą a Jastrzębiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677139698835794"&gt;Rzeka &lt;/a&gt;piękna płynie przez Gironę, a brzegiem jej ciągną się charakterystyczne dość budynki, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677208599883858"&gt;kamienice &lt;/a&gt;takie. Kolorowe. Jak słońce przyświeci, to piknie, aż żal nie mieszkać tam. I &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677183780400258"&gt;Katedra&lt;/a&gt; i&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677165280222210"&gt; starówka. &lt;/a&gt;Wikipedia pisze, że najlepiej zachowana średniowieczna starówka. Czy tam jedna zy. O katedrze też się mówiło, że największa gotycka na świecie, ale wpisuję w gogle i wpisuję i nie, w Sewilli największa jest, masz ci los i życie masz, nie pogodosz. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677194281633634"&gt;Mosty&lt;/a&gt; nad rzeką też, nie wielke aż tak są, ale co jeden, to &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677223337371426"&gt;ciekawszy. &lt;/a&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677168939385442"&gt;Patia&lt;/a&gt; obecne, acz już nie renesansowe, żegnaj Jaenie... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest też dzielnica Żydowska. Ciekawie, ciekawie..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I to tam właśnie, wzion człowiek ostatni oddech hiszpańskiego powietrza w tej podróży, w tej przygodzie. W samolocie, iście swojska atmosfera, Polak na Polaku. Adios!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjaciele! Ewunio, Łukaszeczku, Barteńku: bez wielkich słów, bez patosu (a pasowałby bardziej, niż cokolwiek). Piękna to była podróż, pielgrzymka do ziemi oliwy. Bez Was, z kimkolwiek innym, nie byłoby tego, co było z Wami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677119321388354"&gt;Chłopaki.. tylko takie nam zostały&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677135494850546"&gt;Girona zaskakuje. Co to w ogóle jest??&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677150153820754"&gt;Turistic and modern&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677163281839522"&gt;Ochjoj, od razu widać, że nie Andaluzja&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677216270402882"&gt;Z nowym przyjacielem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677238784192210"&gt;Pomnik kobiet myślących&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Girona#5444677254166872066"&gt;Tylko w Gironie możliwe było takie zdjęcie&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-676081074694024329?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/676081074694024329/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/girona-28-lutego-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/676081074694024329'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/676081074694024329'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/girona-28-lutego-2010.html' title='Girona, 28 lutego 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5VhfWD28uI/AAAAAAAAIwg/qcolSlpL0C4/s72-c/girona.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-8198162235406390171</id><published>2010-03-07T04:40:00.000-08:00</published><updated>2010-03-07T04:48:21.284-08:00</updated><title type='text'>Úbeda, 23 lutego 2010</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5OgkaCZptI/AAAAAAAAIpQ/nv5lhnzs7aI/s1600-h/ubeda.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5OgkaCZptI/AAAAAAAAIpQ/nv5lhnzs7aI/s400/ubeda.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445872921746187986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O Ubedzie krótko. Częścią Olwiki była. Wepchnięta do misternego planu oliwki. Opłacony przewodnik, Ubeda zaliczona.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właśnie. Chwała przewodnikom, przeto nie wiadomo czym człowiek zostanie w przyszłośći, dużo wiedzą też, nie powiem, że nie, ale niech to coś, to nie to samo, jak prowadzą cię i mówią. Piękne miasto jest, urodziwe, ale nie poczułam go w ogóle. Czasu nie było na figle &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541855029422354"&gt;(raz)&lt;/a&gt;. Padało też, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541851424859938"&gt;deszcz przeszkadza&lt;/a&gt;, a był mocny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ubeda jest podobna do Baezy, więszka tylko ciut i ważniejsza. Wpisana do UNESCO. Święte miasto. Kościoły, kaplice, rzeźby, dzwony i what not. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541892366239906"&gt;Ulice&lt;/a&gt; też są piękne, a deszcz to dodał im tajemniczego uroku (szkoda jeno, że był mokry). &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541896341645138"&gt;Kamień,&lt;/a&gt; kamień, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541799866350546"&gt;wszystko z kamienia.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Styl renesansowy panował, i dobrze, bo &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541919122374562"&gt;schronił się&lt;/a&gt; człowiek przed deszczem w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541791221758098"&gt;patiu&lt;/a&gt;. Za kawę zapłacić un euro.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541904955067266"&gt;Sacra Capilla de Salvador&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541810714052034"&gt;Juaniiiita&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541838318327314"&gt;Kamraci&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541841253026322"&gt;Iglesia de San Pablo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541876690062578"&gt;Przyjaciele z Polski zapoznani tamże, Kasia, Tomasz,&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Ubeda#5444541960350176706"&gt;Mokro...&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-8198162235406390171?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/8198162235406390171/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/ubeda-23-lutego-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/8198162235406390171'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/8198162235406390171'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/ubeda-23-lutego-2010.html' title='Úbeda, 23 lutego 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5OgkaCZptI/AAAAAAAAIpQ/nv5lhnzs7aI/s72-c/ubeda.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-859743811368561290</id><published>2010-03-07T02:09:00.000-08:00</published><updated>2010-03-07T02:57:19.636-08:00</updated><title type='text'>Madryt, 22 lutego i 27 lutego</title><content type='html'>&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5OGiN2lqWI/AAAAAAAAIpI/3C9bP7aD7_o/s1600-h/madryt.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5OGiN2lqWI/AAAAAAAAIpI/3C9bP7aD7_o/s400/madryt.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445844296813357410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Każdy wie, że są dwa Madryty. Równym sposobem, są też dwa USA. Wiem, że to może być szok, człowiek jednak jest w stanie oswoić się z tą myślą. Niestety też, potem zaczyna się wszystko mieszać, bo dwa Madryty są dość podobne do się. Nie zamierzam komplikować sprawy i ustalmy na potrzeby posta, że jest jeden Madryt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Simplemente, w Madrycie byliśmy razy dwa. W drodze do Baezy i w drodze z Baezy. A podróżnikami znów: &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439510555299666"&gt;Jam, Ewam, Łukaszym i &lt;/a&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439222789726306"&gt;Barym. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maaaaa-aaaa-a- DRYYYYT!! (śpiew operowy)! Madryt stolica! Madryt królestwo Hiszpanii! Madryt kwintesencja &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146969792880642"&gt;hiszpańskości!&lt;/a&gt; Na górze pranie, na dole mycie, Madryt, życie jak w Madrycie!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdzież tam! Chcecie Madrytu? Chcecie zdjęcia z lampą błyskową? A proszę bardzo, tylko potem nie do mnie. Otóż, Madryt. Racja też, że na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439289286329522"&gt;złą pogodę &lt;/a&gt;trafiliśmy. Nie chcę mówić, że nie urzekł mnie, czy że mi się nie podobał, ale.. nie ma tam tej hispadnidad, której szukam (wszędzie, w Jastrzębiu też). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To zaraz o nim, a najwiepierwej o tym, jak to nie jednego kamrata spotkaliśmy na swej drodze. Bareczek wytrzasnął kolegę z Madrytu na potrzebę atrakcji. I to nie raz, bo dwa. Za pierwszym, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146894967706226"&gt;Alan&lt;/a&gt; (który nawet gdyby nie nazywał się Alan, byłby Alanem z ksywy, a zabawiał nas chłopczyk równo. Takich ludzi można spotkać tylko na couchsurfingu. Pozował pięknie do każdego zdjęcia, uwielbiłam go za to.), za drugim.. hm, jak on miał na imię? A! Diego, no włąśnie, ale chłopaki same się poszły bawić, nie wiadomo wiele o Diegu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My tu Diegu Diegu, a hitu prawdziwego nie przywołałam. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439364084428834"&gt;Ilona!!! &lt;/a&gt;Ave Ilona! Nie można się dziwić na powstanie kultu Ilony. Zawdzięczamy jej życie, bo gdyby nie ona, nie żylibyśmy już, na pewno. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439443843744706"&gt;Ugościła nas&lt;/a&gt; pięknie w czeluściach Madrytu, wstała o 4.30 rano, nie każdy się na to odważa. Wesoła dziewczyna z niej, polecam. Z pochodzenia, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439490957131522"&gt;przyjaciółka Ewy.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak zwiedzili: &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146739424396274"&gt;Park Retiro,&lt;/a&gt; &lt;A href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439526615613810"&gt;Plazów&lt;/a&gt; moc (&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439556021283058"&gt;Mayor&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439247624232738"&gt;Sol...&lt;/a&gt;), &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439412346111282"&gt;Palacio Real &lt;/a&gt;(o którego przyszło mi walczyć w klatce, na dziedziniec jednak&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439437946427538"&gt; nie zaszli&lt;/a&gt;, 7 euro, rozbój w biały dzień, od razu wiadomo z czego żyje król, a to ci skurczybyczek). Catedral de la Almudena, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439507927014866"&gt;świątynia Debod&lt;/a&gt;, Gran Via.. możnaby wyliczać. Chyba standardowo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak już nie wspomniałam, Madryt nie jest tak hiszpański, jak mógłby być. Trochę jest, ale po prostu, jest kolejną &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439277293610530"&gt;stolicą &lt;/a&gt;Europy.. &lt;ból serca&gt;.. nie da się tego ukryć. Ale też ganić za to nie chcę, na Madryt cieszę się wciąż i pamiętam po dziś dzień. Dobrze się zorganizowali chyba, każdy zachwycał się stacją REFNE, albo też metrem do samego Terminalu na lotnisku. Madryt, porządne miasto, turyści zadowoleni. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439548051098002"&gt;Klimat czasem ma.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wstąpili: na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146861680845330"&gt;churros&lt;/a&gt; nieopodal &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146843476018066"&gt;Prado&lt;/a&gt;, każdy musi zjeść w Hiszpanii churros i każdy musi &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146778466279122"&gt;objąć palmę,&lt;/a&gt; no co ty, Łucio, nie wiesz? Na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439328955401170"&gt;tapas&lt;/a&gt;, raz, Ilona znała &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439321545843970"&gt;klawe miejsce&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439335259446050"&gt;najeść można się&lt;/a&gt;, wielkie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439312186158786"&gt;świniaki&lt;/a&gt; podają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz przede wszystkim, najbardziej nam znane z Madrytu &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146553811022642"&gt;lotnisko. &lt;/a&gt;Największą atrakcją jego to to, że na terminalu 2 nie ma punto de encuentro i trzeba dobrych kilkunastu minut, żeby przemieścić się z terminalu na inny. Nie najtrudniej też przeskoczyć przez bramki w metrze, ale tylko wtedy, gdy bilet nie działa i gdy z drugiej strony &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439251949797170"&gt;asekuruje Bary. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle o Madrycie, wspaniały był to czas. To może tak, Podziękowania wielkie w tym miejscu może dla Ilony, którą kocham po dziś dzień, a przy okazji Madrytu też, wspomnieć może raz można, pozdrowienia trochę dla pani Joanny Stachoń, która od pierwszego dnia naszej znajomości, gdy tylko nauczyła mnie słow "hola" i "yo soy" wiedziała, żem Madrileña.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439214002351122"&gt;Perkeeee?? PERKEE NOS DEJASTEEE??&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439234918414866"&gt;Madryt od kuchni&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439232540210658"&gt;Ale słodziaki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439242730924498"&gt;Jak działą granie na kieliszkach?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439260476621538"&gt;FLAMENCO! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439348232206754"&gt;Pierwsza ZARA&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439352243659906"&gt;Ulice Madrytu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439423610493650"&gt;Palacio Real i lampa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439435835589554"&gt;Jak działa płaskorzeźba?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439442778426130"&gt;Juan Pablo II, znajoma twarz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439452270862002"&gt;Bareczek i Ilona odnaleźli wspólny język&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439459845872130"&gt;Ogrody przed Palaciem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439463783042354"&gt;Fontanien moc, aż nie wiadomo co robić z nimi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439478388169042"&gt;Chyba tylko fotografować&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439502488636418"&gt;Wielkie kolegi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439522131359682"&gt;Romantyczna esceneria&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439535004215330"&gt;Nocne randki schadzki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytDrugiBoKazdyWieZeSaDwaMadryty#5444439561605041986"&gt;Sol Sol Sol... (ballada o solu) &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146645895315394"&gt;Dziwy parku Retiro&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146796880857298"&gt;Piękność parku tegoż&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146824115948194"&gt;Drzeweńka. Jak one działają?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146918668737410"&gt;Stolicowo&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146916977266082"&gt;2&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146960989972818"&gt;3&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146930853544114"&gt;Wystawa dziwów&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146956097458130"&gt;Prohibido el paso - moje ulubione&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146995025227666"&gt;Sergio Wandal Bastard P.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444147015414342626"&gt;Notatki zawsze i wszędzie. Gdzie ich nie bylo?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444147021065537650"&gt;Optujecie we flaszeczkę?&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-859743811368561290?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/859743811368561290/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/madryt-22-lutego-i-27-lutego.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/859743811368561290'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/859743811368561290'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/madryt-22-lutego-i-27-lutego.html' title='Madryt, 22 lutego i 27 lutego'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5OGiN2lqWI/AAAAAAAAIpI/3C9bP7aD7_o/s72-c/madryt.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-341349131621821996</id><published>2010-03-05T04:01:00.000-08:00</published><updated>2010-03-05T05:07:30.369-08:00</updated><title type='text'>Baeza, 23-27 lutego 2010</title><content type='html'>&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5EB9Nlu6VI/AAAAAAAAIeY/tEjP_TWkHDY/s1600-h/oliwa.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5EB9Nlu6VI/AAAAAAAAIeY/tEjP_TWkHDY/s400/oliwa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5445135575599212882" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niepojętym, ile człowiek musi się namęczyć, co by posta jednego wypocić. Dajta spokój, żyć tu się nie da. Głupio trochę użalać się nad sobą, nie wspomnę zatem, jak komputer nie działa mi od stu wieków, na klawiaturze nie mam "i", albo jak nie mogę (do wczoraj nie mogłam) przestawić klawiatury z niemieckiej na polską. I cały tydzień człowiek czekał na napisanie posta, nie ma gorszego nieszczęścia na świecie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Baeza.. a! Bo tak się to miasto nazywa, w żargonie lingwistów znana jest pod krypotnimem "Oliwka". Znajduje się w Andaluzji, mała mieścina, 15 tys mieszkańców, czyli tyle, co Skoczów (miasto, gdzie jest tylko basen, a poza basenem nie ma nic). Razem z Ubedą, wpisane są w listę UNESCO (Baeza, nie Skoczów). A jeszcze zanim wytłumaczę Oliwkę, Baeza mieści się w prowincji Jaen, zwanej "Rajem na hiszpańskiej ziemi" (Paraiso interior de España). Region &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536782143706002"&gt;słynie właśnie z Oliwy&lt;/a&gt;, a produkują jej tam więcej niż w całych Włoszech. Na własne oczy widziałam, widziałam &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537167549897890"&gt;plantacje oliwek wszędzie|&lt;/a&gt;, wszystko tam jest plantacją, a oliwkę czuć na każdym kroku.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zatem my (MY, każdy wie, kim są "My"), jako wielcy znawcy i degustatorzy oliwy z oliwek, tudzież oliwek, udaliśmy się na VIII MIĘDZYNARODOWĄ KONFERENCJĘ KUCHNI OLIWY Z OLIWEK VIRGEN EXTRA. owszem, zapytano nas, skąd taki wspaniały pomysł, aby zaprosić na taką imprezę 7 lingwistów, na co nasz mistrz dyplomacji - &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537240936348610"&gt;Juana,&lt;/a&gt; rzekła z klasą, jak "od kuuuumpla mamy wejściówki". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;My: to &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536629392224114"&gt;Ewa, &lt;/a&gt;której (bez wielkich słów) serca bym odkroiła sobie własnym paznokciem, co by jej nieba uchylić, czy jak się tam mówi. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152533965089714"&gt;Łucio&lt;/a&gt;, który dobrym był przeżyciem, Łucia nigdy nie za wiele, oraz &lt;a hre="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536715407799938"&gt;Bary, &lt;/a&gt;zwany też każdym innym imieniem na B. oprócz Bartka, z którym zaprzyjaźnił się człowiek i przyjaciółmi jesteśmy po dziś dzień no i.. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152540680537890"&gt;ja. &lt;/a&gt;I tak my, przetrwaliśmy Oliwkę, a warunki były każde. Po jahę, tarzanie się w błocie i oliwkach ze śmiechu, poprzez ospałość, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537182605158370"&gt;zmęczenie &lt;/a&gt;i zamulenie po najgorsze słowa i próby &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537717241466370"&gt;przyjaźni. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jechaliśmy trochę w ciemno. I ciężko się docierało do miejsca. Jedna &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MadrytPierwszy#5444146553811022642"&gt;przesiadka, &lt;/a&gt;druga, jeden przystanek drugi trzeci czwarty, każdy wie, że &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/JastrzebieZdroj_1#5444138878498765746"&gt;Jastrzębie Zdrój &lt;/a&gt;jest normalnym postojem w drodze do Madrytu. I martwiliśmy się też trochę, że nie mamy śpiworów. Ale.. opłacało się!! JAK BOGA KOCHAM, opłacało się, doprawdy nie wiem nigdy, skąd ja mam takie szczęście, ale wartałobyło uczyć się hiszpańskiego przez ostatnie 5 lat tylko po to, żeby &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536420985231826"&gt;spać w tym hotelu.&lt;/a&gt; Wpadli do niego, a tam &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537205607799138"&gt;patio.&lt;/a&gt; Renesansowe, bo takie ma tam każdy w swoim mieszkaniu. Pokój taki taki, marmury i kamień, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536432573249090"&gt;umywalka dla zakochanych&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536433108249874"&gt;szampan w lodówce &lt;/a&gt;(płatny, o czym przekonały się nasze portfele). &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537477194473298"&gt;Każdy kelner &lt;/a&gt;w tym hotelu i turndown przypominały mi New Park Manor (mmm... ). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale nie po to przyjechali, żeby w hotelu siedzieć, sora. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536648432673010"&gt;Codziennie konferencja.&lt;/a&gt; O oliwie. Z oliwek. Wykład o drzewach oliwkowych i oliwce. Stopień kwasowości, dojrzałość, okres zbierania i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536947983016274"&gt;pokazy gastronomiczne.&lt;/a&gt; Z &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536921341265986"&gt;dziesięciu Makłowiczów&lt;/a&gt;. Czasem niezgorsi byli, na przykład &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537265975629266"&gt;Sergio Bastard,&lt;/a&gt; zwany Prymakiem dla zmyły. Ależ on zagotował. Tylko chłopy gotowały (machismo?) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem atrakcja atrakcyj.... JEDZENIE!! Drugi raz nie popełniliśmy tego samego błędu i z umiarem zjedliśmy &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537745149885410"&gt;śniadanie hotelowe&lt;/a&gt;, bo już o 10.30 czekała na nas &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537785806437042"&gt;pausa y cafe&lt;/a&gt;, a tam: oliwa, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537931691279986"&gt;pomidory,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537772830168834"&gt;grzanki&lt;/a&gt;. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536732872211730"&gt;Impreza stojąca&lt;/a&gt;, przemieszczać powinno się było i rozmawiać. Czasem włączyła się śmiałośc i przybywało odwagi żeby zapytać Kala, how are you, bo ludzi ciekawych moc. Ale o nich zara. Espektakulane było jeszcze Almuerzo, czyli obiad, gdzie było &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537959441428674"&gt;milion dań&lt;/a&gt;, ciężko było wyjaśnić ich pochodzenie, nawet Hiszpanom. Owoce morza w każdym daniu, nawet w deserze się zdarzyło, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537994326776610"&gt;paella &lt;/a&gt;raz.. takie takie. I &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537539136742626"&gt;wino.&lt;/a&gt; Wino, aż upadłby wnet organizator sam, Martin. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A osób była wielość, narodowość każda, stereotyp zaostrzył się u każdego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537657459841778"&gt;Japonka &lt;/a&gt;nigdy Cię nie zdradzi, bierz Japonkę, pókiś młody. Gotują też pięknie, pałeczkami robią każdą rzecz i uczynili obiekt niemożliwy: prostokątną tortillę. Atrakcją największą ich pokazu: Japoneczka, sprawdzająca temperaturę najwrzącej oliwy palcem. Zaprzyjaźniłam się z Japońcami, zaliczyłam też &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537612917016578"&gt;zawiadiacką przygodę z Nikonem&lt;/a&gt;, który sprzętem był na schwał. W nagrodę za rozmawianie z nimi otrzymaliśmy dwie zupki chińskie (japońskie może chyba) i ręcznie robione wykałaczki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Amerykanie, zwani Kal i Kala (Kalowie), od Kalifornii. Cecha ich, dziwna bardzo i niespotykana to amerykańskość. Oni byli tacy amerykańscy, że każdemu pozostało coś z Ameryki od tamtej pory. To była ciężka próba, o mały włos nie wymsknęła nam się teoria o dwóch USA. Bo każdy wie, że są dwa USA. George Washington z piewrszego USA wygląda inaczej niż George Washington z drugiego USA. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537311527631282"&gt;Anglicy, &lt;/a&gt;loża szyderców. Dla nas urodzili się na wygranej pozycji, bo można ich było uwielbiać za akcent. Słysząc ich, miał człowiek wrażenie, że są inteligentni, w końcu na ILSie tylko inteligentni ludzie mówią z takim akcentem (Koń, Łucio itede). Po kilku minutach wiadomym zostało jednak, że są &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537375269300658"&gt; nie najbystrzejsi. &lt;/a&gt;Nie wspomnę może o tym, jak na swojej &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537626343470242"&gt;prezentacji &lt;/a&gt;zrobili fish and chips, dajta spokój. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I inni Niemcy, Czesi, Włosi, PowerRangers. Rafa (zwany Farą), nasz idol, tłumacz symultaniczny, sprawował się pięknie w swoim fachu, został też naszym kolegą, mowił nam cześć. Zawarliśmy znajomość dyplomatyczną, wymienili się z Juaną wizytówkami (wizytówką jego). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po godzinach... różnie. Codziennie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537857641135074"&gt;tapas&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537194160965010"&gt;tapas y cañas,&lt;/a&gt; żyć nie umierać. Zawsze ci dadzą jedzenie do piwa, gratis. Wszędzie powinno być tapas zawsze, w każdym miejscu na ziemi. Ale wtedy Hiszpania nie byłaby Hiszpanią nigdy więcej. I rozmowy przy tapas, z Juaną i Joanną. Español con Joanna. Rozmowy nietrywialne, dyskryminacja kobiet, religia i macierzyństwo. Spacery po mieście i wycieczki z przewodnikiem, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152461482998786"&gt;spacery nocne.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No właha, miasto. "¡Campo de Baeza, soñaré contigo cando no te vea!". Cieżko powedzieć, ale można, tak pięknie, jak nigdzie. Małe miasteczka hiszpańskie mają &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152662619380450"&gt;niepowarzalny urok&lt;/a&gt;. Hiszpanie potrafią zadbać o nie. A raczej potrafili w średniowieczu, renesansie itede. Na historii sztuki nie znam się (jeszcze, bo zamierzam być kiedyś znawcą z każdej dziedziny), ale renesans był tam, to właśnie patia, barok i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152563479632322"&gt;katedra&lt;/a&gt;. Jeden budynek wpadł w pamięć każdemu, było kiedyś seminarium, ale przestało z powodu &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152650823613586"&gt;wyuzdanych rzeźb&lt;/a&gt;. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152585258402658"&gt;Place są piękne&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152589216553378"&gt;uliczki kamienne&lt;/a&gt;.&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152548625540162"&gt; Uniwersytet&lt;/a&gt;. Na ławce siedzi &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152493261216610"&gt;Antonio Machado&lt;/a&gt;, poeta z Baezy. A co najlepsze, wszystko jest tanie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz jeszcze zabyliśmy w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534119747694306"&gt;Zamku &lt;/a&gt;nieopodal, gdzie uraczyli nas Kolacją średniowieczną, a wkoło biegały &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534136077669042"&gt;błazny,&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534148508171538"&gt;ogniojadacze &lt;/a&gt;i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534158231165394"&gt;dziewoje&lt;/a&gt;, a na podwórzu pojedynek &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534132853024018"&gt;rycerzy.&lt;/a&gt; na stole zaś tradycyjna &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534173270125938"&gt;kolacja hiszpańska&lt;/a&gt;, czyli orzeszki, chipsy, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537802439979026"&gt;krewetki&lt;/a&gt;, pomidory, kalmary, kaszanka i inne drobne zakąski plus (oczywistem) oliwa z oliwek i piwo co po dla niektórych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pamiętam też &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MuzeumOliwkiISesjaRozbieranaWGajuOliwnym#5444543230190312818"&gt;Muzeum Oliwki,&lt;/a&gt; jakoby to było wczoraj, a było to tydzień temu. Fabryką oliwki było nigdyś muzeum, a ogóle to wygląda jak &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MuzeumOliwkiISesjaRozbieranaWGajuOliwnym#5444543204974282338"&gt;kościół&lt;/a&gt;. To tam, pozwoliliśmy sobie na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MuzeumOliwkiISesjaRozbieranaWGajuOliwnym#5444543352404597602"&gt;sesję rozbieraną &lt;/a&gt;w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MuzeumOliwkiISesjaRozbieranaWGajuOliwnym#5444543248712004114"&gt;gaju oliwnym. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Było tak pięknie.. TAK PIĘKNIE. Taki wyjazd nie zdarzył się jeszcze w moim życiu, a krótkie ono. Nawet pogoda, bo &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152422956553682"&gt;deszczowa&lt;/a&gt;, niczego nie zepsuła. Jak to mawia Łucio: "Zawsze chciałem mieć takich &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537148034320546"&gt;przyjaciół.."&lt;/a&gt;, po czym tarza się na podłodze ze śmiechu i kpiny z nas. Zawsze był konsekwentny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po tych wszystkich wydarzeniach nikt nie spodziewał się, że Oliwka dobiegnie końca. A ostatni dzień nadszedł. Zaleca się uważanie na nas, wszak objawy uzależnienia od oliwy z oliwek mogą być ciężkie. Na pewno dali do oliwy narkotyk, żeby rozprzestrzenić uzależnienie na cały świat, a gdy raz już się padnie ofiarą, dalej uzależnienie może rozchodzić się drogą kropelkową. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oliwkowa zagłada świata rozpocząta...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152427210206594"&gt;Zachęcająca pogoda w 1 dzień&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152480054195810"&gt;Baeza nocą&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152487353129458"&gt;Flag nigdy nie za wiele&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152557172796738"&gt;Mondarina&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152553026596674"&gt;Rozglądający się turyści&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152593424279922"&gt;Łucio i Ewa, naprawdę mają mało zdjęć razem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152600824245986"&gt;Łucio i Ewa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152624251342450"&gt;Napisane krwią byka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152630365842514"&gt;Tubylcy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Baeza#5444152676351948610"&gt;En la calle baezana&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534174252332210"&gt;Nasz kumpel&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534182191646242"&gt;Łucio z damami&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534197577465266"&gt;Juana, Rafa, Joanna, Martin, czyli plejada gwiazd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/KolacjaWZamku#5444534206381742690"&gt;Zamek z nami, my z zamkiem beze mnie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MuzeumOliwkiISesjaRozbieranaWGajuOliwnym#5444543259452252658"&gt;Tak wygląda Oliwka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MuzeumOliwkiISesjaRozbieranaWGajuOliwnym#5444543338034129122"&gt;Randki schadzki w gaju oliwnym&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/MuzeumOliwkiISesjaRozbieranaWGajuOliwnym#5444543362851694962"&gt;Sesji rozbieranej w gaju ciąg dalszy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537794881079970"&gt;Opowiedzieć Wam, jak nie lubię oliwek?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537827683788818"&gt;Takie tam dziwactwa w zupie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Platos#5444537980155150706"&gt;Bareczek się zajada&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536498242898018"&gt;Winda zadowoliła nasze standarty&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536664197627634"&gt;Pierwszy znawca oliwy&lt;/a&gt;.. i&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536904406533618"&gt; degustator&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536698319514898"&gt;Prezenty też były&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444536820643501282"&gt;Degustacja&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537052398001378"&gt;Wszystko na bazie oliwy z oliwek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537308457844770"&gt;Piękna Kasia, przyjaciółeczka koleżaneczka z Polski&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537359671877634"&gt;Akwedukt, los manueles buenod te diran mucho de aqueductos&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537390730380418"&gt;Baeza z rana jak śmietana&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537457008258306"&gt;Pilni uczniowie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537476037613362"&gt;Trzba mieć stajla, ale można go łatwo zgubić&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537673550824210"&gt;sesja potraw&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/AceiteDeOlivaVirgenExtra#5444537707382702834"&gt;Wieczorek zapoznawczy (po raz setny)&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-341349131621821996?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/341349131621821996/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/baeza-23-27-lutego-2010.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/341349131621821996'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/341349131621821996'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/03/baeza-23-27-lutego-2010.html' title='Baeza, 23-27 lutego 2010'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S5EB9Nlu6VI/AAAAAAAAIeY/tEjP_TWkHDY/s72-c/oliwa.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-5641400462452317125</id><published>2010-02-07T01:14:00.000-08:00</published><updated>2010-02-07T03:02:13.801-08:00</updated><title type='text'>Kraków, 3-6 lutego 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S26WnVmr7OI/AAAAAAAAGnc/cXim6M39IfY/s1600-h/DSC02457.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S26WnVmr7OI/AAAAAAAAGnc/cXim6M39IfY/s400/DSC02457.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5435447402841238754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Krakowem zachwyciłam się. Może mniej niż mamusia X lat temu, kiedy zaczęła studiować (Nie wspomnę, jak całe życie zawaliło mi się dziś, gdy dowiedziałam się, że to nie był UJ) UJ, nie UJ żyć dalej trzeba, zabijać nikogo nie wolno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Także tego, Kraków.. może notka historyczna na samej wprzódy. Dotycząca mnie, no bo co? Otóż, Teofil i Jadwiga, nazwiskiem Przybyło, przodkowie moi przedni, zamieszkiwali w domku uroczym nieopodal Skawiny pod Krakowem, we wsi zwanej Bukowem/Bukowiem. Domek był niebieski, sama pamiętam, a dzieciorga mieli jedenaściorga. Druga w kolejności &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/61MVcMkMYSkMk_af188lBA?feat=directlink"&gt;Wanda I&lt;/a&gt;, na Śląsk ruszyła później, dając początek dynastii Kucharczykowingów, później bratającymi się z Muchami i nie zważając na mezalianse i kilometry, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ztGqOomywPNvXBXm0Ux6uA?feat=directlink"&gt;Jarosław herbu Mucha&lt;/a&gt;, książę Wielkopolski, zaślubił córkę Wandy, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/A4k6rp8jgPbm5xV8w27JXg?feat=directlink"&gt;Iwonę&lt;/a&gt;,  przynosząc na świat Macieja (który nie zasłynął w świecie polityki) i Martynę (którą zna i kocha każdy). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kraków więc mym początkiem i gdyby nie Kraków to nic by nie było. Szczęśliwie, ród Przybyłów rozpierzchł się znacznie po wielości zakątków i odwiedzić można niejednego krewnego. A Wanda babcia, poza&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/eX4cxKF4argcOCaKxaRotA?feat=directlink"&gt; imprezowaniem&lt;/a&gt;, odwiedza każdego z nich i zabrać można się, można też nie. To dajem z nią ostatnio tam, w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Q98vllmvT9eg-xwoIQhs0w?feat=directlink"&gt;strony rodzinne,&lt;/a&gt; mając w tym nie lada interes.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo ja nie widziałam Krakowa nigdy wielce wcześniej, mimo że byłam tam nie raz, nie wspomnę też z kim czasem. A teraz to między jedną imprezą a drugą, przerywając lecącą plotę w połowie, wyrwałam się do Krakowa, a podróż to była niebłaha, nie każdy wszak trafi ze Skawiny do Krakowa, ot wyzwanie! I jak jednego dnia wyrwałam się sama, to drugiego, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/7LWF3VHdxLd8gNSVpOylwg?feat=directlink"&gt;Tomek&lt;/a&gt;, kuzyn mój, a Tomków w rodzinie wiele, wzion sobie wolne w rodzinnej firmie, konsultując się z szefem bossem, bratem, co urzędował w pokoju obok, a chory był na grypę. Tomek &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/EwEPh9jjvSsIInVSbnXPmA?feat=directlink"&gt;przewodniczył pięknie&lt;/a&gt;, ciekawostki krakowskie sprzedawał tanio i obficie, nie jedną ja Wam zaraz, drożej już, Times is hard.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A Kraków to chciałam zapamiętać w każdym szczególe jak najbardziej, jedyną nadzieją, że nie pomylę katedry z muzeum narodowym. Nic nigdy nie wiadomo. No bo nic. I nigdy. A i tak najważniejszy był &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/1LN6EXdySWwAqubTXw5adA?feat=directlink"&gt;obwarzanek&lt;/a&gt;, który przeanalizowałam ziarnko po ziarnku. Bo &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/zSU6lb3KxxqYYXOse9UdAw?feat=directlink"&gt;wybór smakołyka&lt;/a&gt; w Krakowie nie jest trudny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Byłam ja na&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/lyc03LkHPVniXCL19oUfbA?feat=directlink"&gt; starówce.&lt;/a&gt; Po kilku &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/gLeNPxOQLdLzp4zzvu2-ng?feat=directlink"&gt;ulicach zarekomendowanych &lt;/a&gt;spacerowałam. Plac Wszystkich Świętych, gdzie kościół się spalił, nie było nic tam potem, aż zbudowali urodziwy &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/X-yBD-oMr2x7qX9ZDCXylQ?feat=directlink"&gt;budynek z ruchomymi czerwonymi cegłami&lt;/a&gt;. W budynku, a raczej na nim 3 &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/QszFmaeMfs-W7o1B4Tl_Eg?feat=directlink"&gt;witraże Wyspiańskiego&lt;/a&gt;, niezaakceptowane przez szczyty artystyczne, bo ubliżają godności wielkich. Tam też, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/dkUNOqZmGIX1DmGY-UrRzg?feat=directlink"&gt;miniaturka placu &lt;/a&gt;takiego, jakim był dawniej. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/i6sNVZnLeoaaEYyVN0U8-w?feat=directlink"&gt;Kanonicza&lt;/a&gt; to dobra ulica, cicha i spokojna, a obok zaraz Grodzkiej co hałaśliwsza i kebabami pachnie/śmierdzi. Podobno, jak się wchodzi na rynek od Grodzkiej to większym się zdaje. Może być. A &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/VVaGKNTGGmtZSBd_p41wJw?feat=directlink"&gt;Rynek &lt;/a&gt;sam, jak rynek, wiadomo, o co w rynku chodzi. A  &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ceEv06qxIFs301FcT1jgcQ?feat=directlink"&gt;Sukiennice w remoncie,&lt;/a&gt; i tyle szału zaznałam. Ale pamiętam je z dzieciństwa i serialu Majka, więc płakać nie ma co. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Za to &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6GIXtUVj-Brl_KoH08IsuQ?feat=directlink"&gt;Kościół Mariacki&lt;/a&gt; jak stał, tak stoi i dalej ma &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/_wuCjkevCa41w9ik7Xh__g?feat=directlink"&gt;wieże niesymetryczne&lt;/a&gt;. Legenda jest taka, że byli dwaj bracia i każdy budował jedną wieżę, jeden szybko i niedbale, drugi dokładnie, ale wolniej. Pierwszy popełnił błędy przy budowie wieży i szybko zrozumiał, że nie najlepiej się ma sprawa. Z zazdrości zabił brata, o! Także pozostały nierówne, a wieża dokładniejszego brata dokończona została w innym stylu, a nawet ją &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/VduIrKBIUkZnzzW43LGk-g?feat=directlink"&gt;ukoronowali.&lt;/a&gt; Na rynku też &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/AaGXNOEvGw2Wxe8WgHRqjg?feat=directlink"&gt;Głowa Erosa&lt;/a&gt;, co budzi kontrowersje. Jeden z kuzynów mych, Tomek, mawia, że dobra to głowa, drugi, też Tomek, że zła, zapytam jeszcze trzeciego, też Tomka, co o tym myśli. Blisko też Piwnica Pod Baranami, a obok przed barem figura jej założyciela &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8GmKRfpnS1PqwddjAOE4wg?feat=directlink"&gt;Piotra Skrzyneckiego&lt;/a&gt;, co właśnie odpoczywa i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/w3lwm_kudWcQnfK19a7j0Q?feat=directlink"&gt;zażywa procenta&lt;/a&gt;. Ostatnim elementem na rynku jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/-Y10n2ZRSBSzgKWjkGeSxw?feat=directlink"&gt;pomnik Adama Mickiewicza&lt;/a&gt;, a nawet anegdota, anegdoteczka, wręcz anegdotunia, co Tomek opowiedział, a patrzcie ją tu. &lt;br /&gt;&lt;center&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/9O83BjgvEdWVtNMpmJKvgw?authkey=Gv1sRgCIKFo_3qwdKWzAE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh6.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S251qKATYqI/AAAAAAAAGkc/zMCsRbJGcZI/s400/DSC02282.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Naszamucha?authkey=Gv1sRgCIKFo_3qwdKWzAE&amp;feat=embedwebsite"&gt;naszamucha&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/WKjwC5v2zDUWtP5HGEFicQ?authkey=Gv1sRgCIKFo_3qwdKWzAE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh4.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S251xtNjvXI/AAAAAAAAGkk/eEnDJxAXnao/s400/DSC02284.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Naszamucha?authkey=Gv1sRgCIKFo_3qwdKWzAE&amp;feat=embedwebsite"&gt;naszamucha&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/SmPCq7_9DHjPAJxY0LACSw?authkey=Gv1sRgCIKFo_3qwdKWzAE&amp;feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S2513RH7T9I/AAAAAAAAGko/0D2zD9uEk8o/s400/DSC02285.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Naszamucha?authkey=Gv1sRgCIKFo_3qwdKWzAE&amp;feat=embedwebsite"&gt;naszamucha&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/csIaxXPOcwpc4ICSj4fc-w?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh5.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S252Au6s4YI/AAAAAAAAGks/eMVfypvA98Y/s400/DSC02286.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Krakow?feat=embedwebsite"&gt;Kraków&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/MGCc38hlHZSwg4T7wpFyKg?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_DUSLFRQSXSA/S252FJBIu3I/AAAAAAAAGkw/hMg1mjQoU2Y/s400/DSC02287.JPG" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Krakow?feat=embedwebsite"&gt;Kraków&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&lt;/CENTER&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/nY4PaviUXTNAomG5iiOIGg?feat=directlink"&gt;Muzeum Czartoryskich &lt;/a&gt;było też, ale nic w nim akurat, bo renowacje trwają i przeniesione jest wszystko opodal. Nie wspomnę, jak do dziś pamiętam, jak nie wiedziałam na sprawdzianie z historii w liceum, gdzie się znajduje Dama z Łasiczką, hm. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przeszłam ja w ogóle tzw. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Fm28hzgPJFhM0LtYPeXePA?feat=directlink"&gt;szlak uniwersytecki,&lt;/a&gt; poczułam się chwilę patriotą, znawcą historii i ważnym człowiekiem. Było to też wtedy, jak myślałam, że mama na&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/gnz1prLBgCH6JqK3D_GnUQ?feat=directlink"&gt; UJ-cie&lt;/a&gt; studiowała, ech..  Ale ulice ładne i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/9OZiunkIyIeX9RNDLxMQRA?feat=directlink"&gt;pomniki&lt;/a&gt;, nie powiem, że brzydkie. Można też zajrzeć do posiadłości Erazma Ciołka, biskupa, któremu nie najgorzej się żyło a nawet galerię założył. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtem wkracza&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/jlkkY6N_DBn_QEjmi7YdIQ?feat=directlink"&gt; Wawel&lt;/a&gt;, na który wyrzucił człowiek kupę hajsu (5 zł), a i Tomek wykazał się (choć w sumie wykazywał się nie rzadko) i pokusił się o przewodnika w słuchawkach. Gdzieś już kiedyś byłam w muzeum jakimś i skorzystałam z tego fenomenu, ale na Wawelu do katedry chłop gadający do słuchawek jest super. Dowiedział się człek nie jednego. Życzenie trzeba powiedzieć pod dzwonem Zygmunta, dotykając serca dzwonu lewą ręką, czasem nie prawą! Ale i tak nie wiadomo, bo serce to wisi fałszywe, prawdziwe na dole na stojaku, niczym w sklepie na wystawie. Ale dotknąć można i życzenia też nie zażałujmy. A tam gdzie dzwon, są też i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6BMe33uAe_Wje9eNh_zEOQ?feat=directlink"&gt;widoki,&lt;/a&gt; bo wspiąć się trzeba. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/cuyIv3xyF-7gjQxVbyf4lQ?feat=directlink"&gt;Ładnie widać.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W katedrze hitem hitem są.. krypty i groby królów. Same w sobie są niezłe, a chłop w słuchawkach zagadnął czasem plotę typu: &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Władysław Jagiełło dbał również o higienę osobistą, mył się co 3 dni, co było niezwykłe jak na jego czasy”&lt;/span&gt;, &lt;br /&gt;albo &lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;„Proszę się teraz obrócić tyłem do grobu … (napięcie).. przed państwem gobeliny z Holandii, a pod twoją lewą nogą coś tam, zaś po skręceniu głowy w prawo grób Władysława Łokietki. Proszę wejść teraz schodami w górę, jeśli na schodach jest tłoczno, proszę o naciśnięcie przycisku STOP i do usłyszenia na górze”.&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;Tak więc (zdanie zaczęte od "więc", jestem taka podekscytowana) w trumnach w katedrze same sławy, wielki patos bije od grobu Piłsudskiego, reszta zlewa się w jedno, ale uroczo jest. Polecam chłopa, co żyje w słuchawkach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z Wawelu &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/TvQg4j9TkAxO3vrXzrjEuw?feat=directlink"&gt;widoki &lt;/a&gt;też są, w ogóle jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/X7sWBedofraB9s92gO2PxA?feat=directlink"&gt;ładny&lt;/a&gt; i jest też Czakram. &lt;a href="http://czakram.prv.pl/"&gt;www.czakram.prv.pl&lt;/a&gt;. Tomek się przejął, żądny pozytywnej energii, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/mDf9gq73kD63rQd723JIZA?feat=directlink"&gt;znalazł &lt;/a&gt;Czakram i życie jego z pewnością zmieni się na lepsze. Ludzie ponoć chadzają do Czakramu z notatkami przed egzaminem na szczęście, szkoda, że nie miałam czakramu przed translatoryką, hm.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No nie da się nie rozpisywać. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/1f5FHM56uC59lFLmZSckcg?feat=directlink"&gt;Skałka &lt;/a&gt;jest też dobra, o &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6DG9YCEKIIIRGHUY8d9__g?feat=directlink"&gt;św. Stanisławie&lt;/a&gt; się można dowiedzieć nie jedno, obok Kazimierz, &lt;a href"http://picasaweb.google.pl/lh/photo/-ckaa7rpO8_GHeaV-g_K7g?feat=directlink"&gt;dzielnica żydowska&lt;/a&gt;. Nawet daliśmy do jednej &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rzp5Pq3dGw4tGAtubQSulg?feat=directlink"&gt;synagogi&lt;/a&gt;, gdzie po pierwszym w życiu spotkaniem osobistym z Żydem, a raczej z Żydką, oświadczam iż: SĄ NIEMILI! Ale Tomek, otwarta osoba, miło do niej i pyta, co to czemu i po co &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/EQJ01QyCiv_eqgJbLbPrPg?feat=directlink"&gt;kamienie&lt;/a&gt; są na grobach, a ta do nas, że to symbol wieczności (aa… ). Ale i tak była niemiła.&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/TugcY66wjNmlcczetJiSJQ?feat=directlink"&gt; Cmentarz&lt;/a&gt; też, ale Schindler to chyba nie tu. Synagoga niezawielka, klimat ma. Ale klimat ma też Harenda, i też za 5 zł można posiedzieć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Ef-L4NUgk873HkHQxez7KA?feat=directlink"&gt;Kazimierz &lt;/a&gt;za to miły. Ładne zdjęcie można zrobić (jak ktoś lubi, umi i ma czas), &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/IwrqEB_3U7u6k9BWvdc6Ug?feat=directlink"&gt;ulica Szeroka&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/DrAbysLadBuvGfiVgnQL-A?feat=directlink"&gt;ulica Kupa&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/tByEXoAWlUw6XblZPRqgKQ?feat=directlink"&gt;przejście między ulicami Meiselssea i Józefa&lt;/a&gt;, Plac Nowy i w ogóle jest miło. Kiedyś &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/jXTtB8sY95KHDDNnznyA0g?feat=directlink""&gt;Kazimierz był tani&lt;/a&gt;, dziś jest drogi. Już nigdy nie będzie tani, jak mniemam. A Kazimierzem jest Kazimierz od Kazimierza Wielkiego, bo to on go założył specjalnie dla Żydów, co by się osiedlali. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nad Wisłą &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/cNdsYXmzk7AXnH5tazAr4Q?feat=directlink"&gt;Dżok The Dog&lt;/a&gt;, pomnik symbol wierności psa do człowieka, pamiątka tego, jak Dżok The Dog czekał przez rok na rondzie na swojego pana, który umarł właśnie w miejscu dzisiejszego pomnika. Blisko zaraz budynek Manggha, kultury japońskiej centrum.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem poznałam ja ci okolice szpitalne. Na szczęście nie za potrzebą, lecz ciekawe miejsce, trzeba przyznać, co mniej znana odmiana chirurgii, tym ciekawszy budynek, w stylu &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Dh0FGs8K4pW-CzzDyW71hQ?feat=directlink"&gt;każdy inny&lt;/a&gt;, a i też kaplice szpitalne mają swoje, czasem nawet nieco okazałe.&lt;br /&gt;Chciałam też ja bardzo na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/4H3Z3lqszl2OKdvm53MVIA?feat=directlink"&gt;Kopiec Kościuszki&lt;/a&gt;, nawet Magda S. mi go poleciła, ale&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Ry8VQg5p6ST-NFUkk6ODvg?feat=directlink"&gt; spóźnilim się &lt;/a&gt;trochę nań. Za nocy ładnie wyglądał.. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/X1FGz7-A3oqLTyMlXSiaCA?feat=directlink"&gt;z dołu. &lt;/a&gt;Ale będzie to pierwszy punkt programu na następnej wycieczce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jako ostatnią rzecz, nie wspomnę jak wartałobyło się wybrać w zimę, bo Kazimierz ma chyba &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/PDQdAQAc-8mDeYvshFkKgw?feat=directlink"&gt;specjalny klimat &lt;/a&gt;właśnie wtedy, nie umiem go nawet nazwać, a i jeszcze &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/CJJoYkT5hR9Ow4wC-b3lqw?feat=directlink"&gt;Wisła &lt;/a&gt;się &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/irPRHTgh5_ILFyj100Cq8g?feat=directlink"&gt;pięknie prezentuje&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/jMXsISpSiUpyAqsPBxrPDg?feat=directlink"&gt;łabędzie &lt;/a&gt;na niej też. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w podzięce, na piśmie tym razem, dziękuję cioci &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/uY6dRJ0JODxzY5wNknMsUw?feat=directlink"&gt;Zosi&lt;/a&gt;, gościła mnie pięknie, Tomkowi, że przewodniczył mi w Krakowie, nie bał się &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/eMu60cxDMIYqrVRod8CApw?feat=directlink"&gt;zagaić do tubylca&lt;/a&gt;, i babci Wandzi, bo w końcu ona kompaniła mi, a raczej ja jej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/7GC-cZpInKs-Ect5BpiS9A?feat=directlink"&gt;Gołębie, tylko w Krakowie można je spotkać&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/QnCgcD3l6SRRHzz6P7NQ4Q?feat=directlink"&gt;WSZYSCY NA KEBAAAB&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/bvczFM2Gz10235o9YqO9ng?feat=directlink"&gt;Nikt by nie zgadł, co to za miasto&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/MGW0pzUjcGQ56rxyzsybJg?feat=directlink"&gt;Widowiskowy McDonald na Floriańskiej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/akWr1x-GjQmSNP-HVBXzTg?feat=directlink"&gt;Czasem też mam zdjęcie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/5_6oGi_N2xeOFi5ehh0KtA?feat=directlink"&gt;Okolice UJ&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/q1CdQeod_FGqovxnUbKGgQ?feat=directlink"&gt;Co gdzie?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/h_7fBVK8prSzylt8PwYK8A?feat=directlink"&gt;Czy na Franciszkańskiej można fotografować tylko okno?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/zgNlE16rdVRHRzfXetqKFg?feat=directlink"&gt;Koń nie jeden&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/QblVXXrSI7jOo4BZ4PRyeg?feat=directlink"&gt;Nie dwa też&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/iK2_ipexrNzfJqh4lVpKeA?feat=directlink"&gt;Spraw sobie cegiełkę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/a1a63F-waZ4GLPyFNqfLqA?feat=directlink"&gt;Perspektywa wdrapującego się na Wawel&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/yQ6QdLoZI56hNFv5Rz6DTw?feat=directlink"&gt;STOP&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Q34GuQa94TrIHgxe6qrhNg?feat=directlink"&gt;Chińska pamiątka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Q4orbmQ4O4SZesfKVNCzTQ?feat=directlink"&gt;A co smok ma w ręce?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/pG0OvxQlBRmOu6Qd6UwOPQ?feat=directlink"&gt;Gdzieś na Kazimierzu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/yoFe0V8esTkp0Fiz12Hh-A?feat=directlink"&gt;W drodze do Bukowia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/s__o298_K80CM5LvE1lcAg?feat=directlink"&gt;Znowu&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/HR4LKS42P-4gfj3Zj7uhKQ?feat=directlink"&gt;Skałka nie działaa..&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/eW8rIx-ijNUEPL5NcaAszg?feat=directlink"&gt;Nigdy się człowiek nie wyrwie z Szerokiej&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Sn_T--uR5oeKyRHYlIN12Q?feat=directlink"&gt;Żydzi też są nowocześni&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/wfQX1J90Zhy1muWojvj7iw?feat=directlink"&gt;Ale też nie zawsze&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/BXRdwXfTXfErkqGYBRxNIg?feat=directlink"&gt;Flaga na grobie?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/lEogBIZQe86rYlaw2aRCjg?feat=directlink"&gt;Cmentarz&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/GcjOCltQWSiqbJxndXkVhQ?feat=directlink"&gt;Zegar słoneczny. Działa?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/oYTonEdBlI7tnq6Z9gljEw?feat=directlink"&gt;Tomek na rynku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/M86pEBGUIFOeMPqs-TWI1Q?feat=directlink"&gt;Tyle z sukiennic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/KLYgYWZt7Mr_On0TcBnARQ?feat=directlink"&gt;Najstarsza restauracja w Krakowie&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/zOhzBlL7a-o9VU8jpPaQiQ?feat=directlink"&gt;same sławy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ouPgP-yd8aazYl6PDuu3gw?feat=directlink"&gt;Z Wawelu na Wisłę patrzżeee&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/t7qYUZXSl__TTCL_o11p4w?feat=directlink"&gt;I drugi raz&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/jCjxA7sthsTotQjSdmag5g?feat=directlink"&gt;i trzeci, ze smokiem teraz&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/kB7OWzZ1rJY4l8pA0bAKRg?feat=directlink"&gt;Kto urzęduje pod Kopcem?&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-5641400462452317125?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/5641400462452317125/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/02/krakow-3-6-lutego-2009.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/5641400462452317125'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/5641400462452317125'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/02/krakow-3-6-lutego-2009.html' title='Kraków, 3-6 lutego 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S26WnVmr7OI/AAAAAAAAGnc/cXim6M39IfY/s72-c/DSC02457.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-641085291347527098</id><published>2010-01-16T10:41:00.000-08:00</published><updated>2010-01-16T12:08:08.054-08:00</updated><title type='text'>Wrocław, 5-6 grudnia 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S1IWHMo9gJI/AAAAAAAAGGw/c5VxUXQ3GOs/s1600-h/DSC06872.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S1IWHMo9gJI/AAAAAAAAGGw/c5VxUXQ3GOs/s400/DSC06872.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5427424813842792594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wrocław odbył się jakiś czas temu, pomyślałby kto, że nie było go w ogóle, a był. Wrocław, w przeciwieństwie do Anglii, istnieje. Ja, człowiek, który nie rzuca słów na wiatr (bo nie wiele mówi), obiecałam przyjechać koleżance, przyjaciółeczce mojej z lat niemowlęcych (klasa maturalna), że dam tam. I zgadnijcie, czy dałam!&lt;br /&gt;Macie dwie opcje odpowiedzi…&lt;br /&gt;tak…&lt;br /&gt;lub nie…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dałam ja! Ja dałam!! Każdy wie jakim wyczynem jest do Wrocławia odbyć podróż. PKP to nie przelewki, a do przelewek i kiełba we łbia przywykł człowiek za studencyj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dam radę na samej wprzódy: jeśli macie torbę na ramię, niewielką, z czymś drogocennym, owińcie to przez głowę, no owińcie, Boże, co wam szkodzi? Niechby czasem nikt nie stracił aparatu w czeluściach przerwy między schodkami do pociągu a peronem, a bo zahaczyć łatwo. Nie wchodzę w szczegóły, niektóre wydarzenia odchodzą w nieświadomość, jeśli jednostka, w szczególności dzieci, są zbyt wrażliwe, aby świadomie sobie z traumą poradzić, więc nie pamiętam tego za dobrze. Acz, towarzysze! Nie ma strachu, aparat przeżył, a morał z tego taki, żeby nie obcinać włosów kaloryferem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marta, koleżaneczka wspomniana, ugościła mnie hojnie i przednio. Mężczyzna jej, partner-towarzysz, którego imienia i wizerunku nie zdradzę poszczycił mnie miłym słowem i pożywną jajecznicą niedzielną. Aczkolwiek to z Martą zawtórowałyśmy jako układ: PRZEWODNIK-TURYSTA, nie wszystkim w deseń łażenie i ploty do utraty tchu, do padnięcia na przysłowiowy ryj. Plota za plotą, news gonił newsa, w toku rozmowy, za wieczora, po małej porcji trunku, stałyśmy się specjalistami i znawcami w każdej dziedzinie życia, rozkminiałyśmy sens jegoż i wspominałyśmy stare dobre, acz ciężkie czasy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po zatopieniu się we wrocławską kulturę, gotowam rzec, iż największą atrakcją są biegane procesje trzech nagich młodzieńców w centrum, które są tradycją od lat, a miały miejsce raz. My, jednak, wykształcone, pełne wdzięku damy, W OGÓLE nie zaabsorbowałyśmy się i nie gapiliśmy się na tych pozbawionych komon sensu zwyrodnialców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A tak to nie waham się powiedzieć, że Wrocław jest piękniejszy od Warszawy, na pewno jeśli chodzi i część Starego Miasta. Nie wspomnę, jak trafiłam tam na czas &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/TxBLwFczEsG1L2w2St5d-A?feat=directlink"&gt;Jarmarku Świątecznego.&lt;/a&gt; To właśnie od tamtej pory chyba rozsmakowałam się w grzanym winie, taki trunek. Może właśnie tutaj nie wspomnę, jak wynalazłam najlepsze grzane wino ostatnio na świecie, a było to w Warszawie, gdzie sam szlachcic wołający, a głos roznosi się jego aż po Ursus, zaprasza nań.  A tak, Wrocław. Znad &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/V1GpC1Id_ORXG-h64hMPRw?feat=directlink"&gt;Odry&lt;/a&gt; wszystko &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ZASSuk61xr-sFmfvogUvZw?feat=directlink"&gt;ładnie wygląda&lt;/a&gt;, nawet jak jest brzydkie. Ale ale, nie twierdzić, że coś tam jest brzydkie!! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krasnale są, robią wszystko, każda czynność świata przedstawiona przezeń, a i szukać ich trzeba, Marta to niezła jest w tym, bynajmniej lepsza ode mnie. I każdy ma nazwę, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/qUzTHajysY-hPTugVtCcOg?feat=directlink"&gt;Ekonomek &lt;/a&gt;na ten przykład, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/AdMem7t6Rbn8ydPTiTfsKg?feat=directlink"&gt;Syzyfek..&lt;/a&gt; (?) prawie na pewno tak wabił się, myślę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobrem motywem też było iść na pieszo z rezydencji Martów, która nieopodal jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/g7KaXMYTou11kTptInuJjw?feat=directlink"&gt;najdalszych&lt;/a&gt; zakątków Wrocławia do centra. Zrozumiał człowiek wnet ogromność powodzi z 1997, zwłaszcza z parą &lt;a href="&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/oKMhjs01bqAcTXf5jvpm6Q?feat=directlink"&gt;przewodników&lt;/a&gt; którzy nie raz, nie dwa zaznaczyli, iż "woda to tutaj aż, tutaj, tutaj była, aż tutaj". Zachwyciłyśmy się nadworną &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/JVnsfr-vp_NB3PLlsS_e7g?feat=directlink"&gt;siłownią&lt;/a&gt; na bogatym osiedlu, a raczej tym, że nikt jej jeszcze nie zniszczył.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wysikałyśmy w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/lOOLexRnmLPdQp-1OvC2zw?feat=directlink"&gt;centrum handlowym&lt;/a&gt;. Myślę, że to był Grunwald. Niesamowite, że w każdym miejscu na świecie ludzie mają te same przyzwyczajenia.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobry jest akademik, zwany &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/5fDf8d8q31knOnl-eUwpxg?feat=directlink"&gt;Kredką, &lt;/a&gt;Ołówkiem (nie wiem czemu). Ooo.. albo ten pomnik &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/4mr5kKxHc-079-3Hpi_xtA?feat=directlink"&gt;człeków, co wchodzą do ziemi &lt;/a&gt;i wychodzą z niej. To ci sztuka!! Ja, znawca jej, doceniłam sztukę tą (DOBRRA, wiem, że "TĘ SZTUKĘ"). &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/pqIPwfdfyCipzL6wTgpslg?feat=directlink"&gt;Parki&lt;/a&gt; istnieją, nikt by się tego nie spodziewał, ZOO, o którym każdy wie, ominęliśmy, ale bramę widziałam!&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/bfuwR15gZ3U4HufJkhpjXA?feat=directlink"&gt; Katedra. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Katedra katedrą, a jeszcze dodać muszę, że szczęście do dat mam zawsze (raz) i wartało było wpaść do Wrocka w Mikołaja. Idziem, idziem, nie doszłyśmy jeszcze do miasta, pustkowie za nami i przed, bez żywej duszy, ni martwej, a tu dają ku nam Mikołaje dwa w samochodzie. Z uwagi na nasze uderzające piękno, zatrzymać się raczyli i ofiarowali nam dary: dwa&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/AKXk26hXVpcFVce26WfsuA?feat=directlink"&gt; lizaki&lt;/a&gt;, któreśmy pochłonęły nie wiele potem. Po tym zdarzeniu nie zrobił na nas wrażenia zlot &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/EyoANydxzX9cB2GJBTEFWg?feat=directlink"&gt;Mikołajów hardcorów&lt;/a&gt; na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/IFKUPSjx48ItG8UO6cCjVg?feat=directlink"&gt;motorach,&lt;/a&gt; co zgromadzili się &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/74O5v4nmCx_vTKb0rfmUBA?feat=directlink"&gt;pod katedrą&lt;/a&gt;. A Słownictwo ich i maniery iście mikołajskie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobry jest kamrat z Marty i dobre jest miasto z Wrocławia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/7ol9j0DuOSyz00lTTy8I6A?feat=directlink"&gt;Przyjaciel w Wrocławiu na każdym kroku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/RGyf_lPu_oxwnFmkmAMF1g?feat=directlink"&gt;Bezpieczeństwo przede wszystkim&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/7Jki_oMbB0ccgB5Em-A7VQ?feat=directlink"&gt;Dobre oświetlenie zabytków to podstawa&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/4HTtwWu3nlCO_Yepc-wpkw?feat=directlink"&gt;Katedra w innym wymiarze&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Nsmke17tpvSR76gu7y-IUQ?feat=directlink"&gt;Piekarz nadworny&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/pRJIlEInlWFpN28-xdHv6Q?feat=directlink"&gt;Pomnik dla zwierząt hodowlanych by konsumenci&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/mR9XFROaKHC9VsiAk0RoOw?feat=directlink"&gt;Gołą b z Wrocławia. Od razu ładniejszy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/PCHAvtMO8yr_HiM1IGjy_A?feat=directlink"&gt;Katedra I Mikołaje again&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8tx1WMGb0go8AB62tL8AFQ?feat=directlink"&gt;And again&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-641085291347527098?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/641085291347527098/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/01/wrocaw-5-6-grudnia-2009.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/641085291347527098'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/641085291347527098'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2010/01/wrocaw-5-6-grudnia-2009.html' title='Wrocław, 5-6 grudnia 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/S1IWHMo9gJI/AAAAAAAAGGw/c5VxUXQ3GOs/s72-c/DSC06872.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-6975667659751334974</id><published>2009-12-23T05:34:00.000-08:00</published><updated>2009-12-23T11:33:27.880-08:00</updated><title type='text'>Wenecja, czyli Praga, 19-22 grudnia 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SzIdr0BTBRI/AAAAAAAAFQ4/Q1BD4JJBI6w/s1600-h/DSC08174.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 268px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SzIdr0BTBRI/AAAAAAAAFQ4/Q1BD4JJBI6w/s400/DSC08174.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5418425940215792914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Opowiedzieć Wam jak poleciałam do Wenecji? Opowiem Wam, bo to niezgorsza historia jest. Zgorsza w sumie trochę, ale napiszę.&lt;br /&gt;Dałam ja do Wenecji, nie dając tam. I love &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/uXxPORu5vcfhtPtl2kXBRw?feat=directlink"&gt;Wizzair&lt;/a&gt; (ton a'la Levicky).Jaketo mi się ostatnim razem zdarzyło, że odwołali lot, to w ogóle nas z Londynu do Katowic nie puścili. Tem razą, nad Wenecją powiedzieli, że pardą, ale lądujemy w Pradzie, tam zejdziecie na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/UrYLtijjXMsslKVLNpMROw?feat=directlink"&gt;terminal&lt;/a&gt; i czekajcie. Czekajcie na cud bożonarodzeniowy. Cud bożonarodzeniowy nie zdarzył się (dziwne) i jak w Pradze nas wysadzili, tak zostaliśmy tam, wiedząc nic. Olbrzymia &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/UNgQpT1Qg3mYROStR5p7-Q?feat=directlink"&gt;kolejka&lt;/a&gt; do okienka Wizzaira znalazła pół metra miejsca dla mnie przy końcu. Zapominając o wszystkich umówionych spotkaniach, randkach i mityngach w Wenecji, uznałam, że jak już jestem w Pradze, to tam zostaję, zwłaszcza, że w ruch poszła plota o rzekomym bodajże nomen omen niech mu Bóg błogosławi powrocie do Katowic. Zawsze będę fanem Sylezyjskiej ziemi, acz teraz nienawidziłam Katowic z całego serca i przełożyć lot ten chciałam na wtorek. Daję do okienka po stu godzinach, a panienka do mnie: "I'm sooooo sory, you're late".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;....&lt;br /&gt;..&lt;br /&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(te kropki to moja reakcja)&lt;br /&gt;Nie należy mi się już lot. Żaden.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy zamarłam nieco. Taki przekręt wydarzeń nie służy dobremu samopoczuciu, ale wystarczyło pojawianie się rezolutnego młodzieńca na mojej drodze, a świat odzyskał swe barwy (których nie ma, ale znowu miałam swoje odwieczne złudzenie, że je ma). Młodzieniec z accomodation information, rzeczowy, robotny, powiedział mi, gdzie mogę spać. Hostel, brzmi dobrze (Malaga hostel.. o tak, pamiętam). A jak jużem dotarła, siadła, zapłaciła (hm) i pomyślała, to nawet spokojnie się na duszy zrobiło już i rozejrzałam się z optymizmem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobry hostel był, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8EZ9ccJcDRquM7tunQrrhQ?feat=directlink"&gt;nie najgorszy&lt;/a&gt; wszak, acz &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/SsUeXo7rAltYAZZGssvXjg?feat=directlink"&gt;nie najlepszy&lt;/a&gt; też. Brakowało tu dwóch esencjalnych rzeczy do prawidłowego fukcjonowania mojego: &lt;br /&gt;1)imprez&lt;br /&gt;2)Hiszpanów&lt;br /&gt;Tak, prawda to, niezbyt rozrywkowy był to budynek, szału bez. Raz jeden na trzy noce zdarzyło mi się, że chopak jeden, co spał nieopodal, zauważył mnie nagle i .. uwaga, uwaga! Zaprosił mnie na piwo! EUREKA! Do czego to doszło?? Już myślałam że przegram te wojnę o jakiekolwiek spotkanie towarzyskie. Daliśmy do baru, co klimatem się cieszył, zakosztowaliśmy najtańszego &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/cqDNirXATKyBSb8AW-u39A?feat=directlink"&gt;produktu czeskiego&lt;/a&gt; - &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ZfryxZ46KsnGsMZOcyrC0w?feat=directlink"&gt;piwa&lt;/a&gt;. Człowiek ten jest kolejnym przykładem tego, jak nie wiele trzeba, żeby poświęcić się podróżom. Włóczy się chłopak, pracuje czasem, czasem nie, robi zdjęcia też. A zawsze na lato zamienia się w strażaka i gasi pożary w Kanadzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z couchsurfingu też skorzystałam, choć ostrożnie, nie jeden zawód spotkał człowieka ostatnimi czasy. Tym razem dałam posta na forum Pragi, żem jest i kto żyw niech pisze. Napisał &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/k5M8zjuaqLEgJN9alexgaw?feat=directlink"&gt;chłop z Chile&lt;/a&gt;, urodziwy młodzień. Każdy wie, że Praga najlepszym miastem do praktykowania hiszpańskiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I oczywiście od pierwszego do ostatniego momentu towarzyszył mi, na krok nie odstąpił mnie, mróz. O tak, dał czadu, nawet nie sprawdzam ile było, ale dziw nad dziwy, że mam wszystkie palce. A rzęsy to dawno się skruszyły. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/B1CLxd4WbsWOOtO0FZUPYg?feat=directlink"&gt;Wełtawa&lt;/a&gt;, dzielna baba, nie zamarzła.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miasto miasto... a tak Praga, może jestem jedynym turystą w historii ludzkości, który zwiedza Pragę od niechcenia, ale urzekła mnie. Praga może nie urzec tylko ślepego, a i nawet urzeknie. Spis zabytków, to wiecie, nie u mnie, ale &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/JOpg1-7MttAcfL4X5xRdpA?feat=directlink"&gt;Katedra &lt;/a&gt;jest jak w mordę wypatroszył, pod nią spory procent chińczyków z aparatami skierowanymi w górę. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ymavJ_wvblDh6mrYGp5-YQ?feat=directlink"&gt;Kamienica&lt;/a&gt; na kamienicy, wybrukowane ulice wszędzie, a nawet wszędziej. Wielość &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/CdnNbvpEGGj2cwNOB2bomg?feat=directlink"&gt;sklepów&lt;/a&gt;, więszkość MADE IN CHINE, ale tu niespodzianka, bo zaledwie większość, to jest nie wszystko. Można zaopatrzyć się w, jeśli uwierzyć, w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/cVd7xNvggfVzQ_c9ok3cIQ?feat=directlink"&gt;laleczki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rZeu09TctyErOJqQmySc6w?feat=directlink"&gt;popierdułki&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/kVoJqIgG2hjEpDe8iTaGyQ?feat=directlink"&gt;inne&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/hCYB7oU6138sAAhCk9wG-w?feat=directlink"&gt;kretki&lt;/a&gt; wyrobione czeskimi rączkami. Albo w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/BEXmWm1rVAgblDfcSfvWIw?feat=directlink"&gt;misie jedzące Wigilię.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jarmark na jarmarku, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8GnrbLX01aklGrA9_yFi_A?feat=directlink"&gt;jeden&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/GLpOChQpVP6PqmCnrH93Sw?feat=directlink"&gt;drugi&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/yW8-n9pltheHSYNyCSpBmA?feat=directlink"&gt;trzeci&lt;/a&gt;, a tam &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/cH-hP7tg2UkyPhbAGxc1Uw?feat=directlink"&gt;wino&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/p3UJyHCNIKkLpFcuzc9rtw?feat=directlink"&gt;mięsiwa&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/VAeO8KYTbaMDQWNnO4Br_g?feat=directlink"&gt;słodkości&lt;/a&gt;, kasztany, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/P_7OLpKOZKz_EmzEuaNnSg?feat=directlink"&gt;zawijane ciasto&lt;/a&gt; takie śmieszne i zawijający je &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/YIFmTrDWp11m7Gst2u07bQ?feat=directlink"&gt;ciakawi ludzie&lt;/a&gt;, z przepustek z Szerokiej, myślę. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/QViUQL4FMYE9caU7iVUCUQ?feat=directlink"&gt;Koksowniki!&lt;/a&gt; Chwała im trochę. Zagroda też była, ze &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/yVMtpNAK0Tq5Rg95BLx2bA?feat=directlink"&gt;zwierzątkami&lt;/a&gt;, w różnych &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/yWDeimbtTIZML-AwW_coLw?feat=directlink"&gt;kolorach&lt;/a&gt; i w różnych &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/LqTfvA5GtyZrIe7R76odGQ?feat=directlink"&gt;formach.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/TFHlJ_RKrk7JX9h0uPm42g?feat=directlink"&gt;Widoki&lt;/a&gt; obecne, jeśli się &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/DAL7Y5fgh_UKYqSPyjAAQg?feat=directlink"&gt;weszło na Pragę&lt;/a&gt;, weszłam dwa razy. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rW3z2SJjsJQi7W3GVfAY3g?feat=directlink"&gt;Place&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8BVoAF6sIsy-pMZLUQzGiQ?feat=directlink"&gt;place&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/orLiv1S0pVGYccWaOo2Dlw?feat=directlink"&gt;place&lt;/a&gt;, kościoły, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/YC5Sw6hYBzoXyhdrp5SfrA?feat=directlink"&gt;pałace&lt;/a&gt;. Pytam mamę: "Mamo, jak to?", ona do mnie: "Martynko, wojna, wojna, a w Czechach to wojna pół godziny trwała". Mama prawdę Ci powie, a nawet śledzie na święta zrobi i obiad, podczas gdy cała rodzina wegetuje przed swoim laptopem każdy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrócim do Pragi. W Muzeach nie byłam ani jednym. Te czasem &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/BJnyqEfGHKINIapZDdNuYg?feat=directlink"&gt;wyglądały pokaźnie&lt;/a&gt; od zewnątrz, a czasem też i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/seUsS25rIdU4NQm41XfDkw?feat=directlink"&gt;figurkę&lt;/a&gt; wywalili przed drzwi, kontrowersyjną czasem, ucieszną zarazem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O! &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/xmcxWm_EoybhoJFRpZXwWg?feat=directlink"&gt;Metro Adventure&lt;/a&gt;. Aż się Londyn przypomniał, bynajmniej nie Warszawa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W porywach nudy, wynajmowałam &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8_yTX8mvsgAfmxxaoE-PyA?feat=directlink"&gt;dzieci&lt;/a&gt;, które miały &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/p2rOA3EdfEhPRMIUw12sAA?feat=directlink"&gt;gonić gołębie&lt;/a&gt;, a ja, fotoreportażysta, fotoraportowałam to.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na uboczu, dzielnica Żydowska, a tam: PRAWDZIWI ŻYDZI!! I &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/zmVfycUtMI8Q156Ubd08cw?feat=directlink"&gt;Jarmark ich własny&lt;/a&gt;, pytałam o napis z obozu, już nie mieli. I nie wiedziałam, że Zydzi &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/oaG4fgwuDyUnWLjNptwJ_w?feat=directlink"&gt;parlano Italiano&lt;/a&gt;. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/lg3o1jFpgt0LBIOm8pI51A?feat=directlink"&gt;Cmentarz&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6oUdc0kDHwP85kxrt3ywpg?feat=directlink"&gt;synagoga&lt;/a&gt; też som. A w kościele rodzaju mego przesławna figurka &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6AjXk6zNJ9z7LmOKb5BIyA?feat=directlink"&gt;Bambino&lt;/a&gt;, podarowana przez Hiszpanów (wiadomo), tyle dobrze. Tylko czemu "bambino"? Coś się im pomerdało tym czeskim kamratom.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A zimno było zawsze, a jak już się nie dało, to dało się do kawiarni, gdzie trzeba było wyciągnąć namiastkę mamony i wpaść w szponu &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/tKgkxX5kOExlUxQvEDA_fw?feat=directlink"&gt;konsumismu&lt;/a&gt;, w których jesteśmy zawsze, nie oszukujmy się. Różne &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/LdHrISEVE2GS96YYKAx4lQ?feat=directlink"&gt;dziwy&lt;/a&gt; we wnętrzach, ale muszę powiedzieć, że dziady mają dobrą muzykę w knajpach. Jak Boga kocham, nie wiedzą chyba co to jest MTV i ani razu nie usłyszałam "Last Christmas". Klimat jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co jeszcze? Było ziiimno.. a, już mówiłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To tyle łopowieści. Do Katowic dotarłam pociągiem. Kupywałam bilet za milion złotych i w wielkim stresie, bo myślałam, że zgubiłam rastaczapkę, łaziłam po dworcu jak ostatni ostatek, ale znalazłam w końcu!! Ona jest jak bumerang, zawsze wraca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/EcBdNia9e1K2Q--3dBbLGg?feat=directlink"&gt;Venice, 11:10, check it out&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/RIZOuv2WrzwsJIO0njwhNw?feat=directlink"&gt;Karola Most&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/qRoq-OK3cT751tNBgP-efg?feat=directlink"&gt;I znów&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/mFEbUgJu7o4kqqih7WvmrQ?feat=directlink"&gt;Niezidentyfikowany obiekt. Ni to sztuka, ni huśtawka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Sqdd2PLqC4TRoNYhz1Y3rg?feat=directlink"&gt;Las reformas&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/SkfZO_TmVlsw7kTOAErOAg?feat=directlink"&gt;Kwiaty więdną przy ogromie sztuki&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/2O0h8mqoeqzQ9sm0Zfzabw?feat=directlink"&gt;Auto(super-ego, self-centre)portret&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/I5kYjvOwyJjPue-NSqgXmw?feat=directlink"&gt;Metro again&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/BFwYz78IHYJJmIHTz9cK1g?feat=directlink"&gt;Żółtość taksówek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/6txFy4POcJCeAKfG79XqIw?feat=directlink"&gt;J.K. Rowlingova&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/L-qUVtzzsYvUFf4VD5RVMQ?feat=directlink"&gt;NIENAWIDZĘ PAR&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/hX32ft9o4D_BDW5QnVcquQ?feat=directlink"&gt;Z perspektywy choinki na jarmarku świątecznym&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/CWdS2bjJKsXorRXi_O38qA?feat=directlink"&gt;Koński motór&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/sEWbwFX5DpiJrimTi9rjLA?feat=directlink"&gt;Dookoła wielkich budynków to tylko tramwajem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/G-0IwHr-D7QnMQea1r32zA?feat=directlink"&gt;Romantyczny (yhym) zachód słońca&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/56gRtndLzxvLcci3yZ9uxw?feat=directlink"&gt;Cmentarz bez kraty. Gracias a ti, obiektywie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/GZm_WrbrJPUSsxcEOEE68Q?feat=directlink"&gt;Lalka też człowiek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Sbxl7vfBwTfQaoDs4npeKQ?feat=directlink"&gt;Nepomucen? A nie wiem, nie znalazłam&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/--er9Of6LUcSCywZzuJH3g?feat=directlink"&gt;Znany (zna ktoś?) zegar, co pokazuje wszystko&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8ddAWsTPNCmo1Cj7yL8AmA?feat=directlink"&gt;Dobra kamieniiica&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/PODO6hbunMLUjAhDVEnwWQ?feat=directlink"&gt;Kawiarnia w tramwaju&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/oXBD0r3vR-M_Q5p275szUg?feat=directlink"&gt;A i tak w domu najlepiej... &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ZlukwftaMMTHlnbqoo4ECQ?feat=directlink"&gt;Czeska kopia Kuby&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-6975667659751334974?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/6975667659751334974/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/12/wenecja-czyli-praga-19-22-grudnia-2009.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/6975667659751334974'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/6975667659751334974'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/12/wenecja-czyli-praga-19-22-grudnia-2009.html' title='Wenecja, czyli Praga, 19-22 grudnia 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SzIdr0BTBRI/AAAAAAAAFQ4/Q1BD4JJBI6w/s72-c/DSC08174.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-8027583316398730784</id><published>2009-11-18T11:40:00.001-08:00</published><updated>2009-11-22T16:10:43.754-08:00</updated><title type='text'>Warszawa, lipiec 2005 ... wilość razy aż do dziś</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Swm85oRqacI/AAAAAAAAENg/IGnZiJuCOFM/s1600/DSC04823.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 268px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Swm85oRqacI/AAAAAAAAENg/IGnZiJuCOFM/s400/DSC04823.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5407060525885057474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;No co?? Byłam turystycznie w Warszawie. Jak to nie liczy sie? Musi się liczyć? Nie wspomnę, jak cały czas bywam tu turystycznie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najważniejszy jest ten piewrszy raz. Kiedy to było.... ło matko&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszym razem byłam tu z &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/cmy5BloRAZmXtCzTJv9uUA?feat=directlink"&gt;Romanem wujem &lt;/a&gt;(dziwne). Wraz z &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/rTbiirv5qSABaAjJNBmYAQ?feat=directlink"&gt;Wandą Babcią oraz Tomaszeczkiem&lt;/a&gt;. Tacy z nas &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ik8S5m9IU52yz0dXqVl6nQ?feat=directlink"&gt;podróżnicy. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz nie wtedy to było, kiedy Warszawa stała mi się małą. Generalnowo to nie będę się chwalić wujem, c'nie? No ale tak nas wziął, tak wziął z dobrego serca, duszy też, nie stało się tak raz, acz z Romanem wujem zabyliśmy w stolicy wtedem, zarówno też później, między innymi zimy pewnej z moim &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/9zGCcA-pug7ySbcEXJZn-A?feat=directlink"&gt;chopakiem&lt;/a&gt; (!!). Dziwcie się, o!, lecz było to za czasów, com jeszcze nawidziła pary (NIENAWIDZĘ PAR [ups, wyrwało mi się]). &lt;br /&gt;Raz też daliśmy, a było to za 2007, gdy &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/4oTQW1oCfYCiUciApw6hIQ?feat=directlink"&gt;brat mój&lt;/a&gt;, z którym NIGDY się nie kłócę, przezaczął studia. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/o3cSWVeDMYl_TjhsENFGqQ?feat=directlink"&gt;Zatowarzywszy&lt;/a&gt; nam, zwiał. Wszak nie jego zainteresowaniom Taniec z Gwiazdami przychylny. Jak dziś pamiętam, jak Tomeczek &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/0Nz0arwFZAxrVO4TQ4kPYQ?feat=directlink"&gt;chował się za filarem&lt;/a&gt; w studiu, co by go pani psor z gimnazjum najostrzejszego w Jastrzębiu Zdroju nie wypatrzyła w niedzielny wieczór przed telewizorem. Jak dziś też pamiętam mnie i ciocię G. , któremy dałyśmy najwpierwej na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/F6y0uMhSjFGnR9J-W9FwEw?feat=directlink"&gt;pierwszą ławę&lt;/a&gt;. O tak, widziałam Mateusza Damięckiego i Edytę Herbuś i te &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/FwoqQYczSeueuhIHkF4Tiw?feat=directlink"&gt;inne&lt;/a&gt;, jestem człowiekiem sukcesu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabyłam ja też raz w Warszawie w innym celu. Niby ze szkołą to było, lecz NIE! Banałom stop! Nagrodą za wolontariat, tuż przed wyborami, Platforma Obywatelska nam dała wycieczkę &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/IdDjBiB2CKrRZYxUdTnMTQ?feat=directlink"&gt;do sejmu&lt;/a&gt;. Wszakże zgubiłam gdzieś, no masz, lecz koleżaneczka moja sprzed lat, romantyczne zdjęcie z Tuskiem samnasam zdobyła. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/0j2323HyR7YFArdVrGGMMQ?feat=directlink"&gt;Siema Sylwia!&lt;/a&gt; E, no nie zamieszkam też, wszak z Martą Miarą byłam tam, siema też, ot co. Okrzyczy mnie, że daję &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/K1o5rkPU1OdNZ5RVZj6Nzw?feat=directlink"&gt;jej zdjęcie&lt;/a&gt;, ale zanimże to się stanie, to patrzcie, ile się da. Nikt nie zapyta, co to za wolontariat? To ci społeczeństwo, NIC ich nie interesuje, zero ambicji, ZE-RO! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak wam powiem. Jak uczyłyśmy Ludzi Nieażtakwielkiegosukcesu angielskiego, niemieckiego też czasem. Nie wspomnę, jak na wycieczkę władował się nie jeden członek klubu europejskiego ze szkoły, który działał nic. A wycieczka przednia, jedna z najprzedniejszych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warszawa.. warszawa... a!! Zapomniałby człowiek, a nie wolno. Jak czasem zdaży się, że wpadnie kto ze wsi na miacho. Jastrzębiowi citowi ja Warszawę ZAWSZE pokażę &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/y1YLZY7MYkJBZpDLkBueJg?feat=directlink"&gt;(lub brat też mój pokaże tak, jak nikt)&lt;/a&gt;, za darmo, a nic za darmo nie robię, o nie. Nie wspomnę też, jak zawsze wtedy sercu mojemu była bliska ul. Różana, oraz mieszkanie wuja, co było tam, a nie jeden meeting przyjacielski tam się odbył. Nie wiedział człowiek raz, co odpowiedzieć na pytanie sąsiada : "a państwo jaki projekt robicie??", lecz było, minęło, Różana zapadła się pod ziemię, już nikt nigdy tam &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8jZLmpke7bmO5mx_0rqBEA?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;nogi&lt;/a&gt; nie postawi! &lt;chlip&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/1KAg-Jssf8rH5zjcMrHeOw?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Szkoła stara moja gimnazjalna&lt;/a&gt; też przybyła raz, uciekłam z zajęć nieciekawych aż tak, przeprowadziłam ich namiastką Krakowskiego i na Stare Miasto. Wartałobyło, ach, wspomnieli mnie w Jasnecie i uznali, że jestem inteligętna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A byli tu &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/qe3lp5DH-403a5GPSpYSSA?feat=directlink"&gt;rodzice moi&lt;/a&gt;. moi i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/zBbP6ee4AdpCWN8kGA7nVg?feat=directlink"&gt;Macieja&lt;/a&gt;. Przybyli, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/XkJQs2Gttl1oDj2P18Ja3Q?feat=directlink"&gt;zobaczyli&lt;/a&gt;, pogaworzylimy. Zapłacili za &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/2j6iBhSNVhrH5W2U-W0vVA?feat=directlink"&gt;kawę&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/8wnwp2D6aAnGZzZ9NjpPaQ?feat=directlink"&gt;kawusię&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/NSqI1nSzEdC1UVfPBnd1Rw?feat=directlink"&gt;obiad&lt;/a&gt;, pojechali też tak, jak każdy wyjeżdża. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dopadła Warszawy też nieraz &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/OtDzioChaWWarszawie?feat=directlink#5404833350070936850"&gt;Dorotka&lt;/a&gt;, którejże nie jeden &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/kjz6CKrxEcTpzt4ioxptzQ?feat=directlink"&gt;zabytek&lt;/a&gt;, acz też i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/nro5QeECPD96vua8NhM1JA?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;barson&lt;/a&gt; oraz też i klub nawet zapokazać trzebabyło. &lt;br /&gt;Asia Michalik też wycieczkowała, wraz ze swoim chopakiem. Ot, impreza się działa, każdy pamięta opowieść Łukasza, który wdepnął w gwoździa (ale to było raaaano).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sytułacyj towarzyskich nie na zliczenie, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/gqfvT3Fjc-9sCfiu-HCh4A?authkey=Gv1sRgCKOAjPqX4oLAsQE&amp;feat=directlink"&gt;przyjaźnie&lt;/a&gt;, tańce i różańce. Nie wspomnę o &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/kKBXJJyH2lPpYTg74aqq4A?feat=directlink"&gt;ilsie&lt;/a&gt;, bo mogłabym wspominać co zdanie oń, acz zapraszam na &lt;a href="www.znamznam.blogspot.com"&gt; blog www.znamznam.blogspot.com&lt;/a&gt;, co jest o niczym trochę, a trochę też o ilsie, czyta go nikt. Bo &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/l4xO5q9WNDnNLUqjnsC6Lg?authkey=Gv1sRgCKOAjPqX4oLAsQE&amp;feat=directlink"&gt;studia dzieją się&lt;/a&gt;, bo co się dziać nie mają? Nic dodać, nic ująć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A miasto miasteczko stoli tak jak stało od roku 1300 (zmienia się każdenego jednego dnia). Zabytek na zabytku. Zachwyca... wszystko. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/oqjFk784O9RncNl6_PTRkA?feat=directlink"&gt;Skubaniuśki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/eyCQarZO9tPF-szUI5F9QQ?feat=directlink"&gt;Krakowskie Przedmieście&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/WFCXPooywK5Rq-4H4iUyiw?feat=directlink"&gt;Pałac KażdyWieJaki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Za3tNhWLT-gjJU1yNmZoQQ?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;budynek Ilsu&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Lh6pSJFsHEYfqj21aKMX-A?feat=directlink"&gt;Żwirek..&lt;/a&gt; wiadomiks. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem, nie nie wiem co dać tu teraz, przejeżdża człek dnia każdego od Banacha, poprzez Lotnik Pomnika (Pomnik Lotnika) (piloci.. ot ludzie!), &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Luszczanka?feat=directlink#5402982417225155362"&gt;Aleje co są Jerozolimskie&lt;/a&gt;, daje wnet do &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ho_l2sJS0RtziUtvNIpybg?feat=directlink"&gt;palmy&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/RrDGp7tZppmSiZgtbs0xJg?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Nowym Światem&lt;/a&gt;, gdzie biedny student NIGDY NICZEGO nie zakupił i wtedem już tylko &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/lFviqmGD5_j6Npv5NK-ZLA?feat=directlink"&gt;pomnik Kopernika&lt;/a&gt;, co wykuty przez duńczyka. Czasem (nigdy) zajdzie do &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/M67-dYzeM7UHmuC2p-KcYQ?feat=directlink"&gt;Buwu&lt;/a&gt;, a artyzmu tam moc, niejedna randka pierwsza, bądź ślubna sesja fotograficzna miała miejsca na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/uq0y8nW55EoFFX2BNpVsSQ?feat=directlink"&gt;dachu jegoż. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stare Miasto, Stare Miasto, wiernie ciebie będziem strzec!! Oderwać się można od rzeczywistości, na Rynku &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Vy_tAGldn1o4e3gpAakCTQ?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;surrealistyczne sceny&lt;/a&gt;, Kamienne Schodki są też, w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/HpfFvdw5HZugwrupwQCmTw?feat=directlink"&gt;Samych Fusach &lt;/a&gt;każdy kulturalny człowiek bywa i herbatencję zapija. A i schody nad &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/ybO2PP12QF4yhD4SOHI63A?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;trasą W-Z&lt;/a&gt;, w których nikt nie wie o co chodzi (ja), lecz ubikacja darmowa i wygodna umiejscowiła się tam. W &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/PJNoq3HJmgcNFChPzlv3Vw?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Barbakanie&lt;/a&gt;, każdy wie, że najkulturalniejsi ludzie chadzają tam wyrabiać zdjęcia, podrywać też czasem studentki ILSu, które olewają każdego niegodzienego chłopa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wisłą spacerkiem dać można do city centre, a po drodze - z bukłakiem-kubłakiem, wypełnionym słodkim, lub niesłodkim winem. Też dany jest im nam&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/bKxnl2a697CG26c60kiE0w?feat=directlink"&gt; Most Świętokrzyski&lt;/a&gt;, gdzie Kuba z "Na dobre i na złe" zszedł się z Danutą Stenką, jak i Most Poniatowskiego, co pięknie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/lmTc6gbgb91o8tz1dCwQYg?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;prezentuje się z uśmiechem Doris&lt;/a&gt;. Gdzieś po drodze "Czuły Barbażyńca", co czekoladą najlepszą na świecie ugości, acz przejadła się juz ludziom ILSu. Toć to ILS najznawcą stolicy. No masz, i jak stało się to, że Harenda dopiero tutaj?? Harenda, nasz dom, nie raz, nie dwa też, przyjęła nas w swoje ramiona, trzymając w rękach napój, gdy nie miał co począć student ze sobą w okienku, a może integrując się też. Z Harendą za pan brat. W Harendzie odbyła się pierwsza rozmowa przyjaciół prawdziwych, pierwsze spotkanie z Juaną, którą zna każdy i szanuje. Profestor z niej, a kpiarz prawdziwy. Czasem też nierozważnie zagadało się do barmana.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pałac SamiWiecieJaki, Nauki to zdarzy się, Kultury też. Ja kocham go. Gdziekolwiek nie szedłby człek, minie go zawsze, a jeśli nie minie, to widzi go. Kojarzy się ze wszystkim, niechże pozostanie. Raz w kinie też byłam na pelikurze niezgorszej. Po co komu druga linia &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/MLzCFUJFacUFn4GFNFnDfw?feat=directlink"&gt;metra??&lt;/a&gt; Każdy (KAŻDY) woli Pałac.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Warszawie mówiąc, muszę jeszce o &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/HT1Q28wEP-dEjXTL0LJ-zA?feat=directlink"&gt;Placu Zbawiciela&lt;/a&gt; napomknąć, abo tam obecne są wszystkie centra kultury studenckiej. Luna, co kinem jest na schwał, filmem w poniedziałki raczyć się można, koszt 5 zł, filmów moc. Tuż obok, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/OV0_7MM0SBMl4pzR1BGt9w?feat=directlink"&gt;Chińczyk,&lt;/a&gt; Wietnamczyk raczej, co dobre danie daje, a i wesele odprawi za godną zapłatą. A tużej obok mamy pub o wdzięcznej nazwie "Alternatywa" z wiecznie tym samym chłopem, piwo sprzedał nie raz, nie dwa (milion razy)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po krótce to. Ominęłam tysiące rzeczy. Na reportaż z Ursusa zapraszam na znamznam, abo wioska niezgorsza. &lt;br /&gt;Przygoda dzieje się, Miasta wielkie kocham i szanuję, nie zażałował człowiek nic. Nic aż po dziś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/kJS2wBCkxAvJ3WFVvOmYyw?feat=directlink"&gt;Stare dzieje przy jeszcze starszych&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/WbUSZ1tZzBq0LZhR0WaqGw?feat=directlink"&gt;Warszawskie krowy. Trochę Bródno&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/FNMDgojQmiJsPJVv_RkH6Q?feat=directlink"&gt;Żurek z Sheratona&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/x6ZwPfBMyys2LYBg9kwHaQ?feat=directlink"&gt;Zachowana dzielnica Żydowska ZARA przy wieżowcu Telekomunikacji&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/2009_10_17RodziceWWarszawie?feat=directlink#5393930947482363314"&gt;Tacie spadł cukr. Na szczęscie wszystko się dobrze skończyło&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/BUPURssQ_f1-hhE7JeYZPQ?feat=directlink"&gt;Jeździ sobie tu taki jeden&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Q4FTkMm9qBJwdndds7E66w?feat=directlink"&gt;Z muzeum Powstania, ja patriota wielość razy byłam&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Q72lft1s501ZlcshH75fKg?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;No zawsze Ci wejdzie w kadr (pałac) &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/5YhYUvhW8v0-D1LhtIvnrw?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Doris z Ponurakiem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/5t-Rf39qr0tol3OWeHK0DQ?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Już nic nie wiadomo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/4FNwe7EEGMzrNlAmLJ5WWg?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Reklamuj się po turecku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/xeCmRBx_kYotRrYJY-shrQ?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Tak! To tu Małgorzata Kożuchowska brała ślub&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/wVHVv4Ss0isSXvpOVHh90A?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Muzeum Narodowsze&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/0P9USbGK8g33875iMb4V5A?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Z serii Ludzie Sukcesu: Magda, co zawsze zdąży do Metra i Doris, co nigdy nie zdąży&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/h5ng0eREgLvKIRoIcgQakA?authkey=Gv1sRgCLqYm46kkvPX0gE&amp;feat=directlink"&gt;Pizza, czyli przegrywamy w rankingu zdrowego żywienia na ilsie, oraz Eba Tobarek, przekamrat, szkoda, że nie jest moim chopakiem&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-8027583316398730784?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/8027583316398730784/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/11/warszawa-lipiec-2005-wilosc-razy-az-do.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/8027583316398730784'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/8027583316398730784'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/11/warszawa-lipiec-2005-wilosc-razy-az-do.html' title='Warszawa, lipiec 2005 ... wilość razy aż do dziś'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Swm85oRqacI/AAAAAAAAENg/IGnZiJuCOFM/s72-c/DSC04823.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-4102092508907461540</id><published>2009-11-01T00:11:00.000-07:00</published><updated>2009-11-01T01:55:36.864-08:00</updated><title type='text'>Teneryfa 2005</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Su1bBBeMB-I/AAAAAAAADms/3EQ29ECcIuk/s1600-h/PICT0302.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Su1bBBeMB-I/AAAAAAAADms/3EQ29ECcIuk/s400/PICT0302.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5399071601420142562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teneryfa!! To były czasy! Sama nie mogę w to uwierzyć, ale nikt w tamtych czasach nie brał na urlop laptopów, a o wifi to żaden nie wiedział jeszcze. A mało! W hotelu cośmy byli, nie było telewizora. To był chyba ten czynnik, ten właśnie, razem z tym, że była to moja pierwsza wyprawa ever, który sprawił, że było wspaniale. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyprawa wyprawą, ileż odwagi w końcu wymaga płynąć z prądem tego, co tak misternie zaplanowało biuro podróży. Ale dałam rade, przemogłam się w sobie i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/71g2GJehRNZURbg4l9Hb1g?feat=directlink"&gt;wsiadłam&lt;/a&gt; na &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/G2m0FNLUdmqzisJb_FdcqA?feat=directlink"&gt;pokład samolotu.&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wstyd trochę, lecz wspomnę, jak długo wydawało mi się, że jestem człowiekiem sukcesu dzięki Teneryfie. Człowiek podziwiał się za piękną sylwetkę, tudzież opaleniznę, a w lutym to niezły rajc był, albo to że wydusiwszy z siebie buenos dias na ulicy, uznałam, że "jak ja znam hiszpański, o narody!" (nie wspomnę za to, jak przez 20 minut chciałam kupić znaczki, a prosiłam o "sillas", a nie o "sellos"). O tak, pierwsze przygody ze światem. Na szczęście człowiek zmądrzał i nabrał pokory i już nigdy (NIGDY!) nie pomyślał o sobie, że jest fajny z tak przyziemnych powodów, jak opalenizna czy piątka z konia. O nie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kimże tam byłaś, Martynko?? Byłam ja z &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/1nBWjoni2ULbDeAaLd-Iqg?feat=directlink"&gt;Tomaszkiem&lt;/a&gt;, kuzynuniem moim, co synem jest &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/8XDAEuk1l8he2UHpXCyiJw?feat=directlink"&gt;Pierwszego Człowieka Sukcesu&lt;/a&gt;, którego wszyscy znają, wuja Romana oraz Żony Pierwszego Człowieka Sukcesu Gosi, a i to właśnie oni wzięli mnie na wyprawę tę, gdzie niejedna hulanka miała miejsce. Już wtedy, wtedy, o tak, namiastki &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/6tRQCTkY-vODY9rR3CS6WQ?feat=directlink"&gt;jahy &lt;/a&gt;miewał człowiek, co ważnem faktem jest, abo &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/a1Y6Z7f2go2Bb_HiO4yDKg?feat=directlink"&gt;zostało mi to&lt;/a&gt; do dziś. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spróbowałam ja po raz pierwszy &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/QkU89b1F8ZTgbOet1EYyIA?feat=directlink"&gt;specjałów hiszpańskich&lt;/a&gt;, co za wspomnienie! Wuj to potrafił &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/3axhF-YkjRqe32HwX5bJGw?feat=directlink"&gt;zapichcić &lt;/a&gt;(lub kupić, ale &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/dWfxTyEGkaqhIj2GNEtASg?feat=directlink"&gt;potrafił&lt;/a&gt;!). Teraz sama nie rozumiem tego ni nic, lecz daliśmy my radę bez środków masowego przekazu. Chadzaliśmy na &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/s-iSm9LClxzvtwBOcvoDOg?feat=directlink"&gt;spacery&lt;/a&gt;, objeździlim wyspę niczym Magellan. &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/CHjxvNo97MOhG4PN5niobw?feat=directlink"&gt;Wulkan!! &lt;/a&gt;Wulkan jakoby brat nasz, wszędzie z nami, bałam się go ja, powodem był moich koszmarów sennych, testament prawie spisałam. Nie zgadnie nikt, co jeszcze robiliśmy!! Czytaliśmy książki! Tak! Książki wtedy jeszcze istniały (oj, wiele lat minęło, odkąd nie istnieją książki). &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/pRfa4hiVdKHNDHwl_Xdvfg?feat=directlink"&gt; Obijalim&lt;/a&gt; czasem też i &lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/2GvaANHNwyEVfjZJf8s-kg?feat=directlink"&gt;zakupy&lt;/a&gt; nie raz zabyly.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lecz ogólnikowo, byly to wczasy bardzo leniwe. Zabylismy raz &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/3YchXk7Eo7W2HNmlUCFLEw?feat=directlink"&gt;dookoła wyspy&lt;/a&gt;, fakt to, niebrzydka ona, dzika nawet miejscami. Widać tez gdzieniegdzie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/Sb3ax6li4-4SNvBWSR5e1w?feat=directlink"&gt;ruiny wiosek&lt;/a&gt;, co &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/0w51l0xELF8_Fo4z9c_u3g?feat=directlink"&gt;zniszczone są &lt;/a&gt;po wybuchu wulkanu. Na wybrzeżu turyzmu pod dostatkiem, Hiszpana dostrzeć to cud czasem. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/qqxyjAmXTKQ8Z9TZAD-r1Q?feat=directlink"&gt;Widoczki&lt;/a&gt; też są itede.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oooo.. wiem, czemu te memorie takie jakieś nieskładne! Bo chłopów nie było tamże do poderwania. A nie, to ja za młoda do poderwania byłam, pomyłka (a rzeczywiście, był kiedyś taki czas). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ech, ogólnie to wesolunio. To wuj chyba, tak - wuj zaszczepił we mnie niespokój i to przez niego tak mnie wywiewa wszędzie teraz (jego wina, jego wina, mamo!). Acz muszę powiedzieć, z całym szacunkiem i ukłonami też, jak zwykle, dla wczasów na Teneryfie, że to nie jest sposób podróżowania, który trafiłby do mnie teraz. Tzn, jakby ktoś chciał mnie wziąć na romantyczne dwa tygodnie na plaży, to hulaj dusza, piekła nie ma i zapraszam (ty płacisz), ale nie lepiej dać do dżungli i przedzierać się przez liany??&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zdjęcia:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/NVDhucfLsxvrynFCDbJrxQ?feat=directlink"&gt;Widok z drzwi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/VVerhftW8QZj6OL-YrVJXA?feat=directlink"&gt;Ciociunia z wujuniem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/3a19Aznqlc23CG5IWKBefQ?feat=directlink"&gt;Palem moc&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/P69KRY5tgooVVGIgD2xoEA?feat=directlink"&gt;Kocham to zdjęcie, a ty Tomek?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/9k2MKagQ5bGf4Pp2axVNMA?feat=directlink"&gt;I codziennie dzwoń!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/9k2MKagQ5bGf4Pp2axVNMA?feat=directlink"&gt;Przekamraty&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/w60Wp5m2rIeSCSaoIMdReg?feat=directlink"&gt;A niebrzydki wdok ten&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/lh/photo/WztI5Ik8FdM7XN2PgXsXrg?feat=directlink"&gt;Barceloa wszędzie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/nkXFvvtTIfGLgXxObM8J4Q?feat=directlink"&gt;Spacer codziennie, w deszczu też&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/tMduR5ot2uLrgGMBREfzjw?feat=directlink"&gt;Hotelik W OGÓLE nieturystyczny&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-4102092508907461540?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/4102092508907461540/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/11/teneryfa-2005.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4102092508907461540'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4102092508907461540'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/11/teneryfa-2005.html' title='Teneryfa 2005'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Su1bBBeMB-I/AAAAAAAADms/3EQ29ECcIuk/s72-c/PICT0302.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-4119068674337475645</id><published>2009-10-08T11:00:00.000-07:00</published><updated>2009-10-08T11:37:37.775-07:00</updated><title type='text'>Alicante 28 – 30 września 2009-10-08</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Ss4rBe5E3gI/AAAAAAAACE0/9qwDfFHw_GA/s1600-h/DSC07178.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Ss4rBe5E3gI/AAAAAAAACE0/9qwDfFHw_GA/s400/DSC07178.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5390293108481383938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wspomnę, jak smutek ogarnia mnie plus nostalgia, gdy o Alicante przychodzi mi pisać, rzec chcę, był to ostatni przystanek mój, symboliczny dość  dla uczczenia zapewne końca wakacji, a jakże.&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390295786282097906"&gt;Padało i padało&lt;/a&gt;, końca nie było ulewom, chmury układały się w kształt napisu „ROK AKADEMICKI 2009/2010”. Nawet murzyn (a raczej stu pięćdziesięciu ich), co parasolki sprzedawał w ulewie, nie rozbawił mnie (no może trochę, ale nie wspomnę tu chyba zabawy w „Em jak murzyn”, z ukłonami dla Doris). Nie zakupiłam ja parasolki!! A nie! Zakupiłam jednak, przypomniało mi się. Ale zapomniałabym wnet, bo po największych ulewach kupiłam, zawsze byłam zaradna a i swoje zmokłam.  A takie burze były, że nawet prądu w hotelu nie było. I skąd miałam wziąć sobie coucha z w tej sytuacji? No skąd?&lt;br /&gt;Alicante jest miastem &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390295920959361986"&gt;uroczym.&lt;/a&gt;  Plażunia jest niebrzydka,&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390296012625340034"&gt; wybrzeże &lt;/a&gt;pikne, ot co a i na zabytek, zamek piękny z wieku łoho, nie wiadomo którego (ja nie wiem), można popatrzeć, jak głowę człek obróci, gdzie trzeba. Zadbali o to miasto! No zadbali jak trzeba, przysięgam. Również, jak tradycja moja własna nakazuje, weszłam na Alicante, weszłam o własnych siłach. Zjechałam windą, przyznam się w pokorze, leń byłam chwilę, ale za to… weszłam ja na Alicante DWA RAZY!! Raz zabyło to możliwem wchodząc na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390296360818511330"&gt;zamek&lt;/a&gt;, a nawet za darmo jest, niech żyje zamek!, a raz drugi na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390296466846000178"&gt;mirador&lt;/a&gt;co z kościółkiem był obok, ważniejszym, mówi się.  Katedra.. katedra…. ale wstyd, nie pamiętam, do kronik muszę zajrzeć … no nie było katedry,  a to ci! Ni zdjęci, ni czegoś, Wikipedia też mi wzrusza ramionami, że nie wie. Ach.. bez katedry też przeżyjem.&lt;br /&gt;Ale nie przeżyjem bez plaży. Na plaży człowiek usiadł sam w zadumie, toż to spokojny był pobyt, te Alicante. Internet wzięli, wszystko zniknęło. No to usiadł , jak na turystę przystało i patrzył na różne takie tam, to na fale, to na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390297083660859202"&gt;wróbelki&lt;/a&gt;, co się przechadzały, to na chłopy jakieś, czy inną atrakcję miasta. Ostatni dzień był to mój tam, toć zaczęłam się zastanawiać… refleks jonować trochę.. czy co na Wawa było, czy Konia.. ?, czy mię kto odbierze z lotniska..?,  czy ja do domu jeszcze trafię w moim rodzinnym Jastrzębiu, które miastem jest na schwał. Umrzeć mógłby człowiek na tej plaży, taki spokój go ogarnął.&lt;br /&gt;A gdyby tylko człek wiedział, co na lotnisku go czeka, to na pewno wzionby coś, coby nie wstać. Acz moja wina było to całe zamieszanie, które mnie czekało. Trudno się spakować na lot, jak się nie ma wagi pod ręką, wszystko się da zrozumieć, ale jak ja uzbierałam nowe 20 kilo w Hiszpanii to nigdy nie skalkuluję. No bez przesady, chyba nie targałam ze sobą jamonu, tak? Kilka win zaledwie, turrón (nie jeden) i inne lekkie rzeczy (nie jedne). No to dalij, zostawić zostawiłam ja kilka drobiazgów (reklamówę ich) dobytku na lotnisku dla jakiegoś człeka, co znajdzie. Sandały na przykład, które święte są!! Nie wspomnę, jak wszędzie w nich byłam, w Częstochowie na pieszo razy dwa, na przykład, lub też każde miasto życia w nich przeszłam. Zostały. Zostały razem z innymi świętymi (starymi po prostu) rzeczami, no ale wina to ja chyba nie oddam, sorky.  &lt;br /&gt;Wino dotarło bezpiecznie w ramiona Okęcia, ja również, zmęczona jednak nieco życiem i wtem prościutto z wozu Pierwszego Człowieka Sukcesu, wuja Romana, do akademika, hęc hęc, gdzie przywitawszy nas Maciej von Kozubaal słowami „witam wuja” , przechował mnie na godzin kilka, ażebym szoku kulturalnego nie dostała i wtedem.. ruszyłam oto ja w podróż nieznaną i niebezpieczną nieporównywalnie do przerażających czeluści Housekeepingu, czy Kraju Kastylijskiej Mowy, w podróż do głębi Ilsu, gdzie potwór, zwany Rokiem Akademickim 2009/2010, czekał już na nas, studentów, z wyciągniętymi chytrze i podstępnie ramionami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390296115897422754"&gt;Deszczowa piosenka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390296226309820482"&gt;To, co Hiszpanie lubią najbardziej, czyli sceneria o poranku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390296698468727202"&gt;Widok z zamku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390296943202359634"&gt;Byczek&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5390297012245002114"&gt;Samotny wędrowiec&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-4119068674337475645?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/4119068674337475645/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/alicante-28-30-wrzesnia-2009-10-08.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4119068674337475645'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4119068674337475645'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/alicante-28-30-wrzesnia-2009-10-08.html' title='Alicante 28 – 30 września 2009-10-08'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Ss4rBe5E3gI/AAAAAAAACE0/9qwDfFHw_GA/s72-c/DSC07178.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-406264202850586402</id><published>2009-10-05T00:26:00.000-07:00</published><updated>2009-10-05T15:11:25.544-07:00</updated><title type='text'>Murcja i Cartagena i Los Alcazares, 26 - 28 września 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Sspp9Sxyd7I/AAAAAAAABxY/uYyvXMkkcVE/s1600-h/DSC07049.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Sspp9Sxyd7I/AAAAAAAABxY/uYyvXMkkcVE/s400/DSC07049.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5389236405835823026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Pobyt w Murcji, a raczej pobyt wszędzie w okolicach,  a najmniej w Murcji, naznaczony był piętnem couchsurfingu, tym razem bardziej niż zwykle. Dzięki ludziom takim jak &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217203198742498"&gt;moi hości z Murcji&lt;/a&gt;, couchsurfing w ogóle istnieje. O chwała im!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Karina, bo tak jej na imię, była jedyną osobą z łoho i jeszcze trochę, która odpowiedziała pozytywnie na mój request. Ani w Maladze, ani Granadzie i Alicante mnie nie chcieli. W Murcji też nie. Oprócz niej. Dom Kariny, posiadłość, nie wiem, hacjenda, może to dobra nazwa, mieści się na obrzeżach Murcji. Na szczęście w moim życiu jest wiele zbiegów okoliczności i nieświadoma tego, jak wiele wspaniałych wrażeń mnie czeka, nie przeszkadzało mi to, że nie jest to w centrum. No to daję do Murcji (a opowiedzieć Wam o tym, jak po drodze moja torba umarła? Rozleciała się, jakby co najmniej po trzech eksplozjach była. Pewnie po traumatycznych przeżyciach w Granadzie, czyt. pielgrzymce pieszej ze stacji do centrum. Na szczęście dowlokłam ją do schowka, a i taki był zamiar, więc jesteśmy w domu) i czekam na hosta. Ona, spowita aureolą człowieka sukcesu, zjawia się z mężem, co mu jest Gabi, a jest on Hiszpanem. Ludzie sukcesu, tak bym ich nazwała. Dlaczego? Nie będę materialistą (o nie) i W OGÓLE nie wspomnę, jak mają &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389216617235504002"&gt;dom&lt;/a&gt; (posiadłość, hacjendę, czy cośtam) pięęęęękny, wszystko jest cudne, i schody, i kanapy, i to, i tamto, i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218319713805218"&gt;perkusję&lt;/a&gt;, i basen i, jak Boga kocham, jako gość obcy zupełnie, potenacjalny złodziej i oszust, miałam dla siebie całe osobne mieszkanie, które było chyba najwygodniejszym miejscem, w jakim za życia spałam. Lecz hit się zbliża. Jest nim &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389216775504123106"&gt;domek &lt;/a&gt;w pobliskiej miejscowości nadmorskiej Los Alcazares nad samiusieńską &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218242277392754"&gt;plażą&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218161165249074"&gt;między palmami&lt;/a&gt;. I pytają mnie, czy  ja chcę z nimi dawać na plażę na ten weekend. No jak nie daję, jak daję? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fakt, że było to najbardziej relaksującem miejsce na świecie wtedem, przyćmiewa nawet traumatyczne przeżycia zobaczenia największego karalucha świata w mojej pościeli (zachciało się Hiszpanii). No ale nic nie jest idealne. Dowodem tego była też pogoda. Nawet w dzienniku dnia następnego mówili (tak, jakbyśmy nie zauważyli), że były to ulewy hen hen przewielkie i że zalało wszystko. Ale nawet to było dobrym zbiegiem okoliczności, bo skoro nie było pogody na leżenie na plaży, to daliśmy do Cartageny, co bym zwiedziła. A Cartagenę dobrze zwiedzić jest, ot co, bynajmniej nie źle. Nieopodal domku - lotnisko, a co jakiś czas - przelatujący nad dachem samolot.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I odkryłam w moich hostach bratnie dusze razy sto. Z wielu powodów, a nawet prawie wszystkich, które poznałam. Wieczora pewnego śmy łyknęli nieco wina. I gina. I whiskey. Jak to dobrze, że ja nigdy nie mieszam alkoholu (w jednej szklance). Dobił nas jednak nie procent, lecz &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389235006099608146"&gt;Titanic&lt;/a&gt;, i z tego, co pamiętam, daliśmy za wygraną przy scenie uwalniania Jacka spod pokładu, jak Rose siekierą waliła, zupełnie jakby drzewo wyrwała z lasu niczym Samson.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Raz też zagościliśmy w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217818348518802"&gt;mejilloneria &lt;/a&gt;(Boże, ale wstyd, pewnie przekręciłam nazwę), gdzie zapróbowałam &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217906488365554"&gt;owoców&lt;/a&gt; morza tak jak nigdy. A raz też do kina daliśmy na film o życiu, śmierci i robotach: "Los sustitutos" z Brucem Willisem, a był to film filozoficzny taki science fiction. Zainteresował mnie wielce, acz przefanem kina nie jestem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w ogóle to wykąpałam się w morzu, a jakże! Niechże się pali, wali, leje, lecz &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218077588352722"&gt;do morza dałam ja&lt;/a&gt;, niczym Bigos tym razem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218415898234530"&gt;Murcję &lt;/a&gt;zobaczyłam dnia ostatniego, zaraz przed drogą dalej. Miasto niebrzydkie. Przy słoñcu pewnie wydałoby mi się piękniejsze a i też szybko je przelecieć musiałam. Podobało mi się to, że jest mało turystów. Tak dla odmiany. Bo przecież w Maladze i Granadzie, każden się czuje przytłoczony nimi. Podobała mi się rzeźba pani na rowerze na środku chodnika, a jak robiłam zdjęcie, tak &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218512605625730"&gt;spod spodu&lt;/a&gt; nieco, to chłop za mną krzyczy jakiś, że jej zaglądam. Lubię listeningo-wiązanki, lecz uraziłam się ja troszeczkę i poczyniłam próbę zabicia go wzrokiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ludziki w Murcji chybą są nieźli z botaniki. W parkach mają &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218690196249218"&gt;podpisane drzewa&lt;/a&gt;, wielość ich też, nie wspomnę, a i jedne to pamiętam nawet, fikusami się zwą. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218757340160066"&gt;Katedra&lt;/a&gt;, powiem, rzeknę, o niezła. Się wyróżnia równie równo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Ach, i ta &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218608376722098"&gt;dzielnica arabska&lt;/a&gt;. Niech żyją Arabowie (sarcasm). Nie wsphomnę, jak dworzec jest w dzielnicy arabskiej, a ja, biedne małe dziecko, bloody blonde sometimes, idę, z walizą, z której są prawie wióry już tylko, a każden Arab już czyha na mnie z workiem, ażeby mnie porwać, NA PEWNO, NA PEWNO! A jeśliby sięgnąć pamięcią do metra w Brukseli lat temu kilka, gdzież to Arabowie porwać chcieli mnie, zatrzymując mnie przy wyjściu z pociągu?? Na szczęście, znany wszystkim Pierwszy Człowiek Sukcesu, Wuj Roman, walecznie, niczym sam Wuj Roman rzucił się do walki i wyrwał mnie ze szponów owego gatunku. A jednak tym razem musiałam się zabratać z nimi, nie tylko w celu przejść bezpiecznie przez dzielnicę, lecz również w celu kupić tymczasowy bagaż, abo poprzedni umarł. Dokonałam przedniego zakupu, kupiłam ja największą torbę, jaką wyprodukował naród arabski, a nawet nieco za dużą, nawet przy moim zapotrzebowaniu na przemyt wina.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389216851747290770"&gt;Cartagena, &lt;/a&gt;miasto &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389216934624415314"&gt;portu&lt;/a&gt; i marynarzy. To tam, właśnie tam, wymyślono pierwszą łódź podwodną i.. yy coś jeszcze, zaraz se przypomnę. Łojoj, nie przypomnę sobie. Tak czy owak, wymyślono to tam. A ta pierwsza łódź podwodna to jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217037134827042"&gt;wystawiona&lt;/a&gt;, jest, i można obejrzeć sobie ją, a nawet dotknąć, jeśli się ktoś nie boi do sadzawki wejść.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wspomnę, jak Murcję wspominam tak pozytywnie, że aż wstyd to wyrazić i jak oddaję hołd moim przecouchhostom, niech im zawsze słońce świeci i ziemia hiszpańska przychylną będzie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389216674897810370"&gt;Widok z domku na plaży&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217128042976498"&gt;Nurek zapodziany&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217376299082770"&gt;Stateczek nieopodal&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217580921542194"&gt;ooo.. &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389217957358074514"&gt;Latarnia, czy inny słup&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5389218904805043778"&gt;Todo mojado (każden mokrem)&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-406264202850586402?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/406264202850586402/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/murcja-i-cartagena-i-los-alcazares-26.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/406264202850586402'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/406264202850586402'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/murcja-i-cartagena-i-los-alcazares-26.html' title='Murcja i Cartagena i Los Alcazares, 26 - 28 września 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Sspp9Sxyd7I/AAAAAAAABxY/uYyvXMkkcVE/s72-c/DSC07049.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-4743879243649441977</id><published>2009-10-04T04:19:00.000-07:00</published><updated>2009-10-04T09:08:06.761-07:00</updated><title type='text'>Granada, 24-26 września 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SsjDqTNSEZI/AAAAAAAABp0/HzkPweCn-VE/s1600-h/DSC06813.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SsjDqTNSEZI/AAAAAAAABp0/HzkPweCn-VE/s400/DSC06813.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5388772085626704274" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po Maladze, hop-siup w Alsę i do Granady hej ho! Już w pierwszej godzinie pobytu w Granadzie udowodniłam sobie, że jestem najgłupsza na świecie. Otóż, wysiadam na dworcu, patrzę w mapę, myślę "do centrum bliiiisko", to na pieszo idę. A bagaż ciążył nieco. No to idę, idę, po chwili się zorientowałam, że nie ma tej ulicy na mapie. No to idę na intuicję (ence-pence w której ręce.. w prawo) i idę, i idę, i nie wiadomo, co się dzieje, ale ludzi coraz więcej na ulicy, więc myślę sobie, że dobrze, na pewno się nie oddalam. Po 20 minutach marszu patrzę w tę mapę raz jeszcze i oświeciło mnie nieco. Otóż, stacja była na tyle daleko od centrum, że znaczek stacji był na rogu mapy, ale z małą strzałeczką, co by tylko kierunek do niej wskazać. Ale myślę sobie: teraz to już idę, tyle przeszłam, to zaoszczędzę to 1 euro. I szłam, i szłam, a torba za mną idzie (chciałoby się) i umieram po drodze, mijam kolejne przystanki, ale nie wsiądę chyba, jak przeszłam połowę drogi, tak? Zawsze byłam praktycznym człowiekiem i mistrzem w czytaniu mapy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i zgadnijcie! Doszłam. Doszłam ja. Pobiłam rekord marszu przez Granadę, kilometry razy kilogramy. No co najmniej wejściówka na Alhambrę powinna być gratis w nagrodę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hostel znów, ale, niestety, nie taki jak w Maladze. Pokój osobny, wygodny całkiem, ale najmniejszy w jakim kiedykolwiek byłam, nawet mniejszy od pokoju Maciusia, brata mojego szanownego, ukłony mu. Łazienka na korytarzu, z powodu burżujstwa wyrzutów sumienia nie miałam. A w samiusieńskim centrum miejscówka, więc go for it. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj nie było już Fiest de Tortilla, trzeba było samemu zadbać o towarzystwo. Amerykaneczka, co ją w hostelu w Maladze poznałam, dała mi numer swojego hosta i mówi, że on jest cute, że na pewno znajdzie czas na cervezę. No to piszę do niego, a ten mnie nie odpisuje... i dalij nie odpisuje. No to daje na couchsurfing.com, stronę znaną już każdemu. A było to koło 20.00. A on do mnie, że perfecto, że o 22 się widzimy na plaza de Carmen. To ja w te pędy idę się wykąpusiać i na cacy zrobić, wracam do pokoju, a tam sms: "widzimy się o 22 na plaza de Isabel Catolica??". Hm, dziwię się trochę, czemu zmienił miejsce, i już odpisuję, że ok, a tu mnie nagle olśniło, że te dwa chłopy, do których napisałam, mają to samo imię. Dobrze, iż się skapłam. Jednemu piszę, że "si", drugiemu, że "no" i proste. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Host, co się z nim widziałam, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768453918384914"&gt;Jose&lt;/a&gt; się zwał, ale różnił się od Josego, którego znam z hotelu we wszystkim chyba, Nowy Jose przez całą naszą rozmowę krytykował Hiszpanię, to, co się tam dzieje i jak działa państwo. A i mówił, że był w Anglii i że tam jest jak w raju i chętnie by wyjechał. Jose von Stary twierdził.. ee.. coś innego. Wypiwszy zapas cervezy i wina oraz zjadłszy niejedną tapas, ruszyliśmy na spacer po mieście. Bratnia dusza z chłopa, myślę, niech żyje couchsurfing! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co mam tracić czas? Dnia następnego umówiłam się z &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388770363473023394"&gt;Josem II&lt;/a&gt; . Wartało było, bo wziął mnie do &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388770298452060306"&gt;najpiękniejszej kawiarni&lt;/a&gt; na świecie. Z ukłonami i wyrazami szacunku, ale niech się Czuły Barbarzyńca schowa, ot co. Po pierwsze trzeba było wejść na Granadę, ażeby się tam dostać, więc nie wspomnę, jak całą ją oną było widać z kawiarni, jeśli się piło kawę na tarasie. A w środku też był klimat, więc todo perfecto. A Jose, człowiek sukcesu, to projektant stron internetowych, a studiował w Anglii. Zmęczony życiem jednakowoż i niespełniony nieco. A i przysięgam, przepiękny młodzieniec z niego, a jakże. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Granada City. Co tu mówić? Do tej pory nie byłam w piękniejszym miejscu. Centrum miasta ruchliwe, ale nietrudno zejść na bok, co by zaznać ciszy i spokoju. Hitem Granady jest &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769499146508018"&gt;Alhambra&lt;/a&gt;, co po Arabach się ostała, do której idzie każdy, a ja straciłam na nią cały dzień, bo zanim doszłam na szczyt (godzina) i znalazłam kasę z biletami (druga godzina! Nie wspomnę, jak zawsze byłam dobra w mapach) a i jeszcze potem się okazało, że nie ma biletów już, że można kupić na popołudnie. No to ustawiam się w kolejce jak porządny i grzeczny turysta (wiadomo), a tu niespodzianka. No słyszę język polski, no słyszę, jak Boga kocham. No to zagaduję, bo co mam nie zagadać? A to para lekarzy z Krakowa, co w pośpiechu chcieli Alhambrę zobaczyć, lecz Alhambra i pośpiech to dwie różne sprawy. To się załapałam na car tour po Granadzie oraz na naleśnika z czekoladą z okazji &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769123663968258"&gt;Festival de Chocolate&lt;/a&gt; pod Katedrą. Może nie jestem dobra w mapach, ale we wkręcaniu się nie mam sobie równych. A przy tejże okazji przesyłam jak najniższe ukłony w strony państwa tego właśnie, a nuż zabrną tutaj.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768087597291330"&gt;Alhambra&lt;/a&gt;. Arabowie budowali ją 300 lat. Arabowie wsio, a Alhambra sobie stoi i służy turystyce miasta, jako siła napędowa. Są &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769885641394802"&gt;pałace&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769381755474578"&gt;ogrody&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769212512466946"&gt;fontanny&lt;/a&gt;… &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388770022606010162"&gt;zabytków wielość&lt;/a&gt;. Mówią, że cudo. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No niebrzydka, ale po tym wszystkim, co się mówi o Alhambrze, to spodziewałam się, że co najmniej zemdleję z wrażenia. Jeśli miałabym była zemdleć, to najwyżej z upału. Albo z tęsknoty za New Park Manor. Może marudzę po prostu już trochę z nadmiaru zabytków i monumentów, więc obiektywnie powiem: robi wrażenie. Ale żeby płacić 12 euro za wstęp i czekać pół dnia na wejście? Zdecydowanie mogłoby być mniej szumu o to wszystko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O wiele bardziej spodobały mi się &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768019601768706"&gt;tarasy widokowe&lt;/a&gt; na górze Albaicin, co jest obok. Ojoj, jak weszłam, to aż się wzruszyłam. I smsa do każdego wtedy, że Granada to raj. Kręte, wybrukowane, białe &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388767720884813522"&gt;uliczki&lt;/a&gt;, małe &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388767889533177874"&gt;domki&lt;/a&gt;... marzenie. &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768864380477298"&gt;I widoczki&lt;/a&gt;. Zawsze wyobrażałam sobie tak miejsce, w którym mieszkał Ali Baba. Dobrem skojarzeniem się to być okazało, bo to kiedyś największa dzielnica arabska była w Hiszpanii. Nic nie przewidzisz, co się może stać w jednej z krętych uliczek. Ali Baby nie spotkałam, ale spotkałam za to chłopa myjącego zęby po drodze. Lecz nie był to człowiek sukcesu, który pięciu minut na toaletę nie ma nawet, lecz rodzaj żula, który mył zęby pewnie z powodów ideologicznych, a nie higienicznych. Również wielość &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768158366756626"&gt;kotów &lt;/a&gt;można było spotkać, a nieraz drogę czarny przebiegł. A i też &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768939209304994"&gt;listy ścienne&lt;/a&gt; do turystów z dość jasną przestrogą. A opowiedzieć wam o tym, jak nagle chłop, co jechał samochodem, wychyla się do mnie i wrzeszczy: “VETE DE AQUI!!” co znaczy “wynocha”. Gościnni, ot rzeknę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wspomnę, jak Granada ma w sobie coś, czego żadne inne miasto nie ma. Jakiś takiś klimat. A rzeknę, że byłoby go więcej, acz &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769693901240002"&gt;turystów moc&lt;/a&gt;, turysta na turyście. A &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388767512996037298"&gt;Katedra&lt;/a&gt; jest niesamowita, i piękny plac przy tym. Ciekawym rzeczem, który uwielbiam w Hiszpanii, jest to, że bary, restauracje, centra handlowe i inne consumismonerie przybierają nazwę &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768684208941378"&gt;taką&lt;/a&gt;, jaki ma pobliski kościół. Koło kościoła San Eugenio, wszystko przewszystko się nazywa San Eugenio, Eugenio, czy coś w te ramy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawet nie wiem, czego tu jeszcze nie wspomnieć. Ach, kocham Granadę, mam nadzieję, że wrócę tam jeszcze. Łot ci cała historyja.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;zdjęcia:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388767590446489570"&gt;Viva Espana!!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768256815529682"&gt;Noga ma&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768377430140210"&gt;Dary z Hiszpanii&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768541982293346"&gt;Maszyneria do robienia churasków (los churros)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768612412635026"&gt;Do cienia..&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388768769023659970"&gt;Hiszpańska posłuszność&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769018421696786"&gt;Gdzieś w Alhambrze&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769598187610370"&gt;Powaga zawsze i wszędzie ze mną&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388769772054250018"&gt;Zabytki za kratami&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388770124992397426"&gt;Najstarsza część Alhambry&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5388770218850996818"&gt;Paella City&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-4743879243649441977?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/4743879243649441977/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/granada-24-26-wrzesnia-2009.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4743879243649441977'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4743879243649441977'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/granada-24-26-wrzesnia-2009.html' title='Granada, 24-26 września 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SsjDqTNSEZI/AAAAAAAABp0/HzkPweCn-VE/s72-c/DSC06813.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-4623836926538918300</id><published>2009-10-02T05:45:00.000-07:00</published><updated>2009-10-02T06:36:16.933-07:00</updated><title type='text'>Malaga, 21-24 września 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SsX7Xsm_0_I/AAAAAAAABfY/7ArqtXxqUw4/s1600-h/DSC06580.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SsX7Xsm_0_I/AAAAAAAABfY/7ArqtXxqUw4/s400/DSC06580.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5387988913748956146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Swego czasu wiele możnabyło posłyszeć o Maladze. A to z cyklu memorie kamratów, czy skądśinąd. Nie zawsze Malaga cieszyła się dobrą sławą jednakowoż.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ja za to, z Malagi mam tyle pozytywnych memorii, że łojojoj. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po supuesto, do Malagi udałam się sama. Ja, wielki podróżnik, pogromca.. niczego. Wyruszyłam ja w iście sentymentalnym nastroju, a bo to przyszło mi właśnie wtedem opuścić mury stajni i New Park Manor. Nie żeby zapłakał człowiek, toż to nie Titanic, acz kilka przemyśleń na temat życia, śmierci i biegu czasu miałam. Aż do momentu (uwaga, uwaga, przygoda nr 1 z serii "Malaga") kontroli bagażu. No bo to ten Ryanair! Max 15 kilo dla nadanego bagażu??? Do końca życia będe im to wypominać (każden się przejął). No i przez to musiałam wszystkie najcięższe rzeczy, czyt. pierdoły, których moc, zapakować do podręcznego. Wszystkie kable, kabelki, souveniry i rzeczy zakupione w poundlandzie. Chłop, co tam był, patrzy na monitor sobie i przymrużył oczy wpierwej. A potem kazał mi wszyściusieńko wyciągać, każdą jedną rzecz, jak Boga kocham. A te najmniejsze pierdoły to jeszcze w dwa pudełka małe  miałam zapakowane, to też każdą wyciągał i patrzył. No trwało tooo... nie wspomne, jak trwało to odprawę i kontrolę każdego innego pasażera. A potem jeszcze z laptopem nie chcieli mnie puścić, bo go w ręcę niosłam. A zawsze tak możnabło. A babeczka mi mówi, że muszę to dać do plecaka. A ja, u progu załamania nerwowego, wkręcam jej, że to kupiłam na bezcłowej (nie wspomne, jak jest to najbardziej porysowany i poobtłuczony laptop świata). Pomyślałam, a niech mnie wezmą za czubka na całym świecie, ale laptopa nie oddam!! NIE OD-DAM!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I udało się. Babeczka poszła dalej, a ja laptop hop, pod bluzke, a i sweter jeszcze założyłam. Kamuflaż przeszedł próbe, laptop został uratowany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtem lecę i ląduję wnet. A necleg w hostelu miałam. Niech żyją hostele, bracia moi! Ktoś pomyślał, że akademiki są szalone i nieokiełznane?? Łogdzieżtam! Takie fiesty! TAKIE, że wspomnieć wstyd chyba. Wieczór pierwszy: &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387984560223019970"&gt;Fiesta de Tortilla&lt;/a&gt;. Się piszę na to, a jakże. Siedzem siedzem, hablam trochę, patrzę w kuchnię, tam: dwa chłopy. No to wbijam tam i mawiam: "hola". No i poszłO. Chłop jeden - szef był to hostelu. A niepozorny taki. I mi mówi: "venga!! za rok tu przyjedź, damy ci tu pracę, pokój za darmo, wszystko będzie. A może chcesz zostać i zacząć od jutra??" Chłop drugi - &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387984488825956466"&gt;Luggi &lt;/a&gt;się zwał i to on kucharzył wielce, a dobry był w tym niebylejako. A i pytam go, co tak kucharzy, czy może z niego jest cocinero, a on na to, że nie, lecz ma &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986159297745698"&gt;restaurację tapas &lt;/a&gt;w centrum, i że mam wpaść dnia następnego, to zobacze, a za rok mam do pracy przyjechać, bo zawsze potrzebują jakichś chicas na wakacje. No to daję dnia następnego, siadłam sobie wygodniuśko, a on mi wszystko. I &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986076034717858"&gt;wino i tapas&lt;/a&gt; i wszystko by mi tam zrobił. Jego praca polegała na robieniu wszystkiego i pilnowaniu kucharzy i kelnerów. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986266708551650"&gt;Dobra fucha&lt;/a&gt;, myślę. Lecz najbardziej lubił stać za ladą i kroić jamón. Oj, dooobre jamón, dobre. A restauracje, że rzec tak rzeknę, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986376946667378"&gt;ma klimat&lt;/a&gt;. A i jeszcze wieczora wspomnianego sama nauczyłam się robić tortille, dwie nawet sama zrobiłam (beznadziejne wyszły, wiadomo), ale te zrobione przez Luggiego były niesa niesa niesamowite. Ktoś nie wie jak zrobić tortille? Ta co Luggi robił to następująco: Otóz, smaży się frytki wpierwej, wpierwej też robi się cebulę i paprykę tak, coby miękkie były. Luggi zrobił też krewetki, ale zamiast krewetek może też być nic, albo pieczaki na przykład, a ja to lubie pieczarki, więc jakby ktoś chciał zrobić dla mnie kiedyś tortillę, to pieczarkicity wtem. No i wtedem, wbija człek 5 jajek, lub 6 do miski, soli i chłepta. Wychłeptawszy, wrzuca te wszystkie papryki i cebule i krewetki i frytki i miesza, ino delikatnie, coby nie zamełzać tego i dajemy to wszystko na rozgrzany olej i sie robi, się samo. Niby trzeba tam po bokach to poprawiać, coś tam podwijać, ale bez tego też smak bedzie dobry, myśle. Z obracaniem jest trochę przygody, ale nawet mi ani razu nie spadła na podłogę. Que aproveche!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wieczora drugiego, fiesta fiesta. I &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387987194978927730"&gt;każda jedna narodowość&lt;/a&gt; była. Z &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387984621006424338"&gt;Amerykanką&lt;/a&gt; się dogadałam, że również ma pożycie z couchsurfingiem. A z Californi jest. A z innym chłopaczkiem rozmawiałam, co z Florydy był i mówi, że nienawidzi Ameryki, że kocha Europę i że nigdy nie wróci do domu. Kolegę Niemca wypytywałam, czy był w Oświęcimiu i czego uczą dzieci na historii. Pokorny chłopak, przyznał się w imieniu narodu do zbrodni wojennych. Spotkałam też wielce ciekawą osobowość z Irlandii, chłop, lat 100, bądź więcej, który przyjeżdża do Malagi do tego samego hostelu na każde lato, a jego jedynym zajęciem i hobbym jest chodzenie na mecze piłki nożnej do pubów. I znał się na wszystkim. A i również był wszędzie za życia (tylko nie w Jastrzębiu).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A ostatniego wieczora, myślę sobie: odpocznę. Wracam z &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986435809497666"&gt;plaży &lt;/a&gt;właśnie, już myślami będąc w hostelu, gdzie miałam zamiar rozłożyć się z laptopem na kanapie, a tu do mnie podbija &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387987268735403010"&gt;Hiszpan&lt;/a&gt;, sztuk jeden. I mi wizytówke daje i mówi: "fiesta, fiesta!". A ja mówie "Que fiesta?" A on na to "Fiesta  de Erasmus". Mówię, że dobrze, przyjde, ale myślę "oszalałżeś? ide spać". Ale on do mnie, że on teraz ma chwilę to mi pokaże w jakim to barze jest, żebym na pewno trafiła, że to jest na plaży no i że jestem bonita, bonita. No ale nie idę, stoję twardo i mu nie ufam. No to gadamy, stojąc, ja, twarda w przekonaniu, że nie idę NIGDZIE. Lecz mięknę, gdy pytam go, czy jest z erasmusa, a on mi na to, że "nie, nie", że jest menadżerem w barze na plaży i on organizuje te fieste. A! Menadżer! no to mogę się przejść. No Ładny bar, nowoczesny i wielki. I na koktajl bez nazwy (i bez ceny) się załapałam. No i przedstawił mnie znajomym, mówi, że oni bedą na fieście i że potem bedzie salsa i guitarra i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387987460873563570"&gt;mojito&lt;/a&gt;. Ach, ogarnąwszy się w hostelu, poszłam, a jakże mogłobyć inaczej, hm? Fiesta przerówna. Salsa, kocham. Mojito daje w kość juz po sztuce jeden., lecz nie martw się rodzicu, na więcej nie było mnie stać tego wieczora. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A co do samej Malagi to myślę, że .. wielka. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387985992608445058"&gt;Piękna jest&lt;/a&gt;, to fakt, ale strasznie głośna, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986909318811954"&gt;zatłoczona&lt;/a&gt;, wszędzie &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387985912492910114"&gt;tłum i ruch&lt;/a&gt;. Niby jest gdzieś tam ta &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387985838323002642"&gt;katedra&lt;/a&gt;, ale mnie nie pasuje, jak katedra jest przy &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986747300076434"&gt;najbardziej ruchliwej ulicy&lt;/a&gt;, koło Burger Kinga. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387984837629911842"&gt;Alcazaba&lt;/a&gt;, ciekawa rzecz pozostanowiona przez odległych przodków, ale podziwiając Alcazabę, nie wiedziałam co mnie czeka w Granadzie, łuhu! Częścią Alcazaby jest &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387985086903983186"&gt;teatro&lt;/a&gt; i zamek Giblarfarro, do którego środka już nie weszłam, ale za to wspięłam się pod wejście. Tak! &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387987118727146114"&gt;Weszłam na Malage!&lt;/a&gt; &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387987006435690178"&gt;Widoki warte świeczki&lt;/a&gt;. W muzeum Picassa, niech mi świat wybaczy, nie byłam, ale byłam za to pod Domem Picassa i siedziałam też obok niego &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387984720026309010"&gt;na ławce na placu Merced &lt;/a&gt;(liczy się?). Ale do muzeum poszłam ja jednego, a było to muzeum muzyki interaktywnej, ale ze smutkiem stwierdzam, że nie było tam nic ciekawego. Mogłam równie dobrze iść do sklepu muzycznego, a i zaoszczędziłabym te 4 euro, czy ile. Można też zwiedzić &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986817026592322"&gt;port&lt;/a&gt; w Maladze, akurat stał ładny statek (a moze zawsze tak stoi? nie wiadomo), są &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986669513679922"&gt;palmy&lt;/a&gt;, jest też &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/Blog#5387986516801945650"&gt;plaża&lt;/a&gt;, na której osobiście, z premedytacją, spaliłam się razy dwa. Jednakowoż, plaża w Kołobrzegu jest o niebo ładniejsza. Ogólnie rzecz biorąc, co do samego miasta, bardziej podobał mi się Reus niż Malaga, ale mimo to brawa Maladze nawet i, bo chyba mają troche więcej zabytka do utrzymania, turystów i normalnych ludzików też.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-4623836926538918300?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/4623836926538918300/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/malaga-21-24-wrzesnia-2009.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4623836926538918300'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/4623836926538918300'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/10/malaga-21-24-wrzesnia-2009.html' title='Malaga, 21-24 września 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SsX7Xsm_0_I/AAAAAAAABfY/7ArqtXxqUw4/s72-c/DSC06580.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-3726651279639608119</id><published>2009-09-24T16:02:00.000-07:00</published><updated>2009-10-04T09:20:07.419-07:00</updated><title type='text'>New Forest, czerwiec - wrzesien 2009</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Sr0ddKkUS3I/AAAAAAAABMI/N8XVgVjjzyc/s1600-h/DSC_3922.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Sr0ddKkUS3I/AAAAAAAABMI/N8XVgVjjzyc/s200/DSC_3922.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5385493116295072626" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To tak, mam opisać New Forest w jednym poście? Niemożliwem jest to.&lt;br /&gt;Lecz spróbujmy, no dalij! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;New Forest to jeden z parków narodowych Anglii, historyczny nawet troche, niebrzydki też. Przybyłam tam rzekomo w pogoni za pieniądzem (a wcale tak nie było).&lt;br /&gt;no maaasz.. nie wiem od czego zacząć. A może w ogóle nie wiem co napisać? Rzucać wazeliną i pisać to co naprawdę myślę? chyba niee.. nie wspomnę więc jak w New Forest  przeżyłam najlepsze chwile w życiu i że nawet nie jestem w stanie opisać, jak bardzo się przywiązałam do tego miejsca. &lt;br /&gt;nie, nie. nie o tym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To może o tym, jak gdzieś w sercu lasu, między wioską Brockenhurst a Lyndhurst znajduje się &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175108256860482"&gt; hotel &lt;/a&gt;wysokiego standardu, w którym powstała specyficzna społeczność, zmieniająca czasem swój skład, zwana staffem (nie mylić z pierogami), spotykająca sie od czasu do czasu (świątek piątek, nie wspomne też) w pracy. A urokiem ,przekleństwem też czasem ich jest to, że każdy wie o każdym wszystko, kubek w kubek jak w wiosce smerfów. &lt;br /&gt;o tym też nie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A o tym, jak we wsi same sławy można spotkać (jedną). Chyba też nie o tym, bo kogo zainteresuje to, że podczas spaceru do wsi, w spowitym sławą Villige Veg, kupywał sobie, jak gdyby nigdy nic i jak gdyby nikt nie stracił  2 milionów funtów w jeden dzień, John Cleese imbir.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wspomnę też o mistrzu serwisu i housekeepingu, którym jestem ja. Bo kto mi uwierzy wtedy, że nie przyjechałam tam dla pieniędzy, skoro przychodziłam codziennie o 7 rano sprzątać te same 24 pokoi, co W OGOLE nie było obarczobne brzemieniem braku twórczego myślenia i rozwoju umysłowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to moze o samym New Forest wpierwej. Można się zakochać w New Forest. A raczej, nie da się nie zakochać. No bo przecież czy te przechadzające się wszędzie &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174637795374882"&gt; kucyki&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385175234042600674"&gt; osiołki&lt;/a&gt; i &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385174834278218530"&gt; inne dziwy &lt;/a&gt; nie są cute?? Cisza i spokój (jeśli tylko nie mieszka sie nad &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385504557160903906"&gt; stajnią&lt;/a&gt;, a mieszka się, a raczej mieszkało, bo już tam nie mieszkam, no i zamknęli stajnie we wrześniu, przez co niezłego stresa mieliśmy, że nam internet wyłączą, Na szczęście robili pewnie większy interes internetem dla ludzi a nie dla koni, więc wszystko skończyło się dobrze). I jest las, do którego można się udać na &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174562659700674"&gt; spacer&lt;/a&gt; albo który się ma pod  nosem tylko ze świadomością, że można sie tam udać na spacer, co też jest relaksujące.&lt;br /&gt;W pobliżu hen hen atrakcji. Nie wspomne &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175481579837730"&gt; Stonehenge &lt;/a&gt; (ładny płot, ładny), &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174373389857394"&gt;Oxfordu&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175395436450786"&gt; Lymington&lt;/a&gt; (ładny port i kebab też ładny), &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174834278218530"&gt;spacerów do Brockenhurst&lt;/a&gt;(.. ooo &lt;wzruszenie&gt;), &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175364334277842"&gt; Borton on the Sea &lt;/a&gt;(morze i klify), w tym roku również &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175271179194818"&gt; Hythe&lt;/a&gt;,&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175319998446002"&gt; Hatchet Pond&lt;/a&gt;, Hurn i &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175753071648642"&gt; Wimborne Minster &lt;/a&gt;(z muzeum miasto w miniaturze) ps. Michał, dobrze, że zapisujesz nazwy miejsc na folderach ze zdjęć, bo nie spamiętałabym tych nazw. Może pamiętam, że starter idzie po bushu ale bez przesady. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A hotel - New Park Manor - miejsce znienawidzone przez wielu, a i przez wielu też kochane (tylko mnie chyba). Hotel, jak hotel, jest restauracja, czasem trzeba sprzątnąć.. generalnie, niezła zabawa. Atmosfere tworza ludzie, sie mówi, a troche też ich tam jest. no wypada mi wspomnieć wszystkich albo nikogo. Co robic? ence pence w której ręce? no dobra, wszystkich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedzmy, normalny dzień, zaczynam od restauracji, ubieram &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175633064067810"&gt; krawat i te inne &lt;/a&gt;, buty czasem te odpowiednie, czasem adidasy, godzina 7.00, mijam się grzecznie z zaspanym nocnym portierem, co nie potrafi szklanki wypolerować, ale za to potrafi sie nią zabić prawie. To co trzeba zrobić rano zależy nieco od nocnego własnie. przy dobrych wiatrach robi się nic i czeka sie na gosci, którzy czerpiąc radość ze &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174714269627378"&gt; standardu&lt;/a&gt; schodzą na śniadanie po godzinie 8.00. To taka mała tradycja New Parku, że wszyscy goście schodzą naraz. Tak samą jak tradycją jest to, że room service jest zawsze do pokoju 17, a jest to pokój najdalszy na świecie (dzięki Bogu, że nie musimy przechodzić przez ulicę po drodze, bo na świecie i tak bywa). To jak przebiega śniadanie zależy od nastroju osoby z kuchni, a i tez kelnerów. O tak, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175873874601810"&gt; kelnerzy&lt;/a&gt;, co za społeczność. Niech im Bóg błogosławi za tę cięzką pracę, a napiwków jak na lekarstwo. ale o nich później. Wielce posh atmosferę, która powinna panować, psułam zawsze ja, na przykład &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175795897471890"&gt; wybuchając śmiechem&lt;/a&gt; albo &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385504471133191858"&gt; robiąc kobrę przed marmurem &lt;/a&gt;. po śniadaniu trzebabyło wszystko uwinąć, umyć szklanki, ponakrywać stoły, poobijać się troche, czasem wysłuchać tego, jakie twórcze zajęcie wymyślił szef restauracji, typu poodkurzać sufity lub umyć lodówke, czasem nawet w porywach zdarzyło się to zadanie wykonać. W wolnych chwilach możnabyło zrobić sobie listening. Do wyboru do koloru - angielski, hiszpanski, głos męski, głos żeński, młodszy lub starszy. Wystarczyło tylko wiedzieć jakie zadać pytanie i komu. O! możnabyło również przeprowadzić od czasu do czasu analizę lingwistyczną, bo ciekawych przypadków moc (dwa). Otóż, jeden przypadek to ...a moze bez imion?? A moze z imionaaami, co mi tam, na Konia sie nie bałam pisać, a emigrantów sie bede bać?? Otóz, pierwszym przypadkiem jest &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385504508785746178"&gt; Marta&lt;/a&gt;. Marta, która nie tylko szybko pochłania nowe struktury leksykalne jak gąbka, ale zapomina czasem o starych i wprowadza je do języka ojczystego, a moze nie zapomina, tylko woli używac te inne. A zwie sie to chyba zapożyczenia gramatyczne, czy jakos (GOPcity). Już nie pamiętam tych najlepszych kawałków, ale wyrażenia typu  "spędzać pieniądze" "stać na hotelu" czy "być fancy" są na porządku dziennym. A drugi przypadek to zanik bazy artykulacyjnej języka ojczystego, a ma to Roman, szef restauracji, wspomniany już nie raz nie dwa (raz). Znaczy to tyle co to, że Roman jak mówi po polsku to dalej brzmi jakby mówił po angielsku. Także, dzięki Marcie i Romanowi zaliczyłam małą powtórkę z fonetyki &amp; GOP, o! dzięki wam, przekamraci!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;o czym to ja mówiłam? Ah, restauracja,  to jeszcze zapiję do listeningów, gdzie mistrzami audycji są Jose, rodem z Galicji, który powinien napisać książkę o wszystkim, ale chyba najbardziej o tym, że Hiszpanie są najlepsi w każdej dziedzinie świata i o myciu samochodów, oraz Szer (czy Szarlot, czy jakos), która do zwierzeń była pierwsza. Nieźle dawał też &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175691706485970"&gt; Pierwszy Gej NPM&lt;/a&gt;, Daniel, który jest moim &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175657300556626"&gt; ulubionym gejem &lt;/a&gt;(zaraz po kilku innych), ale z nim potrzebna była większa interakcja, więc jak sie człowiekowi nie chciało, to listening był nie najlepszy (ale też nie najgorszy).&lt;br /&gt;Gdzieś tam zawsze wieczorem był service następny. Niekiedy się człowiek uniósł lub zestresował, a czasem też i zlał to wszystko, bo czym tu się przejmować? Angielski kuchenny, ot wyzwanie! Istne bullfight niekiedy! przetrwałam to nawet, lecz zwycięstwa w walce z angielskim kuchennym nie ma, a uszczerbek w psychice gdzieś tam mi pozostał na zawsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wiem ze starter idzie po bushu. I to, że peppermint tea idzie bez mleka też wiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czasem też w housekeepingu byłam (mistrz, pamiętacie, pamiętacie??) Otóz, housekeeping.. ee.. o tym to moze nic. Męczące niekiedy, taka darmowa siłownia. O, nawet płacą, prawie zapomniałam. Czasem housekeeping lepszy od restauracji. W końcu w restauracji nie można sobie wygodnie poczytać gazety na kanapie w pokoju 17, albo umyć włosów. A, i łatwiej się do ciastek dobrać, niach niach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po pracy... spać. i jeść, to głównie. lecz czasem, a było to coraz rzadziej z dnia na dzień, znalazł się czas na przykład na &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175591276032514"&gt; zakupy&lt;/a&gt; w &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174760075084594"&gt; Southampton &lt;/a&gt;(zgadnijcie ile rzeczy kupiłam w tym roku. no? no? nic. głupi ryanair, 15 kilo na nadany bagaż, chyba pogłupieli), a w Southampton też i impreza czasem była, w klubie. No tak, w klubie, przysięgam. Ja BYWAM w klubach, nawet mam pare &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174796428444930"&gt; butów na wysokim obcasie&lt;/a&gt;, ktoś nie wierzy? &lt;br /&gt;Czasem zadziało się również  &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174403867547906"&gt;posiedzenie&lt;/a&gt; po pracy przy piwie, lub darach z Polski czy Hiszpanii. To były czasy. Moc plot i żartów. Każden jeden obgadany (ty też, jestem PEWNA). I moc deserów, cheesecaki i lody.. mmm.. i &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174446725995186"&gt;gofry&lt;/a&gt;. i naleśniki. No i wszyscy się odchudzają, wiadomo. A takie specjały w tym roku.. łuhu, nie wspomne. Otóż.. pierogi ruskie! były, jak Boga kocham, były, nawet farszu zostało. i naleśniki z grzybami i chińczyk. A raz, przygnała koleżaneczka nasza, przyjaciółeczka, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174667642137650"&gt; Odri&lt;/a&gt;, co kucharzy a z &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175058219696082"&gt; Mauritiusa &lt;/a&gt;jest i gotowały z Kicią &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175019283483522"&gt; caaały dzień&lt;/a&gt;. A potem przyszłam ja i Michał i to zjedliśmy. Jak co, to pytajcie Odri co to było, ale cokolwiek to było, to było przepyszne. &lt;br /&gt;I w Kurnikową czasem sie grało. Na playstation. Kiedyś się grało o nic, późniejszymi czasy o wódkę, lecz każden z nas uznał, że to niemoralne, więc zaczęliśmy grać o tygodnie. A to taki mały motyw, w którym ja widzę tylko coś śmiesznego ( a dużo takich), a już wyjaśniam. Kojarzy ktoś scenę z Piratów z Karaibów, część druga, jak grupa przeklętych niewolników na statku gra w kości o lata spełnienia słóżby na statku. Ktoś przegrywa na przykład sto lat a ktoś wygrywa. Ten kto wygrał jest wolny 100 lat wcześniej, a ten kto przegrał pracuje 100 lat więcej za niego. Tak jak my, zaczelismy grać o tygodnie pracy w NPM, w zależności, czasem na rzecz spłaty hipoteki a czasem na rzecz wczasów w Hiszpanii. zależy co kogo tam trzyma. Bilans gier wyszedł na zero, do'h! a już miało być ciekawie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tja.. no i nie wiem jak to jest, że czuję się tam tak dobrze. Czasem poważnie się już nad tym zastanawiałam, może mam schizofrenie? Ale może to działa tak, że człowiek czuje się dobrze gdziekolwiek, jeśli tylko ma wakacje. A może jeśli nie przyjeżdża się tam w celu zarobić, to inaczej się to widzi. a może... nie wiadomo. W sumie,  chyba mam schizofrenie. o! albo jest to kompleks najmłodszego dziecka. TAK! na pewno! Wiedziałam, że mogę zrzucić winę na rodziców ;] o, od razu lepiej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Łuhu, ale się rozpisałam!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to jeszcze ps, w sensie nie chciałam nikogo urazić tym postem, wymieniając czyjeś imiona itd, wręcz przeciwnie, z czystej sympatii to się dzieje. To jak już sie zwracam, to może troche wazeliny na sam koniec, ale przysięgam, że jak najszczerszej, a mianowicie dziękuję wszystkim , z którymi spędziłam miło czas w New Park Manor. Przede wszystkim dla &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385174879601836258"&gt; Anety i Michała &lt;/a&gt;(za karmienie i wysłuchiwanie plot, wiadomo) i innych Polaków, co też zawsze byli blisko, tj. &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385504591369702386"&gt; Kinga&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385504631327954322"&gt;Mała Marta&lt;/a&gt;, &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385504674383992338"&gt; Piotrek&lt;/a&gt; z rodzicami, Gosia ( niechże Wam się wiedze w Polsce) , Wojtek z Dużą Martą ... uf uf, kto jeszcze? społeczność obcojęzyczna pewnie tu nie dotrze, ale podziękowałabym im też z chęcią. Ach, jescze wielkie pozdrowienia dla &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385504720166707010"&gt; Bigosa z Magdą&lt;/a&gt;. I Romana też, niechajże mu bedzie, coby nie zapomniał, że mi kolację obiecał. I dla &lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog?authkey=Gv1sRgCNSniNj4o8af3wE#5385175177073485874"&gt; Grega&lt;/a&gt;, którego rekordu godzin pracy nawet ja nie potrafiłam pobić. No to tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I przysięgam! Już nigdy tam nie wróce !!!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;a tu jeszcze nieco zdjęć:&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385507902067998770"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; cheese and mashroom omlette, Spa day, czyli niepowtarzalna (yhym) szansa na specjały cioci Rosie&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385507666076501058"&gt;klijnijże&lt;/a&gt;tradycyjny układ małżeński: waiter + housekeeper&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385508241503148530"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; Oxford i pierwszy dzień emigracji (może stąd ta mina)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385508554276795986"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; posiadówka z listeningiem&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385509571667007794"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; i kto to teraz posprząta, hm?&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385509659714393266"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; uśmiech kelnereczki&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385510793394105266"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; tradycyjna pamiątka z New Forest&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385510974706759682"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; Martyna coś mów (dziiiiwne)&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385511264682684530"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; okej, sama nie wiem jak to nazwać&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385511379370140642"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; na plażę bez patelni ani rusz&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385511580069358514"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; festiwal kotleta&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385511727897925618"&gt;kliknijże&lt;/a&gt; festiwal kotleta 2&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385512002730890770"&gt;kliknijże &lt;/a&gt; katedra wysoka że ho&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385512140313632258"&gt;kliknijże &lt;/a&gt; dzieeeeci&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385512630525066850"&gt;kliknijże &lt;/a&gt; Pierwszy Gej NPM wraz z panią Teresą&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385512717142794658"&gt;kliknijże &lt;/a&gt; a to dopiero kto posprząta??? za to już nikt nie zapłaci 5,52 per hour&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385512882316660338"&gt;kliknijże &lt;/a&gt; bo małe jest piękne&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385513083535693698"&gt;kliknijże &lt;/a&gt; ale małe jest też łatwiej rozdeptać, hie hie&lt;br /&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.com/naszamucha/Blog#5385513343029359042"&gt;kliknijże &lt;/a&gt; Michaeusz i Joseusz, a zdjęcie ładne bo sami se zrobili&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-3726651279639608119?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/3726651279639608119/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/09/new-forest-czerwiec-wrzesien-2009.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/3726651279639608119'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/3726651279639608119'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/09/new-forest-czerwiec-wrzesien-2009.html' title='New Forest, czerwiec - wrzesien 2009'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/Sr0ddKkUS3I/AAAAAAAABMI/N8XVgVjjzyc/s72-c/DSC_3922.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-1270286253377122309</id><published>2009-09-19T01:51:00.002-07:00</published><updated>2009-10-04T09:21:04.422-07:00</updated><title type='text'>Reus (15-17 września 2009)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SrSiNhC698I/AAAAAAAAA5Y/FSboJnvXYHE/s1600-h/DSC06438.JPG"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SrSiNhC698I/AAAAAAAAA5Y/FSboJnvXYHE/s320/DSC06438.JPG" border="0" alt="" id="BLOGGER_PHOTO_ID_5383105807707207618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p&gt;Zacznę od sprawozdania z wycieczki do Reus, bo to własnie ta wycieczka zainspirowała mnie do utworzenia bloga. Aha, i z całym szacunkiem, ale prosze docienić że piszę tego posta, bo mam tyle spraw na głowie, mój pokój nr 7, staff accomodation, wygląda jak pobojowisko, a do jutra musze mieć to całe pobojowisko pięknie i poręcznie spakowane w torbie, a fakt ze zabieram się do pakowania od tygodnia nie pomaga. Not helping. &lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;br /&gt;Dlaczego Reus? Tym razem wiadomo. Nakłoniła mnie cena tańsza niż zwykle, a było to 10 funtów w dwie strony z pobliskiego lotniska Bormuf (Bournemouth). Czem prędzej zakupiłam bilet i wyruszyłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najciekawszym elementem wycieczki i jednym z jedynych wartych uwagi jest to, że doświadczyłam na własniej skórze co to znaczy couchsurfing (www.couchsurfing.com). Mała rzecz, która wydaje się niebezpieczna na pierwszy rzut oka, zwłaszcza dla samotnej blondynki podróżującej do Hiszpanii, a cieszy. Dla ludzi, którym nie chce się czytać, lub którzy nie wiedza jak znaleźć wikipedię, wyjaśniam ( a raczej kopiuję): &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-family:courier new;"&gt;&lt;em&gt;Couchsurfing - strona internetowa, projekt, który umożliwia wyszukiwanie bezpłatnych zakwaterowań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Strona internetowa założona zastała na przełomie 2002 i 2003 roku przez Amerykanina Caseya Fentona. Wpadł on na pomysł, by utworzyć stronę na której zalogowani internauci będą za darmo mogli przenocować innych użytkowników tej samej witryny. W początkowym okresie działalności na stronę zaglądali znajomi i znajomi znajomych. Później zainteresowanie stroną zaczęło wzrastać w szybkim tempie. Dzisiaj zarejestrowanych jest ponad milion użytkowników z 62 tys. różnych miejsc na świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Couchsurfing jest organizacją typu non profit.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;źródło: Wikipedia&lt;/em&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt; Sama z się pewnie nigdy bym się nie porwała na ten biznes, ale jakoże jestem hardkorem czasem, a i dzięki pozytywnej opini ciotki mojej z wujkiem razem, Kici oraz Miśkowi, którzy karmią mnię i wysłuchują moich plot i opowieści (a nie jest to łatwe, i jedno i drugie) od trzech miesięcy, porwałam się. Znalazłam coucha w Reus.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No to wyruszam. Nie obyło sie bez komplikacji. Lecę sobie lecę, dostaję smsa od coucha, zwanego Isabel, lat 27 czy ileśtam. I ona mi mówi, ze zmiana planów. No masz. Ona: "ale nie bój nic, ja mam duuzo znajomych, idź w umówione miejsce i tam Cie odbierze mój kolega, on się nazywa &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382767311581719154"&gt; Tito &lt;/a&gt;. Taki wysoki.." Ja: nic. Ona dalej: "i wszystko bedzie dobrze (najlepsze pocieszenie świata) i nie bój nic, a potem bedzie fiesta, ja potem przyjde ... bla bla bla."&lt;br /&gt;zaczęłam się bać nieco, lecz co miałam zrobić sama w środku miasta, którego nie znam, uznałam ze zobacze jak wygląda przynajmniej ten Tito, a nóż niezgorszy bedzie, ot co. Pod &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382768078642403186"&gt; Ayuntamiento&lt;/a&gt; powitało mnie dwóch ludzi, zwanych Aida i nie pamiętam. a szkoda, ze nie pamiętam, bo niepamiętany chłopaczek niezgorszy był a dredy miał, zadbane i piękne. Oni mi mówią wtedy: "fiesta fiesta, vamos!" Naprawdę wziełam pod uwagę wszystkie wątpliwości i obawy , naprawdę!! Wzięłąm do serca, jak mało co. ale poszłam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Poszliśmy do domu wspomnianego Tita. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382766437313037986"&gt; Dom idealnego coucha&lt;/a&gt;. Duże to i nowoczesne. z oddzielnym meblem na &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382766489838379970"&gt; prezenty od couchów&lt;/a&gt;. mówi mi chłop w dredach: tu jest wolny pokój, bedziesz tu spać (o!) a teraz fiesta. Fiesta składała się z osób: 5, kilku tostów i piwa regionalnego "Estrella". Wartych uwagi byli:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Tito, mój couch, który ma duszę artysty i jest człowiekiem sukcesu, poświęcającym się swojemu hobby, couchsurfingowi. Dnia następnego okazało się, że pracuje w &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382767330004150930"&gt; Sex-shopie&lt;/a&gt; od wielu lat. Jako sklep coucha, stanowi to &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382767268440621810"&gt; głowną atrakcję &lt;/a&gt; dla jego gości i każdy surfer odwiedza sklep nie raz nie dwa. &lt;br /&gt;2. chłop w dredach, któego imienia za Chiny nie pamiętam, również jest niezłym żbikiem , a wartym uwagi jest, bo dzięki temu, że gra na perkusji w zespole Rumba Ska, o nazwie... ee.. już szukam, moment, o! Bango Botraco, następnego dnia byłam na najlepszym &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382768722695772482"&gt; koncercie&lt;/a&gt; w swoim życiu. Ale o tym później&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Były też dwie babeczki, ale kto by o babach gadał. &lt;br /&gt;no ale opiekowały się mną ładnie, brawo im. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyspałam się baaaaaardzo. Po kilku dniach pracy po niewiadomo ile godzin w housekeepingu, mogę powiedzieć, ze się naprawde wyspałam. Rześka, wyruszyłam na miasto. &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382767880182599538"&gt; Reus&lt;/a&gt;, miasteczka niepozorne. Nieznane aż tak, a jednak! Kto się tam urodził? No kto? kto? &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382766687742801282"&gt;Antoni Gaudí!&lt;/a&gt; No kto by pomyślał. Dzięki temu miasto bogate jest w ślady po tym wybitnym architekcie, &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382766753976361330"&gt;muzea &lt;/a&gt;poświęcone jego twórczości, a całe miasto jest modernizowane &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382768844884390514"&gt;na wzór Barcelony&lt;/a&gt;. Muzeum Gaudiego, znam, byłam, jest bardzo nowoczesne, interesujące nawet dla mnie, a jestem raczej niedzielnym fanem sztuki, a architektury to już w ogóle. Wiele ładnych &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382766980429276834"&gt;placyków &lt;/a&gt;no i te &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382768020340979202"&gt;uliczki&lt;/a&gt;. No cudo, jak ja to kocham. Co chwilę też widzi się oznaki odwiecznej nieoficjalnej wojny o &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382767908796586290"&gt;niepodległość Katalonii&lt;/a&gt;. Sex-shop i supermarket! To ci dopiero atrakcje! Niech żyje &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382768546233811218"&gt;consumismo!! &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wieczorem byłam umówiona z couchami w celu kolejna fiesta. A fiesty odbywały sie wtedy w Tarragonie, kilka kilometrów od Reus, dla uczczenia kultu świętej Tekli. Fiesta ta i inne też zapewne niewiele miały jednak wspólnego ze świętością. TAKIEGO koncertu to jeszcze za życia nie przeżyłam. Z całym i wiernym szacunkiem dla Lao Che i Farben Lehren, ale na lepszym koncercie jeszce nie byłam. Super muzyka, rodzaj muzyki: rumba ska, czy cośtam, ale niezłe, niezłe. Na scenie były chyba wszystkie instrumenty świata, ledwo się mieścili. Zachowanie artystów na scenie podrywa do tańca każdego jednego. I ta atmosfera pod sceną jest po prostu nie do opisania. Trzeba poznać hiszpanów, żeby zrozumieć, no inaczej się nie da.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnego dnia, nieco mniej rześka, wyruszyłam na ostatni spacer po wiosce Reus. Zjadłszy &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382768757026972402"&gt;croquetas &lt;/a&gt;w wielce hiszpańskim tapas, posiedziawszy odrobinę w parku, wróciłam ja na lotnisko cała i zdrowa, wioząc &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382768625403700594"&gt;dary z Hiszpanii &lt;/a&gt;dla oczekujących na mnie i tęskniących Kici i Miśka, z którymi jeszcze nie jedną plotę trzebabyło wymienić tego wieczora, a i &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/naszamucha/20090915Reus#5382769144511857778"&gt; wino wypić&lt;/a&gt; i turrona, pomarańcze ze dwie i chorizo obalić. A i jeszcze Fish Pie z kolacji, co ostał (ostatni fish pie.. chlip) oraz wypiek domowy Kici, w którym było wszystko oprócz koperku, bo Martyna nie lubi.&lt;br /&gt;&lt;p&gt;&lt;br /&gt;&lt;/p&gt;&lt;p&gt;&lt;span style="font-size:100%;"&gt;&lt;strong&gt;zobacz moje zdjęcia z Reus, kliknij tu - &lt;a href="http://picasaweb.google.co.uk/naszamucha/20090915Reus#"&gt;tuturutu&lt;/a&gt;&lt;/strong&gt;&lt;/span&gt;&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-1270286253377122309?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/1270286253377122309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/09/reus-15-17-wrzesnia-2009.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/1270286253377122309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/1270286253377122309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/09/reus-15-17-wrzesnia-2009.html' title='Reus (15-17 września 2009)'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_DUSLFRQSXSA/SrSiNhC698I/AAAAAAAAA5Y/FSboJnvXYHE/s72-c/DSC06438.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-652205939448391303.post-9076856920101667758</id><published>2009-09-19T00:34:00.001-07:00</published><updated>2009-09-19T00:37:11.293-07:00</updated><title type='text'>Uwaga, zaczynam,</title><content type='html'>Witam, ja się nazywam Martyna i po wieloletnich poszukiwaniach hobby, stworzyłam bloga, a obiecałam sobie, że nigdy go nie zrobie. Obiecałam sobie to z powodu.. nie wiadomo. nie wiadomo też przyczyn kilku innych moich przekonań takich jak słuchanie tylko męskich głosów, czy to, że wolę brać prysznic od kąpieli.&lt;br /&gt;Bloga juz mam jednego, twórcą jego nie jestem ja (co usprawiedliwia mnie nieco, mam nadzieje). blog znany powszechnie (nikomu) jako www.znamznam.blogspot.pl ma dwie cechy:&lt;br /&gt;1. jest o niczym&lt;br /&gt;2. nikt go nie rozumie&lt;br /&gt;Lecz teraz... &lt;podniosły&gt; czasy sie zmieniły. Blog nowy będzie o czymś. I może zrozumie go czasem ktoś. Ustaliłam sobie sama dla się zasadę, że będę tu pisać o miejscach, w których mniej więcej gdzieś byłam na świecie (taki ze mne podróżnik wielki, oho).&lt;br /&gt;Mogę nie pisać chronologicznie?? dzięki ;]&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/652205939448391303-9076856920101667758?l=naszamucha.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://naszamucha.blogspot.com/feeds/9076856920101667758/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/09/uwaga-zaczynam.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/9076856920101667758'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/652205939448391303/posts/default/9076856920101667758'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://naszamucha.blogspot.com/2009/09/uwaga-zaczynam.html' title='Uwaga, zaczynam,'/><author><name>naszamucha</name><uri>http://www.blogger.com/profile/07680799831270697956</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='21' height='32' src='http://2.bp.blogspot.com/-ZJojoD4r2lc/TgXpVF8KYnI/AAAAAAAARwQ/PSF0RDzOoOs/s220/DSC_7951.JPG'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
